„Szkoła po
prostu boli” (Jesper Juul)
„Szkoła po prostu boli”… wszystkich boli: uczniów, nauczycieli i rodziców. Jednakże można to powoli zmieniać – jeśli ma się chęci i wsparcie urzędników kierujących edukacją państwową.
Słowo „jeśli” jest tu kluczem.
„Systemowi szkolnemu brakuje, jeśli tak
można powiedzieć, humanistycznego fundamentu”
Jesper Juul
„Nauczyciele, uczniowie i rodzice
powinni razem wyjść na ulicę i zaprotestować przeciwko obecnemu systemowi
szkolnemu.
Jeśli kiedyś do tego dojdzie, wstanę i
pójdę razem z nimi”.
Jesper Juul
„Proszę zauważyć, że strzelaniny, do
których dochodzi w USA, Niemczech czy Finlandii, nie zdarzają się w
przedszkolach, urzędach pocztowych czy bibliotekach, ale często właśnie w
szkołach. Zamachowcami są piętnasto- albo siedemnastolatkowie, którzy mają za
sobą upokarzające doświadczenia szkolne”.
Jesper Juul
„Jeśli chcemy uczynić szkołę
miejscem bardziej znośnym dla dzieci, to najpierw musimy sprawić, żeby stała
się ona miejscem bardziej znośnym dla nauczycieli. Gdy zajmiemy się
nauczycielami, będzie to miało także dobry skutek dla uczniów” (Jesper Juul).
„Najwyższy czas, żeby poważnie
zatroszczyć się o nauczycieli, ale jednocześnie trzeba im uświadomić, że
dotychczasowy styl pracy odchodzi w przeszłość. Nie możemy już dłużej pozwalać
sobie na taką nieskuteczność. Nie chcemy ciągle zwalać winy na rodziców i
uczniów (…). Szkoły są jak rodziny: dzieciom jest dokładnie tak samo dobrze jak
dorosłym. Jeśli dorosłym wiedzie się źle, to i dzieci będą źle się czuły. A w
danym momencie nauczyciele rzeczywiście nie mają się najlepiej. Musimy więc
zatroszczyć się o nauczycieli” (Jesper Juul). „Absurdalne jest
stawiać im (nauczycielom) żądania, kiedy sami są fatalnie traktowani przez
dyrektorów, urzędników czy polityków (Jesper Juul).
Jednak
nauczyciele także muszą nauczyć się kilku rzeczy. Przez długi czas żyli w
fałszywej rzeczywistości i muszą się wreszcie przestawić. Rodzice, z którymi
mają do czynienia, nie są już tymi posłusznymi rodzicami sprzed kilkudziesięciu
lat” (Jesper Juul). Nauczyciele muszą wykształcić w sobie zupełnie nową
postawę, inną niż ta, której nauczyli się przez szereg lat.
„Dzisiejsza szkoła do złudzenia przypomina fabrykę z
pionierskich czasów industrializacji. Mówiono wtedy, że trzeba pracować, a nie
myśleć”. Dzieci/uczniowie nadal traktowani są jak przed pięćdziesięciu laty
(żeby nie powiedzieć, że sprzed stu czy dwustu lat). Od nauczycieli często
słyszy się zdania: „za moich czasów była zadawana praca domowa, więc moi
uczniowie też będą ją odrabiać”, „za moich czasów to, za moich czasów tamto…,
więc moi uczniowie będą żyć tak samo…” Do
większości przedstawicieli zawodów pedagogicznych nie dotarły najnowsze wyniki
badań, które jasno mówią, że współczesna szkoła niszczy ludzi. (Jesper Jull,).
Niszczy kreatywność, samodzielne myślenie, psychikę, marzenia, itd.
„Wszyscy wiemy, że szkoła w obecnym kształcie jest
absurdalna – a mimo to wielu rodziców godzi się na ten edukacyjny absurd”
(Mikołaj Marcela). „Szkoła kształtuje wszystkich wg
jednego, określonego wzorca, a sama jest wymysłem sprzed dwustu lat i nijak nie
przystaje do obecnej rzeczywistości. (…) Z punktu widzenia ewolucji szkoła jest
więc paradoksalnie instytucją, która w gruncie rzeczy utrudnia przetrwanie w
zmieniającym się środowisku” (Mikołaj Mrcela).
Pracujący w systemie edukacji oraz przedstawiciele
rządu, powinni zastanowić się, co można uczynić, by te sytuację zmienić! Co
jako nauczyciele możemy zrobić dla dobra ucznia i społeczeństwa? Jasno należy
podkreślić, że ci uczniowie będą tworzyć nasze społeczeństwo ze wszystkimi
problemami psychicznymi nabytymi w latach szkolnych! Smutne jest to, że „kreatywni
nauczyciele nie są w cenie, ponieważ kreatywność wiąże się z popełnianiem
błędów, a biurokraci nienawidzą błędów” (Jesper Juul). Kreatywny nauczyciel
często nie chce „kopać się z koniem”, dochodzi do wniosku, że najlepiej
ograniczyć się do beznamiętnego przestrzegania programu (tzw. podstawy
programowej) i z roku na rok przetrwać do emerytury.
Zadziwiające jest to, że mnóstwo inteligentnych i wykształconych
rodziców zdają sobie z tego wszystkiego sprawę, a mimo to, codziennie wysyłają
swoje dzieci do szkoły i godzą się z traktowaniem wyniszczającym ich psychikę.
Ludzie powinni wyjść na ulice i żądać zmiany podejścia do ucznia w szkole/systemie
edukacji. W końcu to obywatele płacą podatki utrzymujące cały ten system.
„Dlaczego nikt nie wychodzi na ulicę, żeby protestować? Dlaczego ci wszyscy
inteligentni, kreatywni i wykształceni ludzie posyłają swoje dzieci do szkoły i
w milczeniu dopasowują się do systemu? Dlaczego nie buntują się nauczyciele,
którzy wiedzą ile można by zrobić z uczniami, gdyby nie biurokratyczne
przepisy?” Powstaje coraz więcej szkół prywatnych, wszyscy to widzą. Najlepsi
nauczyciele, rodzice i dzieci do nich uciekają, ale nikt nie wyciąga z tego
wniosków (Jesper Juul).
„Zawsze jest
dla mnie strasznym doświadczeniem, kiedy widzę wspaniałe, radosne i
inteligentne dzieci, które dzień w dzień muszą cierpieć. I nie jest to wina
jakichś konkretnych złych nauczycieli, ale ogólnej atmosfery nauczania w
szkole, której nie da się określić inaczej niż jako nieludzka” (Jesper
Juul).
Dzieci na początku edukacji nie czują strachu przed
szkołą. Po kilku latach edukacji w fabrykach zwanych szkołami - lęk sięga
zenitu, a przebywanie na lekcjach jest pasmem cierpień. Szkoła nadal jest
siedzibą zasad i oceniania - sprzed stu lat, kiedy nauczyciel przez to tylko,
że jest nauczycielem – wymagał traktowania go jako autorytetu. Dla znakomitej
większości nauczycieli nawet nie przemknie przez głowę myśl, że na autorytet
trzeba sobie zapracować i zasłużyć. Naukowcy
uważają, ż obecna szkoła jest dobrym miejscem dla 15% uczniów. Są to uczniowie
tzw. grzeczni, niesprawiający żadnych problemów, siedzący w pierwszych ławkach
i gorliwie słuchający kazań i monologów nauczycieli. Niestety, okazuje się,
że ci sami grzeczni uczniowie mają w dorosłym życiu najwięcej problemów
psychicznych, częste są u nich zaburzenia odżywiania, jak anoreksja czy
bulimia. Okazuje się, że nie warto być posłusznym, ale tacy uczniowie nie
podobają się systemowi szkolnictwa. (Jesper Juul). Nazywani są uczniami
trudnymi z zaburzeniami zachowania. „Rygorystyczne wychowanie i przywiązanie do
posłuszeństwa nie przekłada się na powodzenie dzieci w ich dorosłym życiu”
(Mikołaj Marcela, nawiązujący do Jesper’a Juul’a).
Szkoły nie biorą na siebie odpowiedzialności. Zamiast
tego spełniają się w roli krytyka. Europejscy
politycy w zakresie edukacji wyznaczyli jeden zasadniczy cel: posłuszny
uczeń/posłuszne dziecko. Nakłada się więcej granic, więcej zasad, więcej
stopni z poszczególnych przedmiotów. Robi się więcej sprawdzianów, testów, żeby
udowodnić uczniom kto ma władzę. Dzieci, które wychowywano w posłuszeństwie,
niezbyt radzą sobie w życiu, ponieważ nie nauczyły się brać odpowiedzialności
za siebie. Jedyne co potrafią, to wykonywać polecenia dorosłych (Jesper Juul),
stad właśnie zabijanie tej kreatywności i działanie przeciwko naturze.
„Prace
domowe zadawane przez nauczycieli to prawdziwie wybuchowy temat, który może
rozsadzić niejedno życie rodzinne. Od zawsze panowało przekonanie, że praca
domowa jest koniecznością, jeśli dzieci mają robić postępy w nauce. Obecnie
mamy poważne opracowania badaczy z Danii, Wielkiej Brytanii i USA, które
prowadzą do przeciwnego wniosku. Duńskie czteroletnie badanie dowodzi nawet, że
odrabianie zadań w domu jest kontrproduktywne i hamuje postępy w nauce, zamiast
jest wspierać. (…). Nakładanie odpowiedzialności za prace domowe na
rodziców jest dość bezsensownym
pomysłem”. (Jesper Juul).
W wielu rodzicach tkwi prastary lęk, że jeśli będą
napominać nauczyciela to mogą nastawić go przeciwko swojemu dziecku. Stąd
zaniechanie rozmów z nauczycielami jeśli nawet wiadomo, że dany rodzic ma
rację. Szkoła jako instytucja nadal kreuje się na nieomylną, a rodzice z
własnym zdaniem (często z szerokim światopoglądem) nie są traktowani poważnie.
Obserwuje się także złe opiniowanie rodzica dbającego o dobro dziecka – jako
konfliktowego. Rodzic staje się wrogiem dla nauczyciela, zamiast partnerem do
rozmów o dobru dziecka. Dlaczego wrogiem? Bo nauczyciele boją się rozmów z
rodzicami. Nie są przygotowani na rozmowy, na otwartość i relacje zarówno z
rodzicem, jak i uczniem.
Wielu nauczycieli przeżywa zaskoczenie, Kiedy
zauważają, że ich autorytet już nie działa. Autorytet zbudowany na funkcji jaką
pełnią względem swoich uczniów (jestem nauczycielem i należy mi się szacunek)
szybko kończy się, jeśli dany nauczyciel nie jest dla nich autorytetem
osobistym. To, kim jest nauczyciel, jakim jest człowiekiem – tworzy trwały autorytet
wśród dzieci.
Nauczyciele powinni posiąść kompetencje w zakresie
budowania relacji. „Jest to umiejętność
postrzegania dziecka, takim, jakie ono jest – jako jedynego w swoim rodzaju
indywiduum – i dostosowania swojego zachowania tak, aby nie rezygnować z
przywództwa, a zarazem pozostawać w autentycznym kontakcie. Takie kompetencje
są elementem rzemiosła każdego pedagoga, ale są także nieodzowne dla rodziców”.
Wielu funkcjonariuszy państwowych tzw. nauczycieli nie jest jeszcze gotowych na
ten szerzący się proces końca dotychczasowej hierarchii władzy w szkole.
Dotychczasowa funkcja nauczyciela,
opierająca się na tylko na tym, że jest się nauczycielem – przestaje istnieć.
Oczywiście wielu jeszcze miota się we własnych wyobrażeniach swojej wielkości przez
sprawowaną funkcję, ale to miotanie się jest krzykiem rozpaczy i
nieumiejętności dopasowania się do nowej rzeczywistości. Potrzeba teraz zmiany kultury szkolnej, na taką, w której szanuje się
zarówno nauczyciela, jak i ucznia jako żywe jednostki z uczuciami, emocjami i
całym bogactwem bycia człowiekiem. Najpierw powinno stworzyć się dobre relacje
między nauczycielami, wszystkimi pracownikami oraz zarządzającymi szkołą, następnie przejść do kształtowania
dobrych relacji z uczniami jako ludźmi o równorzędnych prawach. Tego niestety
nie ma w szkołach. Nauczyciele zwykle po prostu znoszą swoje wzajemne
towarzystwo, bo nie mają innego wyjścia, dyrektorzy nie wspierają swoich
podwładnych w ciężkiej roli bycia nauczycielem (wymagając od nich bycia przede
wszystkim urzędnikiem). Emocje, potrzeby
nauczycieli nie są wysłuchiwane, są niezauważane lub lekceważone. Nijak to się
ma do nowoczesnych metod zarządzania zasobami ludzkimi… do wielu szkół
cywilizacja jeszcze nie dotarła. Pamiętać należy o tym, o czym wspomniane
było wcześniej, że jeśli jest dobrze dorosłym w danym miejscu – to również jest
dobrze dzieciom. Nie trzeba wtedy wkładać szczególnego wysiłku w relacje i godne
traktowanie uczniów – to samo się dzieje, jeśli nauczycielowi jest dobrze w
szkole. Teraz w większości placówek edukacyjnych widzi się „uczniów” a nie
ludzi. Nie da się oddzielnie mówić o nauczycielach i uczniach, bowiem jedni i
drudzy są częścią tej samej kultury (Jesper Juul).
„Pochwały i
nagany to stare metody, potwierdzone przez Pawłowa w eksperymentach na psach.
(…) Kiedyś myślano, że stopnie motywują, ale nowe badania pokazują, że jest tak
tylko w przypadku najlepszych uczniów”. Nauczyciele zachowują się tak, jakby w
szkole chodziło tylko o przekazywanie wiedzy. Kilkanaście
lat, po pięć – osiem godzin każdego dnia, które dziecko spędza w murach różnych budynków
szkół – uczą go także życia jako człowieka. Kształtują jego wyobrażenie o
sobie, wiarę w swoje możliwości i wartość samego siebie. Zdaje się wszyscy
dorośli zapominają o tym! Stopnie, zaliczenia, testy przyćmiewają potrzebę
bycia człowiekiem. Uczeń nie liczy się jako kreatywna jednostka. Jest zwykłym
mechanizmem do zaliczania wymyślnych, nikomu niepotrzebnych bzdur, które można
w dzisiejszych czasach w pięć minut sprawdzić w zasobach Internetu, zaś w
szkołach na lekcjach zająć się w tym czasie kreatywnością i budowaniem relacji!
Uczniowie mają być produktem systemu
edukacji, a w związku z tym programów nauczania stworzonych przez ludzi
niemających do czynienia z dziećmi.
„Szkoła po prostu boli”… wszystkich boli: uczniów,
nauczycieli i rodziców. Jednakże można to zmienić – jeśli ma się chęci i
wsparcie urzędników kierujących edukacją państwową. Słowo „jeśli” jest tu
kluczem.
Literatura:
1. Juul, J. (2014) Kryzys szkoły, Wydawnictwo MiND,
Podkowa Leśna
2. Juul, J. (2016) Zamiast wychowania, Wydawnictwo MiND,
Podkowa Leśna
3. Greene, R. W.,
(2014) Trudne emocje u dzieci, Wydawnictwo Samo-Sedno, Warszawa4.
Marcela, M., (2020) Jak nie spieprzyć życia swojemu
dziecku, wszystko co możesz zrobić, aby edukacja miała sens, Wydawnictwo MUZA,
Warszawa
5. Zubrzycka-Nowak, M., Rybczyńska, K., Coaching
zdrowia, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot 2013
6. Goleman D., Inteligencja emocjonalna, Media
Rodzina, Poznań 1997
7. Friedman H.S., Uzdrawiająca osobowość,
Wydawnictwo GWP, Gdańsk 2003