Dom nie jest filią szkoły, a uczeń to nie drzewko bonsai.
Rozprawa o (bez)sensie pracy domowej...
„Bądź zmianą, którą chcesz ujrzeć w świecie”
Gandhi
„Możemy zmusić dzieci do zrobienia czegoś, czego nie chcą,
ale nie możemy sprawić, żeby chciały to robić”.
Alfie Kohn
„Możesz otrzymać
samochód w dowolnym kolorze,
pod warunkiem, że będzie to kolor czarny”
Henry Ford
„Jeszcze
nikt na łożu śmierci nie powiedział: Żałuję, że nie odrabiałem więcej zadań
domowych”(Kohn A. 2018). „Kiedy musicie coś zrobić, najpierw pewnie
kombinujecie jak się z tego wywinąć. Nikt nie lubi robić czegoś z musu. Jeśli
natomiast sami chcecie coś zrobić, istnieje bardzo mała szansa, że ktoś was
powstrzyma. To dotyczy także nauki” (Marcela M. 2020).
Dostępne
dowody nie potwierdzają korzystnych efektów ani skuteczności z odrabiania prac
domowych. „Nie ma żadnych dowodów na to, że praca domowa w szkole podstawowej w
jakikolwiek sposób przyczynia się do lepszych wyników w nauce” (Kohn A., 2018).
Można swobodnie przyznać, że dziesiątki lat badań w tej dziedzinie nie wykazują pozytywnej
korelacji między odrabianiem pracy domowej, a lepszymi wynikami w nauce, a
wręcz przeciwnie – zniechęca do nauki. John Hattie z danych, które zebrał
podczas dokonywania syntezy pięciu metaanaliz stwierdził, że niezaprzeczalnie
„wpływ zadawania i odrabiania prac domowych jest niewielki, a w przypadku szkół
podstawowych zupełnie nikły” (Hattie J., 2015).
Zastanówmy
się, „czy zmuszanie dzieci do odrabiania zadań szkolnych po powrocie do domu,
sprawi iż staną się one szczęśliwe, uczciwe, troskliwe, będą przestrzegać zasad
moralnych itd.?” (Kohn A., 2018). Czy odrabiając pracę domową pod przymusem i
groźbą kary, dziecko nauczy się dyscypliny i obowiązkowości? Szczerze wątpię, a
takie są niestety argumenty tych, którzy opowiadają się za sensem zadawania i
odrabiania zadań w domu.
W literaturze klasycznej wskazuje się na wiele pozytywnych
stron odrabiania prac domowych. Jest wiele stworzonych teorii i definicji – na
potrzeby świata sprzed trzydziestu czy czterdziestu lat. Aż dziw bierze, że do
tej pory na poważnie bierze się argumenty np. Czesława Kupisiewicza z 1980
roku, Haliny Kozak z 1984 roku, Elżbiety Miodek z 1988 roku, Ryszarda
Więckowskiego z roku 1983, Wincentego Okonia z roku 2003 i wielu innych
teoretyków pracujących na uczelniach pedagogicznych, ale mających mało
wspólnego z dziećmi i młodzieżą. Rzecz jasna wg wymienionych autorów oraz tych tutaj
niewymienionych – praca domowa jest niezbędna w procesie nauczania i ucznia
się. Niektórzy pedagodzy - teoretycy (ci, którzy jeszcze żyją i mogą coś dodać)
już próbują w kolejnych wydaniach swoich książek uaktualnić wiedzę, dopisując,
że prace domowe należy zindywidualizować, jednak nie ma tu nawet cienia
propozycji – by je w ogóle zlikwidować. Przez brak zgodności w tym temacie,
zarówno rodzice, jak i nauczyciele są podzieleni. Jedni uważają, że praca
domowa jest potrzebna jak rybie woda, inni idąc za najnowszymi badaniami – nie
zgadzają się z argumentami ze starych książek. Walka toczy się – podsycana
także przez polskie Ministerstwo, które promuje zadawanie prac, uważając, że
jest to niezbędna forma „douczania się” po lekcjach. Zdaniem MEN „prace domowe są nieodłącznym elementem
systemu oświatowego i stanowią jedno z kluczowych narzędzi kształcenia w
dyspozycji nauczycieli”. (Karolina Nowakowska, 2019).
Zapomina się o potężnym motorze życia,
uczenia się i efektów pracy - jakim jest – motywacja.
„Motywacja jest zachowaniem ukierunkowanym na określony cel. Jest to
zaangażowanie ucznia, jego aktywność, wysiłek, spontaniczność, subiektywne
doznania czy energia działania. Istotne jest, aby działania uczniów wynikały
przede wszystkim z ich postawy badawczej, ciekawości, potrzeb odkrywania nowych
nieznanych aspektów. To wszystko składa się na motywację wewnętrzną, czyli
autodeterminację, która jest bardzo twórcza, ale również jest swobodnym i
osobistym wyborem” (Karcz-Taranowicz E.,
2019). Poziom wytrwałości, chęci, zaangażowanie zależą od motywów do
nauki. Z wiekiem motywy ulegają zmianie, jednak mechanizm motywacji do
działania pozostaje ten sam. Uczymy się, bo mamy jakiś cel i wewnętrzny motor
do działania. Niezależnie od wieku – powinno nam się chcieć. Niestety szkoła,
monotonne zajęcia oraz zbyt wiele zadawanej pracy domowej demotywują jednostkę.
Reakcja na tę demotywację może być różna w zależności od osobowości dziecka. Są
uczniowie, którzy traktują naukę jako zawody - w zwycięzca dostaje wszystko, a
motywuje ich tylko szansa na zdobycie przewagi nad kolegami. Można nazwać to
rywalizacją - co niestety kształtowane jest w drodze ścieżki edukacyjnej nie
przez kogo innego jak przez nauczycieli. Są także tacy uczniowie, którzy
zamykają się w sobie i nie radzą sobie z emocjami (w konsekwencji nienawidzą
danego przedmiotu, nauczyciela czy w ogóle szkoły).
Na sposób podejścia uczniów czy rodziców
do prac domowych ma wpływ wiele czynników. Można tu wymienić: wyobrażenia o
zadaniach, wiedza, jaką posiada uczący się, oraz właśnie - motywacja, która nadaje
kierunek działaniom. „Motywacja uczniów do nauki i odrabiania prac domowych
nierozerwalnie łączy się ilością ich zadawania oraz czasem, jaki uczeń poświęca
w domu na naukę. Bardzo często nauczyciele, zadając prace domowe, powodują
zacieranie się granic pomiędzy czasem poświęconym na pracę a czasem wolnym, w
którym uczeń powinien się bawić, odpoczywać czy rozwijać własne pasje”
(Karcz-Taranowicz E., 2019).
Ilość
wykonanych zadań w domu oraz czas temu poświęcony (jako kontynuacja lekcji) nie
przekłada się w żaden sposób ani na rozwój samodyscypliny, ani
odpowiedzialności, nie wpływa także na motywację wewnętrzną dziecka. Za to ma wpływ - i to negatywny - na panujące w rodzinie emocje,
organizację pasji, stres, przeciążenie wszystkich członków rodziny (zwłaszcza
rodziców, którzy po pracy i obowiązkach domowych są zmuszani przez szkołę do
zasiadania do pracy domowej wraz z dzieckiem). Zadania domowe stają się
głównym tematem rozmów między rodzicami i dziećmi, między rodzicami w domu oraz
między rodzicami klasowymi. Weekendy zamiast poświęcać na zacieśnianie więzi
rodzinnych i relaks – niejednokrotnie poświęca się pracy domowej, która ma
rujnujący wpływ na relacje w domu. Niestety, pomimo braku danych wskazujących,
że praca domowa ma jakikolwiek sens, to zadaje się jej coraz więcej! Psycholodzy edukacyjni podkreślają, że
kiedyś uznawano, że proces uczenia się ściśle zależy od czasu jaki poświęca się
nauce (stąd praca domowa jako przedłużenia lekcji szkolnych), jednak ostatnie
badania sugerują, że czas nie ma związku z osiąganiem lepszych wyników w nauce.
