środa, 26 maja 2021

Brownie z gorzką czekoladą i tahini

 

Brownie z gorzką czekoladą i tahini

 


Składniki:

50 g obranych pistacji (niesolonych)

70 g łuskanych orzechów laskowych

125 g czekolady gorzkiej min. 70% kakao

180 g masła

3 jajka

150 g cukru trzcinowego nierafinowanego/kokosowego

50 g mąki pszennej pełnoziarnistej

1 łyżeczka sody oczyszczonej

5 łyżek pasty tahini

  


Sposób wykonania:

1.        Orzechy i pistacje rozdrobnić w blenderze lub drobno posiekać nożem. Wsypać do oddzielnej miseczki.

2.       Czekoladę roztopić w garnku razem z masłem.

3.       Do czekolady i masła (nie mogą być gorące, żeby jajka nie ścięły się) dodać jajka, cukier i mąkę z sodą. Dokładnie wymieszać.

4.       Dodać rozdrobnione pistaje i orzechy. Wymieszać.

5.       Przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Forma to 24/24 cm.

6.       Na wierzchu posmarować tahini.

7.       Piec około 20 minut w temperaturze 200 stopni. Można posypać odrobinę cukru kokosowego.

8.       Podaje się pokrojone w kwadraty.

 

SMACZNEGO !!!



piątek, 21 maja 2021

"Szkoła po prostu boli" (Jesper Juul)

 

„Szkoła po prostu boli” (Jesper Juul)

„Szkoła po prostu boli”… wszystkich boli: uczniów, nauczycieli i rodziców. Jednakże można to powoli zmieniać – jeśli ma się chęci i wsparcie urzędników kierujących edukacją państwową. 

Słowo „jeśli” jest tu kluczem.




 

„Systemowi szkolnemu brakuje, jeśli tak można powiedzieć, humanistycznego fundamentu”

Jesper Juul

„Nauczyciele, uczniowie i rodzice powinni razem wyjść na ulicę i zaprotestować przeciwko obecnemu systemowi szkolnemu.

Jeśli kiedyś do tego dojdzie, wstanę i pójdę razem z nimi”.

Jesper Juul

„Proszę zauważyć, że strzelaniny, do których dochodzi w USA, Niemczech czy Finlandii, nie zdarzają się w przedszkolach, urzędach pocztowych czy bibliotekach, ale często właśnie w szkołach. Zamachowcami są piętnasto- albo siedemnastolatkowie, którzy mają za sobą upokarzające doświadczenia szkolne”.

Jesper Juul


 

            „Jeśli chcemy uczynić szkołę miejscem bardziej znośnym dla dzieci, to najpierw musimy sprawić, żeby stała się ona miejscem bardziej znośnym dla nauczycieli. Gdy zajmiemy się nauczycielami, będzie to miało także dobry skutek dla uczniów” (Jesper Juul).

„Najwyższy czas, żeby poważnie zatroszczyć się o nauczycieli, ale jednocześnie trzeba im uświadomić, że dotychczasowy styl pracy odchodzi w przeszłość. Nie możemy już dłużej pozwalać sobie na taką nieskuteczność. Nie chcemy ciągle zwalać winy na rodziców i uczniów (…). Szkoły są jak rodziny: dzieciom jest dokładnie tak samo dobrze jak dorosłym. Jeśli dorosłym wiedzie się źle, to i dzieci będą źle się czuły. A w danym momencie nauczyciele rzeczywiście nie mają się najlepiej. Musimy więc zatroszczyć się o nauczycieli” (Jesper Juul). „Absurdalne jest stawiać im (nauczycielom) żądania, kiedy sami są fatalnie traktowani przez dyrektorów, urzędników czy polityków (Jesper Juul).

Jednak nauczyciele także muszą nauczyć się kilku rzeczy. Przez długi czas żyli w fałszywej rzeczywistości i muszą się wreszcie przestawić. Rodzice, z którymi mają do czynienia, nie są już tymi posłusznymi rodzicami sprzed kilkudziesięciu lat” (Jesper Juul). Nauczyciele muszą wykształcić w sobie zupełnie nową postawę, inną niż ta, której nauczyli się przez szereg lat.

„Dzisiejsza szkoła do złudzenia przypomina fabrykę z pionierskich czasów industrializacji. Mówiono wtedy, że trzeba pracować, a nie myśleć”. Dzieci/uczniowie nadal traktowani są jak przed pięćdziesięciu laty (żeby nie powiedzieć, że sprzed stu czy dwustu lat). Od nauczycieli często słyszy się zdania: „za moich czasów była zadawana praca domowa, więc moi uczniowie też będą ją odrabiać”, „za moich czasów to, za moich czasów tamto…, więc moi uczniowie będą żyć tak samo…” Do większości przedstawicieli zawodów pedagogicznych nie dotarły najnowsze wyniki badań, które jasno mówią, że współczesna szkoła niszczy ludzi. (Jesper Jull,). Niszczy kreatywność, samodzielne myślenie, psychikę, marzenia, itd.

„Wszyscy wiemy, że szkoła w obecnym kształcie jest absurdalna – a mimo to wielu rodziców godzi się na ten edukacyjny absurd” (Mikołaj Marcela). „Szkoła kształtuje wszystkich wg jednego, określonego wzorca, a sama jest wymysłem sprzed dwustu lat i nijak nie przystaje do obecnej rzeczywistości. (…) Z punktu widzenia ewolucji szkoła jest więc paradoksalnie instytucją, która w gruncie rzeczy utrudnia przetrwanie w zmieniającym się środowisku” (Mikołaj Mrcela).

Pracujący w systemie edukacji oraz przedstawiciele rządu, powinni zastanowić się, co można uczynić, by te sytuację zmienić! Co jako nauczyciele możemy zrobić dla dobra ucznia i społeczeństwa? Jasno należy podkreślić, że ci uczniowie będą tworzyć nasze społeczeństwo ze wszystkimi problemami psychicznymi nabytymi w latach szkolnych! Smutne jest to, że „kreatywni nauczyciele nie są w cenie, ponieważ kreatywność wiąże się z popełnianiem błędów, a biurokraci nienawidzą błędów” (Jesper Juul). Kreatywny nauczyciel często nie chce „kopać się z koniem”, dochodzi do wniosku, że najlepiej ograniczyć się do beznamiętnego przestrzegania programu (tzw. podstawy programowej) i z roku na rok przetrwać do emerytury.

Zadziwiające jest to, że mnóstwo inteligentnych i wykształconych rodziców zdają sobie z tego wszystkiego sprawę, a mimo to, codziennie wysyłają swoje dzieci do szkoły i godzą się z traktowaniem wyniszczającym ich psychikę. Ludzie powinni wyjść na ulice i żądać zmiany podejścia do ucznia w szkole/systemie edukacji. W końcu to obywatele płacą podatki utrzymujące cały ten system. „Dlaczego nikt nie wychodzi na ulicę, żeby protestować? Dlaczego ci wszyscy inteligentni, kreatywni i wykształceni ludzie posyłają swoje dzieci do szkoły i w milczeniu dopasowują się do systemu? Dlaczego nie buntują się nauczyciele, którzy wiedzą ile można by zrobić z uczniami, gdyby nie biurokratyczne przepisy?” Powstaje coraz więcej szkół prywatnych, wszyscy to widzą. Najlepsi nauczyciele, rodzice i dzieci do nich uciekają, ale nikt nie wyciąga z tego wniosków (Jesper Juul).

„Zawsze jest dla mnie strasznym doświadczeniem, kiedy widzę wspaniałe, radosne i inteligentne dzieci, które dzień w dzień muszą cierpieć. I nie jest to wina jakichś konkretnych złych nauczycieli, ale ogólnej atmosfery nauczania w szkole, której nie da się określić inaczej niż jako nieludzka” (Jesper Juul).

Dzieci na początku edukacji nie czują strachu przed szkołą. Po kilku latach edukacji w fabrykach zwanych szkołami - lęk sięga zenitu, a przebywanie na lekcjach jest pasmem cierpień. Szkoła nadal jest siedzibą zasad i oceniania - sprzed stu lat, kiedy nauczyciel przez to tylko, że jest nauczycielem – wymagał traktowania go jako autorytetu. Dla znakomitej większości nauczycieli nawet nie przemknie przez głowę myśl, że na autorytet trzeba sobie zapracować i zasłużyć. Naukowcy uważają, ż obecna szkoła jest dobrym miejscem dla 15% uczniów. Są to uczniowie tzw. grzeczni, niesprawiający żadnych problemów, siedzący w pierwszych ławkach i gorliwie słuchający kazań i monologów nauczycieli. Niestety, okazuje się, że ci sami grzeczni uczniowie mają w dorosłym życiu najwięcej problemów psychicznych, częste są u nich zaburzenia odżywiania, jak anoreksja czy bulimia. Okazuje się, że nie warto być posłusznym, ale tacy uczniowie nie podobają się systemowi szkolnictwa. (Jesper Juul). Nazywani są uczniami trudnymi z zaburzeniami zachowania. „Rygorystyczne wychowanie i przywiązanie do posłuszeństwa nie przekłada się na powodzenie dzieci w ich dorosłym życiu” (Mikołaj Marcela, nawiązujący do Jesper’a Juul’a).

Szkoły nie biorą na siebie odpowiedzialności. Zamiast tego spełniają się w roli krytyka. Europejscy politycy w zakresie edukacji wyznaczyli jeden zasadniczy cel: posłuszny uczeń/posłuszne dziecko. Nakłada się więcej granic, więcej zasad, więcej stopni z poszczególnych przedmiotów. Robi się więcej sprawdzianów, testów, żeby udowodnić uczniom kto ma władzę. Dzieci, które wychowywano w posłuszeństwie, niezbyt radzą sobie w życiu, ponieważ nie nauczyły się brać odpowiedzialności za siebie. Jedyne co potrafią, to wykonywać polecenia dorosłych (Jesper Juul), stad właśnie zabijanie tej kreatywności i działanie przeciwko naturze.

„Prace domowe zadawane przez nauczycieli to prawdziwie wybuchowy temat, który może rozsadzić niejedno życie rodzinne. Od zawsze panowało przekonanie, że praca domowa jest koniecznością, jeśli dzieci mają robić postępy w nauce. Obecnie mamy poważne opracowania badaczy z Danii, Wielkiej Brytanii i USA, które prowadzą do przeciwnego wniosku. Duńskie czteroletnie badanie dowodzi nawet, że odrabianie zadań w domu jest kontrproduktywne i hamuje postępy w nauce, zamiast jest wspierać. (…). Nakładanie odpowiedzialności za prace domowe na rodziców jest dość bezsensownym pomysłem”. (Jesper Juul).

W wielu rodzicach tkwi prastary lęk, że jeśli będą napominać nauczyciela to mogą nastawić go przeciwko swojemu dziecku. Stąd zaniechanie rozmów z nauczycielami jeśli nawet wiadomo, że dany rodzic ma rację. Szkoła jako instytucja nadal kreuje się na nieomylną, a rodzice z własnym zdaniem (często z szerokim światopoglądem) nie są traktowani poważnie. Obserwuje się także złe opiniowanie rodzica dbającego o dobro dziecka – jako konfliktowego. Rodzic staje się wrogiem dla nauczyciela, zamiast partnerem do rozmów o dobru dziecka. Dlaczego wrogiem? Bo nauczyciele boją się rozmów z rodzicami. Nie są przygotowani na rozmowy, na otwartość i relacje zarówno z rodzicem, jak i uczniem.

Wielu nauczycieli przeżywa zaskoczenie, Kiedy zauważają, że ich autorytet już nie działa. Autorytet zbudowany na funkcji jaką pełnią względem swoich uczniów (jestem nauczycielem i należy mi się szacunek) szybko kończy się, jeśli dany nauczyciel nie jest dla nich autorytetem osobistym. To, kim jest nauczyciel, jakim jest człowiekiem – tworzy trwały autorytet wśród dzieci.

