niedziela, 8 grudnia 2019

Śpieszmy się świętować...


Śpieszmy się świętować…





Święta mają swoje etapy przedświąteczne, które są ze sobą powiązane:

1.     Porządki.

2.     Przygotowanie jedzenia.

3.     Kredyt na święta.

4.     Bieganie po sklepach w celu zakupowym (prezenty i tona jedzenia, które wyrzucimy).

5.     Przygotowanie jedzenia.

6.     Ubieranie choinki.

7.     Porządki.

8.     Przygotowanie jedzenia.

9.     Porządki.

10.  Wedle uznania…





                   Rezultat zawsze taki sam: zmęczenie jeszcze przed wigilią, kredyty do spłacenia… a to dopiero

początek… bo w planach Sylwester…


              Aleeee…. Czy da się inaczej? Czy w tym okresie przedświątecznej pogoni człowiek ma jakiś wybór? Trzeba być zaciętym nonkonformistą, żeby podążać pod prąd… Zauważmy co się dzieje w sklepach, galeriach, w centrum miasta, na ulicach… Wszędzie wystawy, światła bijące po oczach… Nawet jeśli czas świąt to nie twoja filozofia czy religia… to i tak uczestniczysz w tej komedii życia codziennego…




             Przypomnijmy sobie, skąd te tradycje, które teraz tak nami „manipulują” od pokoleń, o których mówią w szkole dzieciom, przez które sklepy zarabiają krocie… O Mikołaju już tutaj było… To lecimy dalej ;)



Według wielu znawców tematu korzenie tradycji i obrzędów bożonarodzeniowych sięgają czasów pogan i to od nich zostały zaczerpnięte, czy raczej kontynuowane, a tylko nieliczne zostały „dołożone” do repertuaru, który dzisiaj towarzyszy nam podczas obchodów świąt.




Reformator religijny Marcin Luter rozpropagował zwyczaj dekorowania świerku lub jodły, który narodził się w VIII wieku, ale dopiero tysiąc lat później na dobre zadomowił się w świecie.  Pomysłodawcą choinki w chrześcijaństwie był podobno święty Bonifacy, wybrał on sosnę jako symbol narodzin Jezusa Chrystusa podczas próby chrystianizacji Germanów. Tak więc zwyczaj ubierania choinki dotarł do nas z Niemiec. Wcześniej w polskich domach dekorowano domy gałązkami  lub zbiorami z pól. Prawdopodobnie pierwsze choinki ubierano pod koniec XVIII wieku (na początku w miastach, później na wsiach). Warto wspomnieć, że zarówno drzewko jak i ozdoby na nim to pozostałości po pogańskich zwyczajach. Lampki i bombki na choince to symbol dawnych pogańskich narzędzi do ochrony przed urokami rzucanymi przez nieżyczliwych ludzi. Rody te czciły drzewa, bowiem według ich wierzeń w drzewach tkwiła moc i siła, stanowiły magiczny symbol. Według badaczy w dalekiej przeszłości jeszcze przed narodzeniem Chrystusa, na terenach należących dzisiaj do Szwecji i Norwegii zielone drzewa iglaste służyły za święte symbole. Dlaczego? ponieważ tylko drzewa iglaste (właśnie świerki, jodły czy sosny) zostają „żywe” także zimą, w przeciwieństwie do drzew liściastych. Logiczne zatem wydaje się, że aby przekonać pogan do nowej wiary jako symbol Bożego Narodzenia również wybrano drzewo. Podobnie jest z wyznaczoną datą świąt na 25 grudnia… aby dostosować się do wierzeń pogan, którzy w tym okresie obchodzili swoje święta: przesilenie zimowe (21,22 grudnia do 6 stycznia), Saturnalia (święto boga Saturna, święto pojednania i radości, zamykano wówczas sklepy i urzędy, a przez miasta maszerowały wesołe orszaki zmierzające na zabawy i uczty, obdarowywano się także prezentami), święto urodzin boga Mitry (boga Słońca, który przyszedł na świat w ubogiej grocie, obchodzony 25 grudnia) i święto narodzin boga Jule u plemion germańskich. W ten oto sposób by zjednoczyć wszystkie plemiona w jednej wierze - ustalono Boże Narodzenie w grudniu. Zabiegi te miały ułatwić chrystianizację. Ewangelie przecież nie wspominają dokładnej daty narodzin Chrystusa.




Co do samych tradycji wigilijnych, to mają one tak że swoje źródło w obrzędach pogańskich. Na przykład jedno wolne miejsce przy stole popularne u dawnych Słowian. Różnica jest taka, że Słowianie kultywowali wolne miejsce dla zmarłego przodka, którzy w ten sposób mieli możliwość kontaktu ze światem żywych, a świąteczne ucztowanie miało sprawić, że wszyscy członkowie rodziny (ci żywi i zmarli) mogli połączyć się ze sobą. Obdarowywanie się prezentami to zwyczaj także zaczerpnięty od pogan, a właściwie kontynuacja zwyczaju. W pogańskiej Europie w tych dniach składano podarki zmarłym i bogom. W czasie Saturnalii elita rzymska obdarowywała się podarkami między sobą, i rozdawała datki służbie i biedocie… Zwyczaj całowania się „pod jemiołą” pochodzi od druidów ze starożytnej Brytanii. Wierzyli oni w magiczną moc jemioły, używali jej do ochrony przed demonami, zaklęciami i innymi złymi mocami. Zrodził się przesąd, że pocałunek pod jemiołą doprowadzi do małżeństwa. Śpiewanie kolęd to „kontynuacja” pogańskiego zwyczaju śpiewania pieśni podczas odwiedzin rodziny i znajomych.




Jakiej filozofii by nie wymyślono na potrzeby zbudowania otoczki Świąt Bożego Narodzenia w chrześcijaństwie, to tak naprawdę zdecydowana większość tradycji wzięła się z dostosowania do pogan w celu przekonania ich do kultywowania nowej religii. Nie brzmi to romantycznie, wzniośle i duchowo jakby się oczekiwało, a raczej praktycznie i przyziemnie… ale niestety tak to wygląda. Każdy przecież zna historię i orientuje się w poczynaniach nawracania pogan mieczem (jeśli ci dobrowolnie nie chcieli uznać nowej wiary)… to też romantyczne nie było… ani duchowe i miłosierne…




Nie zmienia to jednak faktu, że czas świąt jest magicznym czasem i aby je autentycznie przeżyć nie trzeba wpadać w sidła komercji, zaciągać kredytów  i dzielić szał z tymi, którzy taki amok lubią…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bułki śniadaniowe.

Bułki śniadaniowe   Składniki: 250g mąki orkiszowej typ550 250g mąki żytniej typ720 300g wody 70g oliwy z oliwek 25g świeżych ...