Logiczne jest wręcz to, że nie o czas tu chodzi, a raczej o skupienie uwagi na
wykonywanym zadaniu, zainteresowanie tematem, przeżywanie go sobą.
Co ciekawe,
uzależnienie od zadawania prac domowych dotyka
nie tylko nauczycieli, ale również rodziców. Rodzice mają
przeświadczenie, nieuzasadnione w żaden sposób, że jeśli dziecko będzie
siedziało godzinami nad pracą domową, to osiągnie sukces w życiu. Bywa i to
dość często, że pod naciskiem rodziców - nauczyciele pomimo zdecydowanego
sprzeciwu zadawania prac domowych – zadają je dla świętego spokoju. Właściwie, wychodzi
się z założenia, że skoro rodzice domagają się tego – niech siedzą nad pracami
razem z dziećmi! Jednakże, jak to zwykle bywa jest też druga strona medalu.
Mianowicie istnieją też tacy rodzice, którzy nie chcą mieć organizowanego przez
szkołę prywatnego świata i nie akceptują
tego sposobu na życie pozaszkolne.
Jak się okazuje praca domowa to przede wszystkim:
- brzemię dla rodziców,
- stres dla dzieci,
- konflikty w rodzinie,
- mniej czasu na inne zajęcia, zainteresowanie,
pasję, relaks, odpoczynek,
- mniejsze zainteresowanie nauką,
- pogłębianie rywalizacji między uczniami.
„Z badań szkolnych uwarunkowań efektywności
kształcenia przeprowadzonych w latach 2010-2014 przez Instytut Badań
Edukacyjnych wynika, że dla 97 procent nauczycieli w Polsce prace domowe są
koniecznym składnikiem procesu edukacyjnego. Niemal wszyscy nauczyciele
wskazywali, że głównym celem prac domowych jest między innymi nauka
systematyczności i odpowiedzialności oraz utrwalenie materiału. Nieco mniej niż
połowa badanych sygnalizowała, że celem zadań domowych jest też przerabianie
materiału, na który nie starczyło czasu podczas lekcji” (Karcz-Taranowicz
E., 2019). Można otwarcie powiedzieć, że
szkoła przenosi obowiązek nauki do domu ucznia.
Im więcej
prac domowych w postaci monotonnych zadań w podręcznikach, tym większe
zmęczenie odczuwają uczniowie. Zmęczenie doskwiera zarówno na lekcjach, jak i
poza lekcjami - a po szkole dalej pracują w domu kontynuując lekcje.
Efektywność nauczania spada, kiedy jest zadawane dużo do domu; uczniowie stają
się automatem do wypełniania zadań w ćwiczeniach i podręcznikach, nie mają
motywacji do prawdziwego zagłębiania się w problem naukowy danej dziedziny,
bowiem podręcznik stał się wyznacznikiem zakresu wiedzy i systemu pracy. Im
więcej pracy domowej, tym bardziej pogarszają się relacje w rodzinie. Czas,
który można by było spędzić na wspólnych rozmowach i rozwiązywaniu dylematów
życiowych (dzieci też je mają), poświęca się na odpytywanie, sprawdzanie,
uczenie, wypełnianie i uzupełnianie luk w tekście. Towarzyszą temu nerwy,
stres, brak czasu na zainteresowania i pasje. Uczniowie zaczynają kombinować
jak tu spisać od innych przed lekcją, jak tu odrobić, żeby „się nie narobić”,
odkładają na ostatnią chwilę – mówiąc krótko: praca domowa nic nie wnosi. Im
więcej prac domowych, tym więcej chaosu w nauczaniu. Nauczyciele zamiast
kreatywnie prowadzić lekcje, to tracą czas na sprawdzanie prac domowych i
udoskonalanie regulaminów kar i nagród za ich nieodrabianie. Wiąże się to z
dalszym traceniem czasu i zadawaniem kolejnych ćwiczeń do domu w celu
nadrobienia czasu, który straciło się podczas sprawdzania pracy domowej na
lekcji… Koło absurdu zamyka się.