Nauczyciele powinni posiąść kompetencje w zakresie budowania relacji. „Jest to umiejętność postrzegania dziecka, takim, jakie ono jest – jako jedynego w swoim rodzaju indywiduum – i dostosowania swojego zachowania tak, aby nie rezygnować z przywództwa, a zarazem pozostawać w autentycznym kontakcie. Takie kompetencje są elementem rzemiosła każdego pedagoga, ale są także nieodzowne dla rodziców”. Wielu funkcjonariuszy państwowych tzw. nauczycieli nie jest jeszcze gotowych na ten szerzący się proces końca dotychczasowej hierarchii władzy w szkole. Dotychczasowa  funkcja nauczyciela, opierająca się na tylko na tym, że jest się nauczycielem – przestaje istnieć. Oczywiście wielu jeszcze miota się we własnych wyobrażeniach swojej wielkości przez sprawowaną funkcję, ale to miotanie się jest krzykiem rozpaczy i nieumiejętności dopasowania się do nowej rzeczywistości. Potrzeba teraz zmiany kultury szkolnej, na taką, w której szanuje się zarówno nauczyciela, jak i ucznia jako żywe jednostki z uczuciami, emocjami i całym bogactwem bycia człowiekiem. Najpierw powinno stworzyć się dobre relacje między nauczycielami, wszystkimi pracownikami oraz zarządzającymi  szkołą, następnie przejść do kształtowania dobrych relacji z uczniami jako ludźmi o równorzędnych prawach. Tego niestety nie ma w szkołach. Nauczyciele zwykle po prostu znoszą swoje wzajemne towarzystwo, bo nie mają innego wyjścia, dyrektorzy nie wspierają swoich podwładnych w ciężkiej roli bycia nauczycielem (wymagając od nich bycia przede wszystkim urzędnikiem). Emocje, potrzeby nauczycieli nie są wysłuchiwane, są niezauważane lub lekceważone. Nijak to się ma do nowoczesnych metod zarządzania zasobami ludzkimi… do wielu szkół cywilizacja jeszcze nie dotarła. Pamiętać należy o tym, o czym wspomniane było wcześniej, że jeśli jest dobrze dorosłym w danym miejscu – to również jest dobrze dzieciom. Nie trzeba wtedy wkładać szczególnego wysiłku w relacje i godne traktowanie uczniów – to samo się dzieje, jeśli nauczycielowi jest dobrze w szkole. Teraz w większości placówek edukacyjnych widzi się „uczniów” a nie ludzi. Nie da się oddzielnie mówić o nauczycielach i uczniach, bowiem jedni i drudzy są częścią tej samej kultury (Jesper Juul).

„Pochwały i nagany to stare metody, potwierdzone przez Pawłowa w eksperymentach na psach. (…) Kiedyś myślano, że stopnie motywują, ale nowe badania pokazują, że jest tak tylko w przypadku najlepszych uczniów”. Nauczyciele zachowują się tak, jakby w szkole chodziło tylko o przekazywanie wiedzy. Kilkanaście lat, po pięć – osiem godzin każdego dnia,  które dziecko spędza w murach różnych budynków szkół – uczą go także życia jako człowieka. Kształtują jego wyobrażenie o sobie, wiarę w swoje możliwości i wartość samego siebie. Zdaje się wszyscy dorośli zapominają o tym! Stopnie, zaliczenia, testy przyćmiewają potrzebę bycia człowiekiem. Uczeń nie liczy się jako kreatywna jednostka. Jest zwykłym mechanizmem do zaliczania wymyślnych, nikomu niepotrzebnych bzdur, które można w dzisiejszych czasach w pięć minut sprawdzić w zasobach Internetu, zaś w szkołach na lekcjach zająć się w tym czasie kreatywnością i budowaniem relacji! Uczniowie mają być produktem systemu edukacji, a w związku z tym programów nauczania stworzonych przez ludzi niemających do czynienia z dziećmi.

 

„Szkoła po prostu boli”… wszystkich boli: uczniów, nauczycieli i rodziców. Jednakże można to zmienić – jeśli ma się chęci i wsparcie urzędników kierujących edukacją państwową. Słowo „jeśli” jest tu kluczem.

 

 

Literatura:

1Juul, J. (2014) Kryzys szkoły, Wydawnictwo MiND, Podkowa Leśna

2. Juul, J. (2016) Zamiast wychowania, Wydawnictwo MiND, Podkowa Leśna

3. Greene, R. W.,  (2014) Trudne emocje u dzieci, Wydawnictwo Samo-Sedno, Warszawa4. 

Marcela, M., (2020) Jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku, wszystko co możesz zrobić, aby edukacja miała sens, Wydawnictwo MUZA, Warszawa

5. Zubrzycka-Nowak, M., Rybczyńska, K., Coaching zdrowia, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot 2013

6. Goleman D., Inteligencja emocjonalna, Media Rodzina, Poznań 1997

7. Friedman H.S., Uzdrawiająca osobowość, Wydawnictwo GWP, Gdańsk 2003







Bułki śniadaniowe.

Bułki śniadaniowe   Składniki: 250g mąki orkiszowej typ550 250g mąki żytniej typ720 300g wody 70g oliwy z oliwek 25g świeżych ...