niedziela, 14 marca 2021

Dom nie jest filią szkoły, a uczeń to nie drzewko bonsai. Rozprawa o (bez)sensie pracy domowej...

Dom nie jest filią szkoły, a uczeń to nie drzewko bonsai. 

Rozprawa o (bez)sensie pracy domowej...





 

 „Bądź zmianą, którą chcesz ujrzeć w świecie”

Gandhi

„Możemy zmusić dzieci do zrobienia czegoś, czego nie chcą,

ale nie możemy sprawić, żeby chciały to robić”.

Alfie Kohn

 „Możesz otrzymać samochód w dowolnym kolorze,

pod warunkiem, że będzie to kolor czarny”

Henry Ford



 

„Jeszcze nikt na łożu śmierci nie powiedział: Żałuję, że nie odrabiałem więcej zadań domowych”(Kohn A. 2018). „Kiedy musicie coś zrobić, najpierw pewnie kombinujecie jak się z tego wywinąć. Nikt nie lubi robić czegoś z musu. Jeśli natomiast sami chcecie coś zrobić, istnieje bardzo mała szansa, że ktoś was powstrzyma. To dotyczy także nauki” (Marcela M. 2020).

Dostępne dowody nie potwierdzają korzystnych efektów ani skuteczności z odrabiania prac domowych. „Nie ma żadnych dowodów na to, że praca domowa w szkole podstawowej w jakikolwiek sposób przyczynia się do lepszych wyników w nauce” (Kohn A., 2018). Można swobodnie przyznać, że dziesiątki lat badań  w tej dziedzinie nie wykazują pozytywnej korelacji między odrabianiem pracy domowej, a lepszymi wynikami w nauce, a wręcz przeciwnie – zniechęca do nauki. John Hattie z danych, które zebrał podczas dokonywania syntezy pięciu metaanaliz stwierdził, że niezaprzeczalnie „wpływ zadawania i odrabiania prac domowych jest niewielki, a w przypadku szkół podstawowych zupełnie nikły” (Hattie J., 2015).

Zastanówmy się, „czy zmuszanie dzieci do odrabiania zadań szkolnych po powrocie do domu, sprawi iż staną się one szczęśliwe, uczciwe, troskliwe, będą przestrzegać zasad moralnych itd.?” (Kohn A., 2018). Czy odrabiając pracę domową pod przymusem i groźbą kary, dziecko nauczy się dyscypliny i obowiązkowości? Szczerze wątpię, a takie są niestety argumenty tych, którzy opowiadają się za sensem zadawania i odrabiania zadań w domu.

W literaturze klasycznej wskazuje się na wiele pozytywnych stron odrabiania prac domowych. Jest wiele stworzonych teorii i definicji – na potrzeby świata sprzed trzydziestu czy czterdziestu lat. Aż dziw bierze, że do tej pory na poważnie bierze się argumenty np. Czesława Kupisiewicza z 1980 roku, Haliny Kozak z 1984 roku, Elżbiety Miodek z 1988 roku, Ryszarda Więckowskiego z roku 1983, Wincentego Okonia z roku 2003 i wielu innych teoretyków pracujących na uczelniach pedagogicznych, ale mających mało wspólnego z dziećmi i młodzieżą. Rzecz jasna wg wymienionych autorów oraz tych tutaj niewymienionych – praca domowa jest niezbędna w procesie nauczania i ucznia się. Niektórzy pedagodzy - teoretycy (ci, którzy jeszcze żyją i mogą coś dodać) już próbują w kolejnych wydaniach swoich książek uaktualnić wiedzę, dopisując, że prace domowe należy zindywidualizować, jednak nie ma tu nawet cienia propozycji – by je w ogóle zlikwidować. Przez brak zgodności w tym temacie, zarówno rodzice, jak i nauczyciele są podzieleni. Jedni uważają, że praca domowa jest potrzebna jak rybie woda, inni idąc za najnowszymi badaniami – nie zgadzają się z argumentami ze starych książek. Walka toczy się – podsycana także przez polskie Ministerstwo, które promuje zadawanie prac, uważając, że jest to niezbędna forma „douczania się” po lekcjach. Zdaniem MEN „prace domowe są nieodłącznym elementem systemu oświatowego i stanowią jedno z kluczowych narzędzi kształcenia w dyspozycji nauczycieli”. (Karolina Nowakowska, 2019).

Zapomina się o potężnym motorze życia, uczenia się i efektów pracy - jakim jest – motywacja. „Motywacja jest zachowaniem ukierunkowanym na określony cel. Jest to zaangażowanie ucznia, jego aktywność, wysiłek, spontaniczność, subiektywne doznania czy energia działania. Istotne jest, aby działania uczniów wynikały przede wszystkim z ich postawy badawczej, ciekawości, potrzeb odkrywania nowych nieznanych aspektów. To wszystko składa się na motywację wewnętrzną, czyli autodeterminację, która jest bardzo twórcza, ale również jest swobodnym i osobistym wyborem” (Karcz-Taranowicz E.,  2019). Poziom wytrwałości, chęci, zaangażowanie zależą od motywów do nauki. Z wiekiem motywy ulegają zmianie, jednak mechanizm motywacji do działania pozostaje ten sam. Uczymy się, bo mamy jakiś cel i wewnętrzny motor do działania. Niezależnie od wieku – powinno nam się chcieć. Niestety szkoła, monotonne zajęcia oraz zbyt wiele zadawanej pracy domowej demotywują jednostkę. Reakcja na tę demotywację może być różna w zależności od osobowości dziecka. Są uczniowie, którzy traktują naukę jako zawody - w zwycięzca dostaje wszystko, a motywuje ich tylko szansa na zdobycie przewagi nad kolegami. Można nazwać to rywalizacją - co niestety kształtowane jest w drodze ścieżki edukacyjnej nie przez kogo innego jak przez nauczycieli. Są także tacy uczniowie, którzy zamykają się w sobie i nie radzą sobie z emocjami (w konsekwencji nienawidzą danego przedmiotu, nauczyciela czy w ogóle szkoły).

Na sposób podejścia uczniów czy rodziców do prac domowych ma wpływ wiele czynników. Można tu wymienić: wyobrażenia o zadaniach, wiedza, jaką posiada uczący się, oraz właśnie - motywacja, która nadaje kierunek działaniom. „Motywacja uczniów do nauki i odrabiania prac domowych nierozerwalnie łączy się ilością ich zadawania oraz czasem, jaki uczeń poświęca w domu na naukę. Bardzo często nauczyciele, zadając prace domowe, powodują zacieranie się granic pomiędzy czasem poświęconym na pracę a czasem wolnym, w którym uczeń powinien się bawić, odpoczywać czy rozwijać własne pasje” (Karcz-Taranowicz E.,  2019).

Ilość wykonanych zadań w domu oraz czas temu poświęcony (jako kontynuacja lekcji) nie przekłada się w żaden sposób ani na rozwój samodyscypliny, ani odpowiedzialności, nie wpływa także na motywację wewnętrzną dziecka. Za to ma wpływ - i  to negatywny - na panujące w rodzinie emocje, organizację pasji, stres, przeciążenie wszystkich członków rodziny (zwłaszcza rodziców, którzy po pracy i obowiązkach domowych są zmuszani przez szkołę do zasiadania do pracy domowej wraz z dzieckiem). Zadania domowe stają się głównym tematem rozmów między rodzicami i dziećmi, między rodzicami w domu oraz między rodzicami klasowymi. Weekendy zamiast poświęcać na zacieśnianie więzi rodzinnych i relaks – niejednokrotnie poświęca się pracy domowej, która ma rujnujący wpływ na relacje w domu. Niestety, pomimo braku danych wskazujących, że praca domowa ma jakikolwiek sens, to zadaje się jej coraz więcej! Psycholodzy edukacyjni podkreślają, że kiedyś uznawano, że proces uczenia się ściśle zależy od czasu jaki poświęca się nauce (stąd praca domowa jako przedłużenia lekcji szkolnych), jednak ostatnie badania sugerują, że czas nie ma związku z osiąganiem lepszych wyników w nauce. Logiczne jest wręcz to, że nie o czas tu chodzi, a raczej o skupienie uwagi na wykonywanym zadaniu, zainteresowanie tematem, przeżywanie go sobą.

Co ciekawe, uzależnienie od zadawania prac domowych dotyka  nie tylko nauczycieli, ale również rodziców. Rodzice mają przeświadczenie, nieuzasadnione w żaden sposób, że jeśli dziecko będzie siedziało godzinami nad pracą domową, to osiągnie sukces w życiu. Bywa i to dość często, że pod naciskiem rodziców - nauczyciele pomimo zdecydowanego sprzeciwu zadawania prac domowych – zadają je dla świętego spokoju. Właściwie, wychodzi się z założenia, że skoro rodzice domagają się tego – niech siedzą nad pracami razem z dziećmi! Jednakże, jak to zwykle bywa jest też druga strona medalu. Mianowicie istnieją też tacy rodzice, którzy nie chcą mieć organizowanego przez szkołę  prywatnego świata i nie akceptują tego sposobu na życie pozaszkolne.

Jak się okazuje praca domowa to przede wszystkim:

- brzemię dla rodziców,

- stres dla dzieci,

- konflikty w rodzinie,

- mniej czasu na inne zajęcia, zainteresowanie, pasję, relaks, odpoczynek,

- mniejsze zainteresowanie nauką,

- pogłębianie rywalizacji między uczniami.

„Z badań szkolnych uwarunkowań efektywności kształcenia przeprowadzonych w latach 2010-2014 przez Instytut Badań Edukacyjnych wynika, że dla 97 procent nauczycieli w Polsce prace domowe są koniecznym składnikiem procesu edukacyjnego. Niemal wszyscy nauczyciele wskazywali, że głównym celem prac domowych jest między innymi nauka systematyczności i odpowiedzialności oraz utrwalenie materiału. Nieco mniej niż połowa badanych sygnalizowała, że celem zadań domowych jest też przerabianie materiału, na który nie starczyło czasu podczas lekcji” (Karcz-Taranowicz E.,  2019). Można otwarcie powiedzieć, że szkoła przenosi obowiązek nauki do domu ucznia.

Im więcej prac domowych w postaci monotonnych zadań w podręcznikach, tym większe zmęczenie odczuwają uczniowie. Zmęczenie doskwiera zarówno na lekcjach, jak i poza lekcjami - a po szkole dalej pracują w domu kontynuując lekcje. Efektywność nauczania spada, kiedy jest zadawane dużo do domu; uczniowie stają się automatem do wypełniania zadań w ćwiczeniach i podręcznikach, nie mają motywacji do prawdziwego zagłębiania się w problem naukowy danej dziedziny, bowiem podręcznik stał się wyznacznikiem zakresu wiedzy i systemu pracy. Im więcej pracy domowej, tym bardziej pogarszają się relacje w rodzinie. Czas, który można by było spędzić na wspólnych rozmowach i rozwiązywaniu dylematów życiowych (dzieci też je mają), poświęca się na odpytywanie, sprawdzanie, uczenie, wypełnianie i uzupełnianie luk w tekście. Towarzyszą temu nerwy, stres, brak czasu na zainteresowania i pasje. Uczniowie zaczynają kombinować jak tu spisać od innych przed lekcją, jak tu odrobić, żeby „się nie narobić”, odkładają na ostatnią chwilę – mówiąc krótko: praca domowa nic nie wnosi. Im więcej prac domowych, tym więcej chaosu w nauczaniu. Nauczyciele zamiast kreatywnie prowadzić lekcje, to tracą czas na sprawdzanie prac domowych i udoskonalanie regulaminów kar i nagród za ich nieodrabianie. Wiąże się to z dalszym traceniem czasu i zadawaniem kolejnych ćwiczeń do domu w celu nadrobienia czasu, który straciło się podczas sprawdzania pracy domowej na lekcji… Koło absurdu  zamyka się.

„Mimo jednoznacznych wniosków płynących z najnowszych badań dotyczących pracy domowej, żaden autor nie mówi wprost o potrzebie zaprzestania zadawania prac domowych uczniom na etapie edukacji wczesnoszkolnej” (Błażejewska K., 10 (2020) 1). Chodzi tutaj rzecz jasna o Polskę. Dalej autorka artykułu podaje: „Mimo badań ogólnych, wskazujących na niewielki wpływ zadawania prac domowych na efekty nauczania w szkole podstawowej, brakuje konkretnych propozycji, czym je zastąpić w przypadku chociażby potrzeby wyćwiczenia podstawowych umiejętności, takich jak czytanie i pisanie”. Wiadomo, że dzieci w klasach 1-3 uczą się tego, co je zainteresuje. Ciekawie poprowadzona rozmowa na lekcji i własny pozytywny, entuzjastyczny przykład nauczyciela może wskórać więcej niż zadana do domu setka ćwiczeń do uzupełnienia. Ponadto już od dawna wiadomo, że najskuteczniejsza nauka to taka, kiedy dziecko kieruje się motywacją wewnętrzną a nie jest zmuszane do odrabiania prac domowych.  „Z badań Puśleckiego wynika, że u 87,5% uczniów motywacja jest zewnętrzna (polecenie nauczyciela), 68,7% uczniów oczekuje uznania. Tylko 36,9% wskazało na chęć opanowania jakiegoś zagadnienia. (…) 31% uczniów wskazało na zamiłowanie do odrabiania prac domowych” (Błażejewska K., 10 (2020) 1) .

Warto wiedzieć, że „opracowania propagujące zadania domowe zwykle odzwierciedlają tendencję do traktowania dzieci jako biernych obiektów, na które się oddziałuje: zmuś je do ćwiczeń, a nabiorą wprawy. Taki punkt widzenia stanowi nie tylko pozostałość po przestarzałej psychologii bodźca i reakcji, ale jest także przejawem braku szacunku. Na dodatek jest nieskuteczny: dzieci nie można zmusić do nabywania jakichś umiejętności. To nie są automaty, które dostając więcej zadań, zdobędą więcej wiedzy” (Kohn A., 2018).  Jedno z praw psychologii uczenia się mówi, że uczeń powinien doświadczać tego co robi. Jak ma doświadczać takiego samego - sto pięćdziesiątego ćwiczenia z matematyki? Istnieje bowiem związek między jakością a ilością. Jeżeli z różnych względów istnieje potrzeba zadania pracy domowej to powinno iść to za jakością i konkretnym celem, który chce się osiągnąć zadając daną aktywność. Najlepiej byłoby gdyby zadania domowe spełniały następujące kryteria:

1.      Czynności, które najlepiej zrobić w domu. Wchodzi tu rozmowa z rodzicem na temat historii rodziny, eksperymenty chemiczne, sadzenie roślinek, gotowanie, eksperymenty kulinarne, itp.

2.      Czynności wykonywane razem z rodziną, których zazwyczaj nie traktujemy jako pracy domowej. Może to być wielogodzinne spędzanie czasu z rodzicami podczas wykonywania obowiązków związanych z domem, wspólne granie w gry planszowe, robienie listy zakupów, obliczanie kwoty jaką zapłaci się w sklepie, wspólne czytanie przepisów na dania, ustawianie piekarnika i obliczanie czasu pieczenia czy gotowania potraw. Rozmowy na temat zdrowego żywienia, składników mineralnych. Oprócz tego wspólne oglądanie programów edukacyjnych, szukanie informacji w Internecie. Spacery po lesie, parku, rozmowy o życiu i problemach, nazywanie uczuć, rozterek etycznych, itp.

3.      Czytanie. Regularne czytanie pomaga nabycie umiejętności płynnego czytania. Jednakże oprócz mechanicznego opanowania odczytywania liter i wyrazów – czytanie daje dzieciom o wiele więcej pod względem emocjonalnym i społecznych. Polecam mój artykuł odnośnie zalet czytania (www.wiolettapoplawska.pl).

Nie jest tak, że wszystkie dzieci potrzebują udoskonalania tych samych umiejętności, a niestety podczas zadawania prac domowych narzucane są ćwiczenia tego samego rodzaju wszystkim dzieciom. Zadania domowe jeśli już ktoś zdecyduje się by je zadawać, powinny być zindywidualizowane. Każde dziecko powinno udoskonalać ten zakres materiału czy umiejętności, który sprawia jemu najwięcej trudności. Prace domowe takie same dla wszystkich to nie jest najlepszy pomysł. Sytuacja idealna to taka, kiedy uczniowie sami podejmowaliby decyzję co chcą mieć zadane i kiedy chcą być gotowi z realizacją zadania domowego. Monotonne zadania w kartach pracy, podręcznikach czy przymusowe zaliczanie czytania w określonym czasie – nie przyniesie pozytywnych rezultatów w postaci radości płynącej z procesu ucznia się.

Oczywiście istnieją takie rodzaje prac, które warto czy nawet powinno się wykonać w domu, bowiem faktycznie nie ma na to czasu w szkole. Tu oprócz rozmów, wywiadów i wspólnego gotowania z rodzicami, zaliczyłabym także: utrwalanie czytania, tabliczkę mnożenia, ćwiczenie zasad ortografii, poznawanie mapy świata czy Polski, itp. Co do mechanicznego wypełniania setek ćwiczeń to w dzisiejszych czasach jest tyle możliwości, że jeśli tylko dziecko czy jego rodzic  mają  takie życzenie – to praktycznie od ręki można wydrukować czy zakupić zestaw ćwiczeń do utrwalania wiedzy i uzupełniać je do granic wytrzymałości. ;)

Są takie kraje na Ziemi, w których już dawno odeszło się od zadawania prac domowych lub zadaje się ich bardzo mało. Zaliczyć można do tego grona: Japonię, Niemcy, Francję czy Finlandię.

            „Wiecie czego brakuje szkole? Możliwości testowania rzeczywistości. Wasze dzieci całe dnie spędzają słuchając kogoś, kto przekazuje im wiedzę o świecie, podczas gdy one nie mają ani czasu, ani możliwości, by spróbować, jak to wszystko działa naprawdę” (Marcela M. 2020).

 

Literatura:

1.      Kohn A. (2018).  Mit pracy domowej. Podkowa leśna. Wydawnictwo Mind.

2.      Błażejewska K. (2020) Forum Pedagogiczne, 10 (2020) 1

3.      Juul J. (2014) Kryzys szkoły. Co możemy zrobić dla uczniów, nauczycieli i rodziców? Podkowa leśna. Wydawnictwo Mind.

4.      Karcz-Taranowicz E.,  (2019) Praca domowa ucznia – konieczność versus zbędność - Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Humanitas. Pedagogika, ss. 39-48

5.      Stein A.,  Zlikwidujmy pracę domową.  (dziecisawazne.pl)

6.      Nowakowska K., (2019) „Szkoła bez prac domowych? RPO apeluje, MEN nie mówi „nie”, szkoły zaczynają je ograniczać”. Gazetaprawna.pl,

7.      Hattie J., (2015) Widoczne uczenie się nauczycieli. Jak maksymalizować siłę oddziaływania na uczenie się. Warszawa. Biblioteka Szkoły Uczącej się.

8.      Dlaczego nie powinno się dzieciom zadawać prac domowych. – Segritta.pl

9.      Chętkowski D., Prace domowe – ostre cięcie (polityka.pl)

10.  Smyk E., Czy praca domowa jest potrzebna? - Blog Edukacja i Inspiracje - Szkoły Paderewski w Lublinie  - paderewski.lublin.pl

11.  Gordon T., (2000) Wychowanie bez porażek w szkole. Warszawa. Instytut Wydawniczy PAX

12.  Marcela M., (2020) Jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku. Wszystko co możesz zrobic, żeby edukacja miała sens. Warszawa. Wydawnictwo MUZA

Stern A., (2016)  I nigdy nie chodziłem do szkoły. Gliwice. Wydawnictwo Element









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bułki śniadaniowe.

Bułki śniadaniowe   Składniki: 250g mąki orkiszowej typ550 250g mąki żytniej typ720 300g wody 70g oliwy z oliwek 25g świeżych ...