„Mimo jednoznacznych wniosków płynących z
najnowszych badań dotyczących pracy domowej, żaden autor nie mówi wprost o
potrzebie zaprzestania zadawania prac domowych uczniom na etapie edukacji
wczesnoszkolnej” (Błażejewska
K., 10 (2020) 1). Chodzi tutaj rzecz jasna o Polskę. Dalej autorka artykułu
podaje: „Mimo badań ogólnych, wskazujących na niewielki wpływ zadawania prac
domowych na efekty nauczania w szkole podstawowej, brakuje konkretnych
propozycji, czym je zastąpić w przypadku chociażby potrzeby wyćwiczenia
podstawowych umiejętności, takich jak czytanie i pisanie”. Wiadomo, że dzieci w
klasach 1-3 uczą się tego, co je zainteresuje. Ciekawie poprowadzona rozmowa na
lekcji i własny pozytywny, entuzjastyczny przykład nauczyciela może wskórać
więcej niż zadana do domu setka ćwiczeń do uzupełnienia. Ponadto już od dawna
wiadomo, że najskuteczniejsza nauka to taka, kiedy dziecko kieruje się
motywacją wewnętrzną a nie jest zmuszane do odrabiania prac domowych. „Z badań Puśleckiego wynika, że u 87,5%
uczniów motywacja jest zewnętrzna (polecenie nauczyciela), 68,7% uczniów
oczekuje uznania. Tylko 36,9% wskazało na chęć opanowania jakiegoś zagadnienia.
(…) 31% uczniów wskazało na zamiłowanie do odrabiania prac domowych” (Błażejewska
K., 10 (2020) 1) .
Warto wiedzieć, że „opracowania
propagujące zadania domowe zwykle odzwierciedlają tendencję do traktowania
dzieci jako biernych obiektów, na które się oddziałuje: zmuś je do ćwiczeń, a
nabiorą wprawy. Taki punkt widzenia stanowi nie tylko pozostałość po
przestarzałej psychologii bodźca i reakcji, ale jest także przejawem braku
szacunku. Na dodatek jest nieskuteczny: dzieci nie można zmusić do nabywania
jakichś umiejętności. To nie są automaty, które dostając więcej zadań, zdobędą
więcej wiedzy” (Kohn A.,
2018). Jedno z praw psychologii uczenia się mówi, że
uczeń powinien doświadczać tego co robi. Jak ma doświadczać takiego samego -
sto pięćdziesiątego ćwiczenia z matematyki? Istnieje bowiem związek między
jakością a ilością. Jeżeli z różnych względów istnieje potrzeba zadania pracy
domowej to powinno iść to za jakością i konkretnym celem, który chce się
osiągnąć zadając daną aktywność. Najlepiej
byłoby gdyby zadania domowe spełniały następujące kryteria:
1.
Czynności, które najlepiej zrobić w domu. Wchodzi tu rozmowa
z rodzicem na temat historii rodziny, eksperymenty chemiczne, sadzenie
roślinek, gotowanie, eksperymenty kulinarne, itp.
2.
Czynności wykonywane razem z rodziną, których zazwyczaj nie
traktujemy jako pracy domowej. Może to być wielogodzinne spędzanie czasu z
rodzicami podczas wykonywania obowiązków związanych z domem, wspólne granie w
gry planszowe, robienie listy zakupów, obliczanie kwoty jaką zapłaci się w
sklepie, wspólne czytanie przepisów na dania, ustawianie piekarnika i
obliczanie czasu pieczenia czy gotowania potraw. Rozmowy na temat zdrowego
żywienia, składników mineralnych. Oprócz tego wspólne oglądanie programów edukacyjnych,
szukanie informacji w Internecie. Spacery po lesie, parku, rozmowy o życiu i
problemach, nazywanie uczuć, rozterek etycznych, itp.
3.
Czytanie. Regularne czytanie pomaga nabycie umiejętności
płynnego czytania. Jednakże oprócz mechanicznego opanowania odczytywania liter
i wyrazów – czytanie daje dzieciom o wiele więcej pod względem emocjonalnym i
społecznych. Polecam mój artykuł odnośnie zalet czytania (www.wiolettapoplawska.pl).
