Kobieta... (nie)pracująca
Według polskich ekonomistów w Polsce
niepracujących kobiet jest zbyt dużo. To zdanie ekonomistów, bo rząd myśli
inaczej i cały cza dąży do sytuacji, żeby jeszcze mniej kobiet pracowało
zawodowo. Specjaliści uważają, że jest to sytuacja zagrażająca polskiemu
rynkowi pracy i wytwarzaniu pieniędzy (których jest coraz mniej a programów
typu 500+ przybywa), zaś rząd argumentuje swoje posunięcia – polityką
prorodzinną i państwem opiekuńczym. Pewnie każdy ma po trosze racji, problem
tylko w tym, że chyba wymknęło się wszystko
spod kontroli. "Blisko 4 mln Polek w wieku 20-64 lat, które nie
pracują, stanowi realny potencjał polskiej gospodarki. Większość z nich zajmuje
się m.in. domem, czy opiekuje się innymi członkami rodziny" - czytamy w
komunikacie poświęconym raportowi "Ukryty potencjał polskiego rynku pracy.
Kobiety nieaktywne zawodowo". Publikacja powstała na zlecenie Coca-Cola w
ramach Forum Rynku Pracy Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
Nasuwają się proste pytania: Jak to
jest? Czy naprawdę kobietom nie chce się łączyć obowiązków domowych z
zawodowymi? Czy są niekompetentne? Czy są niewykształcone? Okazuje się, że
odpowiedzi nie są proste. Każdy przypadek jest inny, ale pewne jest, że około 34%
kobiet w wieku 20 – 34 lat jest biernych
zawodowo i ani kobiety, ani tym bardziej rząd nie zamierzają tej sytuacji
zmieniać.
O co tu chodzi?
W naszym kraju nadal panuje przekonanie,
że mężczyźni są od zarabiania pieniędzy a kobiety od pilnowania domu i
wychowywania dzieci. Takie podejście do ról społecznych panuje nie tylko wśród
mężczyzn, ale także wśród samych kobiet. Są to stereotypy, które zakorzeniły
się w mentalności i trudno je usunąć. Do tego dochodzą pracodawcy, wśród których
również większość twierdzi, że to kobieta powinna brać urlopy macierzyńskie i
inne a nie mężczyzna (stąd urlop tacierzyński nie jest popularny).
W roku 2018 przeprowadzono badanie, w
którym zadano kobietom pytanie: „Czy zdecydowałaby się pani zrezygnować z pracy
zawodowej, żeby w większym stopniu zająć się domem i wychowaniem dzieci, jeśli
mąż lub partner zarabiałby wystarczająco dużo, żeby was utrzymać?”
Wyniki:
zdecydowanie
tak – 26%,
raczej
tak – 16%,
raczej nie - 25%,
zdecydowanie nie - 27%
W związku z tym wychodzi na to, że 52% kobiet pracuje
z konieczności a nie z wyboru. Tylko jedna czwarta kobiet jest absolutnie
przekonana, że powinna pracować.
Tradycyjne
wychowanie i pogląd, że kobieta powinna „siedzieć w domu” podtrzymywane jest
przez politykę naszego kraju. Polityka wzmacnia opiekuńczą rolę kobiet a wręcz można powiedzieć, że ją narzuca. Państwo nie oferuje wystarczających usług opiekuńczych dla dzieci,
zaniedbano sferę usług opiekuńczych dla osób starszych i to ciągle kobiety
zajmują się swoimi rodzicami, dziećmi czy dziećmi niepełnosprawnymi. Generalnie
to kobieta opiekuje się wszystkimi w domu.
Rząd ułatwia
podjęcie kobiecie decyzji o pozostaniu bez pracy. Tą zachętą są kwestie
finansowe, np. program 500 plus na każde dziecko, program Mama 4 plus
zapewniający kobietom emeryturę, które nie pracują zawodowo, ale mają co
najmniej czworo dzieci, programy pomocy doraźnej czy wyprawki do szkoły. Po
co kobieta ma dokładać sobie drugi etat w postaci pracy zawodowej, skoro
finansowo wcale nie musi się to lepiej przedstawiać, a praca wiadomo – obciąża
zarówno umysłowo, jak i fizycznie.
W związku z tym kobiety rezygnują z pracy argumentując to potrzebą rodziny.
Wiadomo też, że w
pracy kobiety są gorzej traktowane, mniej zarabiają i tak naprawdę większość
pracodawców nie wnika w potrzeby psychologiczne swoich pracowników, a w
szczególności w potrzeby kobiet (nie ma się co oszukiwać). Jeśli do tego
dołożymy fakt słabej sieci przedszkoli i żłobków (gdzie trzeba decydować się na
prywatne dużo droższe niż państwowe), różnych planów lekcji dzieci (zmianowość
w szkołach), to wyciągniemy jasny wniosek, że nie ma sensu pracować i lepiej
spokojnie wychowywać dzieci w domu. Można wtedy na czas gotować obiad,
dopilnować prac domowych, nie narażać dziecka n przeładowane świetlice, można w
domu posprzątać, i tak dalej. Jasne też jest, że kiedy dziecko choruje, nie
trzeba iść na zwolnienie, łajać się przed pracodawcą, drżeć przed utratą pracy
czy komentarzami kolegów a do tego zarabiać jeszcze mniej (80% wypłaty). Jest
się na miejscu w domu.
Praca kobiet jest
słabiej opłacana, więc po pobraniu tzw. zasiłków – nie opłaca się pracować. Nie
dojeżdżając do pracy oszczędza się na bilecie miesięcznym lub na paliwie,
kupuje się mniej par butów czy ubrań, nie trzeba tyle kosmetyków (bo po co
malować się), i tak dalej. Argumenty wydają się dość silne.
Jednakże badania pokazują, że takie podejście kobiet na dłuższą metę nie satysfakcjonuje Brak realizacji zawodowej, brak znajomych, brak odskoczni od obowiązków
domowych i skupianie się tylko na jednej sferze życia bardzo negatywnie wpływa
na psychikę i nie daje radości z życia. Kobiety czują, że są tylko matkami
i społeczeństwo je tak traktuje. I choćby kobieta wmawiała sobie, że jest
świetnie i to ona podjęła decyzję wychowywania dzieci (a nawet zrobienia sobie
czwórki, żeby mieć zapewnioną emeryturę), to i tak w oczach znajomych i ogólnie
społeczeństwa jest tylko matką. Nie widzi się w
kobiecie interesującej osoby, posiadającej pasję czy jakąkolwiek wiedzę – widzi
się tylko matkę. Okrutne, ale prawdziwe. Na to właśnie skarżą się te kobiety,
które zdecydowały być dla społeczeństwa tylko matkami. Społeczeństwo nie
przepada za matkami siedzącymi w domu. Uważa się, że ci którzy pracują
utrzymują „tę komedię” zasiłków, a kobiety niepracujące są po prostu leniwe i
wolą robić dzieci, żeby brać darmowe pieniądze. Kwestia jest złożona, a
niestety prawda jest taka, że mentalność Polaków jest dość specyficzna, ale to
temat na oddzielny tekst.
Według Sylwiusza
Retowskiego praca zawodowa daje nam pewnego rodzaju „witaminy”, dzięki którym
jesteśmy w dobrej kondycji psychicznej, mamy poczucie kontroli nad życiem,
jesteśmy zadowoleni z relacji społecznych, czujemy się sprawiedliwie
traktowani. Praca daje nie tylko dochody, ale ma cechy, których nie da się
zastąpić obowiązkami domowymi. Oczywiście w każdym zakładzie pracy sytuacja
przedstawia się inaczej, ale generalnie praca zawodowa ma także swoje plusy,
których czasem gołych okiem nie zauważa się.
Tak naprawdę nie do
końca można zgodzić się z walorami pracy zawodowej wymienionymi przez Retowskiego.
Nie zawsze w pracy nawiązują się pozytywne relacje społeczne, nie zawsze ma się
w pracy dobrych znajomych, nie zawsze jest się w pracy w dobrej kondycji
fizycznej czy psychicznej… a o poczuciu sprawiedliwego traktowania chyba w
żadnym zakładzie pracy nie słyszano. Praca potrafi zestresować i pozbawić chęci
życia, a energia w domu przy dzieciach jest niezbędna. W związku z tym myślę,
że nie wszystkie argumenty przemawiają za zabijaniem się o pracę, skoro można
spokojnie ogarnąć dom i dostawać za to pieniądze w postaci wszelakich zasiłków
i programów rządowych. Prawda jest też taka, że jeśli kobieta jest zaradna, to
w dzisiejszych czasach Internetu, można spokojnie pracować i trochę dorobić do tzw.
zasiłków.
Jakiś wniosek? Zapewne
tysiące wniosków… Ale kto to ogarnie?
Jedno jest pewne… skoro kobieta decyduje się zostać w
domu, to znaczy że ma powody, to jest jej wybór i to ona ponosi tego wszelkiego
rodzaju konsekwencje (czy to teraz, czy w przyszłości). Należy jej wybór
uszanować. Jeśli z kolei komuś się to nie podoba, to przydałoby się zastanowić
się nad powodem i stworzyć takie warunki, żeby kobietom opłacało się iść do
pracy. Gdyby ktoś miał wątpliwości - nie chodzi tylko o pieniądze.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Literatura:
Zwierciadło, styczeń 2020
internet



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz