poniedziałek, 13 stycznia 2020

Kobieta... (nie)pracująca


Kobieta... (nie)pracująca



Według polskich ekonomistów w Polsce niepracujących kobiet jest zbyt dużo. To zdanie ekonomistów, bo rząd myśli inaczej i cały cza dąży do sytuacji, żeby jeszcze mniej kobiet pracowało zawodowo. Specjaliści uważają, że jest to sytuacja zagrażająca polskiemu rynkowi pracy i wytwarzaniu pieniędzy (których jest coraz mniej a programów typu 500+ przybywa), zaś rząd argumentuje swoje posunięcia – polityką prorodzinną i państwem opiekuńczym. Pewnie każdy ma po trosze racji, problem tylko w tym, że chyba wymknęło się wszystko  spod kontroli. "Blisko 4 mln Polek w wieku 20-64 lat, które nie pracują, stanowi realny potencjał polskiej gospodarki. Większość z nich zajmuje się m.in. domem, czy opiekuje się innymi członkami rodziny" - czytamy w komunikacie poświęconym raportowi "Ukryty potencjał polskiego rynku pracy. Kobiety nieaktywne zawodowo". Publikacja powstała na zlecenie Coca-Cola w ramach Forum Rynku Pracy Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Nasuwają się proste pytania: Jak to jest? Czy naprawdę kobietom nie chce się łączyć obowiązków domowych z zawodowymi? Czy są niekompetentne? Czy są niewykształcone? Okazuje się, że odpowiedzi nie są proste. Każdy przypadek jest inny, ale pewne jest, że około 34% kobiet w wieku 20 – 34 lat jest biernych zawodowo i ani kobiety, ani tym bardziej rząd nie zamierzają tej sytuacji zmieniać.

O co tu chodzi?

W naszym kraju nadal panuje przekonanie, że mężczyźni są od zarabiania pieniędzy a kobiety od pilnowania domu i wychowywania dzieci. Takie podejście do ról społecznych panuje nie tylko wśród mężczyzn, ale także wśród samych kobiet. Są to stereotypy, które zakorzeniły się w mentalności i trudno je usunąć. Do tego dochodzą pracodawcy, wśród których również większość twierdzi, że to kobieta powinna brać urlopy macierzyńskie i inne a nie mężczyzna (stąd urlop tacierzyński nie jest popularny).

W roku 2018 przeprowadzono badanie, w którym zadano kobietom pytanie: „Czy zdecydowałaby się pani zrezygnować z pracy zawodowej, żeby w większym stopniu zająć się domem i wychowaniem dzieci, jeśli mąż lub partner zarabiałby wystarczająco dużo, żeby was utrzymać?”

Wyniki:

zdecydowanie tak – 26%,

raczej tak – 16%,

raczej nie - 25%,

zdecydowanie nie - 27%

W związku z tym wychodzi na to, że 52% kobiet pracuje z konieczności a nie z wyboru. Tylko jedna czwarta kobiet jest absolutnie przekonana, że powinna pracować.

Tradycyjne wychowanie i pogląd, że kobieta powinna „siedzieć w domu” podtrzymywane jest przez politykę naszego kraju. Polityka wzmacnia opiekuńczą rolę kobiet a wręcz można powiedzieć, że ją narzuca. Państwo nie oferuje wystarczających usług opiekuńczych dla dzieci, zaniedbano sferę usług opiekuńczych dla osób starszych i to ciągle kobiety zajmują się swoimi rodzicami, dziećmi czy dziećmi niepełnosprawnymi. Generalnie to kobieta opiekuje się wszystkimi w domu.

Rząd ułatwia podjęcie kobiecie decyzji o pozostaniu bez pracy. Tą zachętą są kwestie finansowe, np. program 500 plus na każde dziecko, program Mama 4 plus zapewniający kobietom emeryturę, które nie pracują zawodowo, ale mają co najmniej czworo dzieci, programy pomocy doraźnej czy wyprawki do szkoły. Po co kobieta ma dokładać sobie drugi etat w postaci pracy zawodowej, skoro finansowo wcale nie musi się to lepiej przedstawiać, a praca wiadomo – obciąża zarówno umysłowo, jak i fizycznie. W związku z tym kobiety rezygnują z pracy argumentując to potrzebą rodziny.

Wiadomo też, że w pracy kobiety są gorzej traktowane, mniej zarabiają i tak naprawdę większość pracodawców nie wnika w potrzeby psychologiczne swoich pracowników, a w szczególności w potrzeby kobiet (nie ma się co oszukiwać). Jeśli do tego dołożymy fakt słabej sieci przedszkoli i żłobków (gdzie trzeba decydować się na prywatne dużo droższe niż państwowe), różnych planów lekcji dzieci (zmianowość w szkołach), to wyciągniemy jasny wniosek, że nie ma sensu pracować i lepiej spokojnie wychowywać dzieci w domu. Można wtedy na czas gotować obiad, dopilnować prac domowych, nie narażać dziecka n przeładowane świetlice, można w domu posprzątać, i tak dalej. Jasne też jest, że kiedy dziecko choruje, nie trzeba iść na zwolnienie, łajać się przed pracodawcą, drżeć przed utratą pracy czy komentarzami kolegów a do tego zarabiać jeszcze mniej (80% wypłaty). Jest się na miejscu w domu.

Praca kobiet jest słabiej opłacana, więc po pobraniu tzw. zasiłków – nie opłaca się pracować. Nie dojeżdżając do pracy oszczędza się na bilecie miesięcznym lub na paliwie, kupuje się mniej par butów czy ubrań, nie trzeba tyle kosmetyków (bo po co malować się), i tak dalej. Argumenty wydają się dość silne.

Jednakże badania pokazują, że takie podejście kobiet na dłuższą metę nie satysfakcjonuje Brak realizacji zawodowej, brak znajomych, brak odskoczni od obowiązków domowych i skupianie się tylko na jednej sferze życia bardzo negatywnie wpływa na psychikę i nie daje radości z życia. Kobiety czują, że są tylko matkami i społeczeństwo je tak traktuje. I choćby kobieta wmawiała sobie, że jest świetnie i to ona podjęła decyzję wychowywania dzieci (a nawet zrobienia sobie czwórki, żeby mieć zapewnioną emeryturę), to i tak w oczach znajomych i ogólnie społeczeństwa jest tylko matką. Nie widzi się w kobiecie interesującej osoby, posiadającej pasję czy jakąkolwiek wiedzę – widzi się tylko matkę. Okrutne, ale prawdziwe. Na to właśnie skarżą się te kobiety, które zdecydowały być dla społeczeństwa tylko matkami. Społeczeństwo nie przepada za matkami siedzącymi w domu. Uważa się, że ci którzy pracują utrzymują „tę komedię” zasiłków, a kobiety niepracujące są po prostu leniwe i wolą robić dzieci, żeby brać darmowe pieniądze. Kwestia jest złożona, a niestety prawda jest taka, że mentalność Polaków jest dość specyficzna, ale to temat na oddzielny tekst.

Według Sylwiusza Retowskiego praca zawodowa daje nam pewnego rodzaju „witaminy”, dzięki którym jesteśmy w dobrej kondycji psychicznej, mamy poczucie kontroli nad życiem, jesteśmy zadowoleni z relacji społecznych, czujemy się sprawiedliwie traktowani. Praca daje nie tylko dochody, ale ma cechy, których nie da się zastąpić obowiązkami domowymi. Oczywiście w każdym zakładzie pracy sytuacja przedstawia się inaczej, ale generalnie praca zawodowa ma także swoje plusy, których czasem gołych okiem nie zauważa się.

Tak naprawdę nie do końca można zgodzić się z walorami pracy zawodowej wymienionymi przez Retowskiego. Nie zawsze w pracy nawiązują się pozytywne relacje społeczne, nie zawsze ma się w pracy dobrych znajomych, nie zawsze jest się w pracy w dobrej kondycji fizycznej czy psychicznej… a o poczuciu sprawiedliwego traktowania chyba w żadnym zakładzie pracy nie słyszano. Praca potrafi zestresować i pozbawić chęci życia, a energia w domu przy dzieciach jest niezbędna. W związku z tym myślę, że nie wszystkie argumenty przemawiają za zabijaniem się o pracę, skoro można spokojnie ogarnąć dom i dostawać za to pieniądze w postaci wszelakich zasiłków i programów rządowych. Prawda jest też taka, że jeśli kobieta jest zaradna, to w dzisiejszych czasach Internetu, można spokojnie pracować i trochę dorobić do tzw. zasiłków.

Jakiś wniosek? Zapewne tysiące wniosków… Ale kto to ogarnie?

Jedno jest pewne… skoro kobieta decyduje się zostać w domu, to znaczy że ma powody, to jest jej wybór i to ona ponosi tego wszelkiego rodzaju konsekwencje (czy to teraz, czy w przyszłości). Należy jej wybór uszanować. Jeśli z kolei komuś się to nie podoba, to przydałoby się zastanowić się nad powodem i stworzyć takie warunki, żeby kobietom opłacało się iść do pracy. Gdyby ktoś miał wątpliwości - nie chodzi tylko o pieniądze. 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



Literatura:
Zwierciadło, styczeń 2020
internet





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bułki śniadaniowe.

Bułki śniadaniowe   Składniki: 250g mąki orkiszowej typ550 250g mąki żytniej typ720 300g wody 70g oliwy z oliwek 25g świeżych ...