„Autor
pisze tylko połowę książki, druga połowa należy do czytelnika”.
J.Korzeniowski
Książka –
Czytanie książek ma
wiele walorów. Zarówno w rozwoju dzieci, jak i w życiu dorosłych, moc płynącą z książek porównałabym z działaniem witamin. Wiecie,
że moją pasją jest zdrowe odżywianie, stąd to porównanie do witamin - na mnie działa.
Czy ktoś widział
witaminy? Widzimy liść sałaty, kromkę chleba, kaszę w garnku – ale witamin w
tych potrawach już nie widzimy. Widzimy książki na półkach, całe regały książek
– w księgarniach, jednak magii (w wielu wymiarach), płynącej z książek i dzięki
książkom – nie da się zobaczyć gołym okiem. Zapewne stąd wynika problem zarówno
spożywania witamin, jak i czytania książek.
Oprócz tego, że
zaczęłam zajmować się tajnikami zdrowego życia i żywienia, to jestem także
nauczycielką. Pisałam swoją pracę magisterską na temat nauki czytania dzieci
sześcioletnich i w klasie pierwszej szkoły podstawowej. Przerzuciłam masę
literatury na ten temat. Mózg to nieodgadniony organ. To kosmos, którego nie jeszcze
nie poznaliśmy. Obecnie jest dużo więcej naukowych artykułów i książek odnośnie
działania mózgu podczas nabywania umiejętności czytania. Z całą pewnością można
powiedzieć (bo to akurat nie zmieniło się od lat), że nauka czytania z
fizjologicznego punktu widzenia nie jest łatwym zadaniem, jeśli dorośli
odpowiednio nie przygotują dziecka do tej przygody. Tak, bo naukę czytania i czytanie
należy traktować jako przygodę, resztę nasz mózg ogarnia sam.
Każdy rok to promocja
czytelnictwa w szkołach. W każdym
programie jest mowa o zachęcaniu dzieci do czytania. W Internecie założonych
jest wiele grup czytelniczych, z których dorośli mogą czerpać inspiracje.
Jednak nie widać, żeby młodzież szczególnie garnęła do się czytania. Szczerze
powiem, że zupełnie nie rozumiem tego zjawiska – bo zarówno ja, jak i moje
dzieci nie wyobrażamy sobie dnia bez książki i wieczoru bez bajki.
Jak to jest z tym czytaniem?
„Najnowsze badania neurobiologiczne pokazały coś
absolutnie fascynującego. że jesteśmy w stanie coś budować
w strukturach mózgu. Innymi słowy, że możemy być stwórcą. Otóż jest taka
struktura w mózgu, która jak kropelka kleju łączy prawą i lewą
półkulę mózgu. W tej kropelce kleju są oczywiście poszczególne części.
I jest jedna część, która tworzy się wtedy i tylko wtedy, gdy uczymy
się czytać. Analfabeci tej struktury nie mają. Ta struktura nazywa się istmus,
czyli cieśń i im wcześniej ją wytworzymy, tym większe szanse ma mózg na
szybsze przesyłanie informacji miedzy prawą i lewą korą oraz budowanie
czegoś, co jest wynalazkiem człowieka, czyli odczytywanie zapisanego kodu.
A to odczytywanie zapisywanego kodu pozwala dzieciom odkrywać nowe sposoby
odkodowywania innych informacji”.
(prof. Jagoda Cieszyńska – wywiad dla RMF24 – Twoje Zdrowie, 20X 2018). Z innego
artykułu wiem, że nawet starsze kobiety,
które nie umiały czytać, ucząc się – inicjują trwałe zmiany w swoich mózgach.
To niesamowite, jaką moc wytwarza umiejętność czytania.
Zacznijmy od kolebki.
Dziecko rodzi się. Nie umie mówić, ale słyszy. Zdolności językowe kształtują
się, zanim dziecko zacznie wypowiadać pierwsze zdania. Od rodziców słyszy
melodię języka, słownictwo (bogate lub ubogie). Jeśli włączymy rytuał czytania
książek dziecku – wówczas rozwijają się takie umiejętności jak: powiązanie
dźwięku słów z obrazem, zapamiętywanie informacji, usprawnianie koordynacji
wzrokowo słuchowej, stymulacja wzroku, kojarzenie faktów, wnioskowanie i
zestawianie przyczyny ze skutkiem. Oprócz intelektualnej strony, są jeszcze
emocjonalne aspekty czytania: budowana jest więź między dzieckiem, a czytającym
mu rodzicem, zaufanie i spokój, bliskość rodzica. Zaczyna się tu pierwsze
zaciekawienie literami i chęć „pisania” swojego imienia. Dziecko w tym wieku
skupia uwagę na bohaterach, porównuje ich postępowanie z tym co samo obserwuje
w domu.