Nie jest tak, że wszystkie dzieci potrzebują udoskonalania
tych samych umiejętności, a niestety podczas zadawania prac domowych narzucane
są ćwiczenia tego samego rodzaju wszystkim dzieciom. Zadania domowe jeśli już
ktoś zdecyduje się by je zadawać, powinny być zindywidualizowane. Każde dziecko
powinno udoskonalać ten zakres materiału czy umiejętności, który sprawia jemu
najwięcej trudności. Prace domowe takie same dla wszystkich to nie jest
najlepszy pomysł. Sytuacja idealna to taka, kiedy uczniowie sami podejmowaliby
decyzję co chcą mieć zadane i kiedy chcą być gotowi z realizacją zadania
domowego. Monotonne zadania w kartach
pracy, podręcznikach czy przymusowe zaliczanie czytania w określonym czasie –
nie przyniesie pozytywnych rezultatów w postaci radości płynącej z procesu
ucznia się.
Oczywiście
istnieją takie rodzaje prac, które warto czy nawet powinno się wykonać w domu,
bowiem faktycznie nie ma na to czasu w szkole. Tu oprócz rozmów, wywiadów i
wspólnego gotowania z rodzicami, zaliczyłabym także: utrwalanie czytania,
tabliczkę mnożenia, ćwiczenie zasad ortografii, poznawanie mapy świata czy
Polski, itp. Co do mechanicznego wypełniania setek ćwiczeń to w dzisiejszych
czasach jest tyle możliwości, że jeśli tylko dziecko czy jego rodzic mają
takie życzenie – to praktycznie od ręki można wydrukować czy zakupić
zestaw ćwiczeń do utrwalania wiedzy i uzupełniać je do granic wytrzymałości. ;)
Są takie kraje na Ziemi, w których już dawno odeszło się od
zadawania prac domowych lub zadaje się ich bardzo mało. Zaliczyć można do tego grona:
Japonię, Niemcy, Francję czy Finlandię.
„Wiecie czego brakuje szkole? Możliwości testowania
rzeczywistości. Wasze dzieci całe dnie spędzają słuchając kogoś, kto przekazuje
im wiedzę o świecie, podczas gdy one nie mają ani czasu, ani możliwości, by
spróbować, jak to wszystko działa naprawdę” (Marcela M. 2020).
Literatura:
1.
Kohn A.
(2018). Mit pracy domowej. Podkowa
leśna. Wydawnictwo Mind.
2.
Błażejewska
K. (2020) Forum Pedagogiczne, 10 (2020) 1
3.
Juul J. (2014) Kryzys szkoły. Co możemy
zrobić dla uczniów, nauczycieli i rodziców? Podkowa leśna. Wydawnictwo Mind.
4.
Karcz-Taranowicz E., (2019) Praca domowa ucznia – konieczność
versus zbędność - Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Humanitas. Pedagogika, ss.
39-48
5.
Stein
A., Zlikwidujmy
pracę domową. (dziecisawazne.pl)
6.
Nowakowska
K., (2019) „Szkoła bez prac domowych? RPO
apeluje, MEN nie mówi „nie”, szkoły zaczynają je ograniczać”. Gazetaprawna.pl,
7.
Hattie J., (2015) Widoczne uczenie się nauczycieli. Jak
maksymalizować siłę oddziaływania na uczenie się. Warszawa. Biblioteka Szkoły
Uczącej się.
8.
Dlaczego
nie powinno się dzieciom zadawać prac domowych. – Segritta.pl
9.
Chętkowski
D., Prace
domowe – ostre cięcie (polityka.pl)
10.
Smyk
E., Czy
praca domowa jest potrzebna? - Blog Edukacja i Inspiracje - Szkoły Paderewski w
Lublinie - paderewski.lublin.pl
11.
Gordon
T., (2000) Wychowanie bez porażek w szkole. Warszawa. Instytut Wydawniczy PAX
12.
Marcela
M., (2020) Jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku. Wszystko co możesz zrobic,
żeby edukacja miała sens. Warszawa. Wydawnictwo MUZA




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz