środa, 5 czerwca 2019

Pożal się Boże szkoła XXI wieku


Pożal się Boże szkoła XXI wieku


Co wiemy o swoim ciele?

Mało albo nic.

I na tym mogę skończyć swój zamiar napisania felietonu, wywodu czy artykułu… jak zwał tak zwał.

Dziękuję za uwagę. Życzę miłego dnia.


Wróć!

Wiemy tyle, ile dowiemy się w swoim samozaparciu i to zwykle wtedy, kiedy już może być na taką wiedzę za późno...

Żaden lekarz nie powie, nie wytłumaczy jak działamy. Żaden nauczyciel w żadnej szkole nie powie jak działamy od środka. Nikt nam nie wyjaśni zawiłości  działania naszego organizmu… dopóki sami nie zaczniemy drążyć tematu. I wtedy olśnienie (!!!) że żyliśmy w nieświadomości… bo ważniejsze od naszego zdrowia było rozmnażanie  pantofelka i dżdżownicy, czy wojny punickie!

Czy tak powinno być?

Nieeeeeeeeeeee..

Szkoły powinny uczyć od najmłodszych lat tego wszystkiego co w życiu potrzebne.

A czego uczą?

W większości przypadków bzdur, których nigdy nie wykorzystujemy ani nie wykorzystamy.

A co się przyda?

WIEDZA O NASZYM ZDROWIU, O TYM JAK DZIAŁA ORGANIZM, CO TRZEBA JEŚĆ, ŻEBY DŁUGO CIESZYC SIĘ ZDROWIEM, CZEGO UNIKAĆ… Wiedza o witaminach, mikroelementach, składnikach odżywczych i ich wpływie na działanie układów w organizmie.

Dlaczego nie uczy się tego w szkołach?

Bo ci, od których zależy program szkolnictwa mają to w dupie. Sami nie potrafią do dwóch dodać dwa, a od dzieci wymagają wyższej matematyki!

Pomyślmy ile rocznie z budżetu państwa idzie na leczenie… a co jeśli prowadziłoby się profilaktykę? Tak trudno to policzyć?

Płacze się, że plaga otyłości, nadciśnienia, cukrzycy dotyka już najmłodsze dzieci… ale czy coś z tym się robi? Płacze się, że coraz częściej dzieci chorują na depresje, że popełniają samobójstwa… ale pytam… czy coś się z tym robi?

Wystarczy wprowadzić w programie szkolnym zagadnienia dotyczące zdrowia, działania organizmu na poziomie hormonalnym i komórkowym, zagadnienia dotyczące zdrowego odżywiania i jego wpływie na zdrowie (na te nasze komórki i tkanki, na samopoczucie i zdrowie psychiczne). A do tego sumiennie realizować owe treści przez profesjonalistów (a nie przez panią od religii czy od fizyki bez odpowiedniego wykształcenia).

Co więcej – wystarczy wyrzucić kilka durnych przedmiotów nikomu niepotrzebnych i od razu dzieci będą mniej obciążone psychicznie czy fizycznie. Owe durne przedmioty można zastąpić zajęciami kulinarnymi czy sportowymi… Można uczyć zdrowo gotować, przyrządzać dania by tracić jak najmniej witamin, itd. To jest inwestycja w społeczeństwo i zdrowie dzieci… a nie rozdawanie mleka w kartonikach, które nadaje się do wylania.
Rozwój wiedzy prześcignął szkoły i to o lata świetlne. I nie chodzi mi o tablice interaktywne, komputery czy telewizory... Chodzi mi o świadomość ludzi odpowiedzialnych za edukację dzieci. Mam tu na myśli przede wszystkim rządzących - różnego kalibru...
Zycie i zdrowie właściwie schodzi na daaaaaaaalszyyyyy plan. Jak można uratować system zdrowotny w tym kraju by zapewnić odpowiednią opiekę chorym? Zmniejszyć zachorowalność! Jak?
Odpowiednią profilaktyką... Mamy 21 wiek i mnóstwo chorób cywilizacyjnych... Profilaktyka wiedza, edukacja, uświadamianie  od przedszkola.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bułki śniadaniowe.

Bułki śniadaniowe   Składniki: 250g mąki orkiszowej typ550 250g mąki żytniej typ720 300g wody 70g oliwy z oliwek 25g świeżych ...