Starsze dziecko (3-6 lat) ma potrzebę
poznawania świata w szerszym aspekcie niż wcześniej. Wzbogaca słownictwo,
zaspokaja wiedzę poprzez słuchanie czytanych książek lub jako sześciolatek –
samo czyta. Dziecko w tym wieku czerpie wzorce osobowe z książek, czerpie
inspirację do zainteresować, poznaje mechanizmy rządzące światem, biologię
człowieka. Zadaniem dorosłych jest dobieranie książek adekwatnie do wieku.
Słownictwo powinno być na poziomie danego dziecka – by nie zniechęcać do
czytania.
Oprócz wiedzy, książki dostarczają emocji, rozpoznawania tych emocji i nazywania ich, konfrontacji z własnymi lękami.
Wzory postępowania czerpane z bajek czy baśni pozostawią ślad na długie lata.
Na podstawie książek dorosły może poprowadzić rozmowę wychowawczą, wprowadzić
temat, rozwiązać problem.
Kolejny przedział wiekowy to wczesne
lata szkolne (6 - 10 lat). W tym wieku dziecko poznaje rzeczywistość - między
innymi poprzez czytanie książek. Wspólne
czytanie – rodzica z dzieckiem zacieśnia
więzy, buduje relacje, pokazuje, że dziecko jest dla rodzica ważne. Spędzanie
czasu z książką wpływa pozytywnie na rozwój emocjonalny i intelektualny. W tym wieku mały człowiek potrafi analizować,
wyciągać wnioski, zanim wybierze najlepszą opcję działania (oczywiście na miarę
swojego doświadczenia oraz wieku). Książki pomagają rozwijać hobby i zainteresowania
dzieci, zaspokajać ciekawość, rozwijają słownictwo związane z nazywaniem
emocji, rozterek czy leków. „Czytanie ma nieoceniony udział w rozwoju
osobowości, pomaga utrzymywać równowagę emocjonalną, chroni przed negatywnymi
skutkami przeżywanych emocji. Lektura książek razem z rodzicem i samodzielnie,
rozbudza i kształtuje wrażliwość emocjonalną dziecka, daje wewnętrzną siłę do
radzenia sobie z trudnościami i regulowania własnych emocji” (Michalina
Gajewska; Książką połączeni, czyli o roli czytania w życiu dziecka; Instytut
Książki, Kraków 2017). Historie, które najbardziej pochłaniają dziecko w tym
wieku – to te, które pomagają mu zrozumieć jego osobistą sytuację życiową.
Dziecko uczy się rozumienia siebie, oceniania swojego zachowania z moralnego
punktu widzenia. W kontekście sytuacyjnym widzi również istotę problemów w
postępowaniu bohaterów i wyciąga wnioski z ich postępowania. Podobnie tutaj –
osoba dorosła powinna czuwać nad wyborem literatury adekwatnie do wieku. Może
się bowiem zdarzyć, że zbyt trudna książka doprowadzi do sytuacji lękowych lub
nieadekwatnej interpretacji zawartych tam problemów. Należy pamiętać, żę
dziecko przeżywa czytaną książkę.
W późniejszych latach
szkolnych i w dorosłości także czerpie się wiele z czytania książek. Oprócz
rozwijania pasji, zdobywania wiedzy poszerzania horyzontów myślowych,
zapoznawania się z kulturą języka czy po prostu relaksu – czytanie książek
zachowuje dobrą kondycję umysłową na długie lata. Czynność ta trenuje mózg, tak
jak ćwiczenia fizyczne trenują mięśnie. Można wyróżnić kilka powodów dla
których warto czytać w wieku dorosłym. Oto kilka z nich:
- czytanie pobudza działanie wielu
obszarów mózgu odpowiedzialnych za: widzenie, język i asocjacje pojęciowe.
Obszary te podczas procesu czytania pobudzane są jednocześnie;
- czytanie rozwija wyobraźnię i wspomaga
koncentrację;
- obniża poziom stresu, rozluźnia
mięśnie, uspokaja, pomaga zasnąć (jeśli czytamy przed snem).
- poprzez czytanie różnych tematycznie
książek, pogłębiamy wiedzę o świecie i poszerzamy swoje horyzonty myślowe;
- podnosi się iloraz inteligencji (prof. kognitywistyki z University of California w Berkeley Anne E.
Cunningham dowodzi, że ludzie regularnie czytający lepiej wypadają w testach na
inteligencję, a ich zdolności poznawcze są wysokie do późnej starości);
- książki wzbogacają słownictwo,
poprawiają pamięć (z racji tego, że podczas czytania trzeba pamiętać kolejność
wydarzeń, imiona bohaterów, itd.);
- trenują myślenie krytyczne i
analityczne;
- kształtują umiejętność wyciągania
wniosków na podstawie czytanego tekstu;
- opóźniają demencję i spowalniają
rozwój choroby Alzheimera (dr. Robert Freidland opublikował w
"Proceedings of the National Academy of Sciences" wyniki badań, które
dowodzą, że ludzie regularnie czytający są ponad dwukrotnie mniej narażeni na
rozwój chorób otępiennych;
- książki mogą także pełnić funkcję
terapeutyczną (czytanie pomaga miedzy innymi leczyć depresję);
- rozwijają empatię;
- czytanie książek
pozwala w realnym życiu łatwiej rozwiązywać konflikty i problemy osobiste.
Trzeba
stwierdzić z całą odpowiedzialnością, że warto czytać. Problemem jest jednak
to, że osoby z domów „nieczytających” dużo rzadziej sięgają po książki aniżeli
ci, którzy wychowali się lub wychowują w domach „czytających”. No i tu wydaje
się być potrzebne promowanie czytelnictwa. Jakoś przecież trzeba zachęcić te 61%
nieczytającego społeczeństwa powyżej 15 roku życia oraz zaszczepić chęć do
czytania tych młodszych czytelników. Badania przeprowadzane
przez Bibliotekę Narodową pokazują, że z czytelnictwo w Polsce nie ma się najlepiej. W 2019 roku 39% Polaków
zadeklarowało przeczytanie przynajmniej jednej książki. (Stan czytelnictwa w Polsce w 2019 r. - Biblioteka Narodowa
(bn.org.pl)).
Skąd wiemy, że książki mają moc?
Wielu przywódców na przestrzeni dziejów świata paliło książki lub zakazywało
ich czytania czując z tej strony zagrożenie. Przecież to tylko kilkadziesiąt czy
kilkaset oprawionych stron… A jednak! Siła
jaką daje słowo jest oczywista, kiedy przeanalizuje się historię płonących
stosów i zakazanych ksiąg !
Dr Piotr Jakub
Fereński, kulturoznawca i historyk idei z UWr: „Do dobrze
udokumentowanych akcji należy choćby masowe palenie ksiąg w starożytnych
Chinach na początku panowania dynastii Qin (…) Za czasów cesarza Dioklecjana
palono książki chrześcijańskie, a za panowania Walensa – książki traktujące o
magii. Kastylijscy władcy Grenady kazali spalić książki w języku arabskim,
robiąc wyjątek tylko dla przydatnych traktatów medycznych, a na Jukatanie
wrzucono w ogień 27 kodeksów Majów. (…)Podobną historię znamy z
Wrocławia. W 1453 r. na placu Solnym zapłonął taki stos próżności. Wrocławianie
podpalili go pod wpływem kazań franciszkańskiego zakonnika Jana Kapistrana (…) W
XX wieku książki na masową skalę niszczono w trakcie umacniania reżimów totalitarnych.
Niszczono książki, żeby podbite narody pozbawić tożsamości. Lub żeby
zlikwidować źródło nieprawomyślnych idei i stworzyć nowego człowieka. Chiny,
Chile, Argentyna... to podobny mechanizm. (…) W 1933 r. w hitlerowskich Niemczech
zapłonęły stosy książek (…). W 20 największych miastach III Rzeszy, m.in. w
Berlinie, Monachium, Dreźnie i Wrocławiu, zapłonęły stosy. Tylko w Berlinie
spalono 25 tys. książek.”
Wracając do kraju.
Wbrew zaleceniom
Ministerstwa i innych mądrych głów, tak naprawdę trudno jest promować
czytelnictwo w szkole jeśli lektury są nudne i nie pokrywają się z obecnymi
realiami. Do tego dochodzą absurdalne sprawdziany z treści. Uczeń książki
traktuje raczej jako przykry obowiązek niż przyjemność. Raczej w najbliższych latach sytuacja nie ulegnie
zmianie, więc to my dorośli powinniśmy zachęcać swoje pociechy do czerpania
radości i wielu korzyści z literatury. Wszak książki mają wielką moc !!!
Jak to jest u mnie w domu?
Ja czytam, mój syn czytał w wieku pięciu lat, a trzyletnia córka kilka razy
dziennie chodzi z książką i udaje, że czyta. Nie wyobrażamy sobie wieczoru bez
książki. Ja nie wyobrażam sobie poranka bez książki. Choć obecnie mam mniej
czasu niż kiedyś, to staram się czytać w każdej wolnej chwili. Nie oglądamy
telewizji. Komputer ograniczamy tylko do lekcji zdalnych (niestety). Czytamy.
Zaręczam, że można przekonać dziecko do czytania. Kosztuje to trochę wysiłku ze
strony rodzica, ale nie jest to zadanie niemożliwe.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz