Nie trzeba bardzo się wysilać, żeby zostać - mówiąc kolokwialnie - uznanym za debila, idiotę, barana, kretyna, prostaka, itp.
Czy masz czasem (ba… nawet często) wrażenie, że świat składa się
z samych debili i idiotów, że jesteś nimi otoczony? I nawet jeśli masz o kimś
dobre zdanie, to ten ktoś zrobi raz czy dwa razy coś, co go dyskwalifikuje i
jego też masz za debila czy idiotę. Oczywiście twoje oceny są uzasadnione… bo
to, bo tamto, bo tak nie powinno się robić, bo tak nie wypada… i w wielu przypadkach masz rację… bo faktycznie pewne zachowania czy słowa nie powinny mieć miejsca…
Człowiek dorosły i inteligentny powinien wiedzieć jak się zachować w każdej
sytuacji. Uniwersalne wartości czy elementarne podstawy kultury osobistej
powinny mieć przełożenie w praktyce… Ale niestety tak nie jest, co widać na każdym
kroku… toteż masz prawo uznać kogoś za „idiotę”, "prostaka" i tego typu osobowość 😀…
Ale pójdźmy krok dalej…
„On”… „ten ktoś” prawdopodobnie ciebie też ma za debila czy
idiotę i świat się kręci. Ty masz go za debila, bo masz na to dowód, a on ma
ciebie za idiotę, bo ty go masz za debila 😉 lub też ma na ciebie „dowód”.
Znajome?
Ma to miejsce wśród znajomych, przyjaciół, koleżanek/kolegów w
pracy, rodzinie. Każdy uważa, że ma rację… i nawet jeśli jej nie ma… to i tak
uważa, że ma rację. Charakter i temperament danej osoby dokłada „swoje” i
często nie dochodzi się do porozumienia… A tak naprawdę… kto ma rację?
Zwykle za ten stan rzeczy odpowiada upór, brak otwartości i
rozmów… a do tego dokłada się źle pojęty „honor” czyli „ja jej/jemu pokażę”. Słowa
szczerości czy obiektywnej prawdy są źle przyjmowane przez większość ludzi
(wyzwalają atak lub zakamuflowaną agresję), dlatego zaniechuje się wykładania kawy na ławę… żyje
się w iluzji, że jest wszystko ok, a za plecami ma się delikwenta za
przysłowiowego „barana”… Taka koleżeńska, rodzinna i sąsiedzka dyplomacja…
Nie ma sensu utrzymywać z kimś relacji, skoro na face booku ma się 5 tysięcy znajomych… Po co wnikać w czyjeś zamiary, skoro mam 30 „przyjaciółek”
czy „przyjaciół”… nie ta… to inna, nie ten… to inny. Choć mówiąc na marginesie - lepiej nie wymagać dowodu przyjaźni... sama wypita wspólnie kawka czy piwko nie świadczy o przyjaźni 😉
Zwłaszcza ludzie młodzi myślą, że znajomi na fb czy tzw.
przyjaciółki w ilości przekraczającej setkę będą przy nich trwać przez całe
życie. Nie będę rozwiewać ich złudzeń… Niech tak myślą… Prawda wyjdzie na jaw,
kiedy będzie potrzebna pomoc np. przy opiece dzieckiem w sytuacjach kryzysowych,
pożyczce pieniędzy, itp… kto pomoże?
A wracając do
tych „debili” i „idiotów”… Każdy z nas na pewno przynajmniej sto razy w życiu
uznany był przez kogoś za przysłowiowego „debila”… Martwić się? Nieeee… Po co szarpać sobie
nerwy skoro nikt nie przyjdzie i nie powie tego w twarz? My też nikomu nie
powiemy kogo mamy za… bo i po co?
Zycie płynie...
C'est la vie…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz