Niedziela to czas, kiedy (ja akurat) mogę pozwolić sobie na pierdoły... bo mam rzekomo wolny dzień 😁😂😅
Do tych pierdół między innymi zaliczają się: czytanie książki niezwiązanej z edukacją czy żywieniem (czyli dzisiaj jest to "Czerń i Puprura" Wojciecha Dutka) oraz zabawa z zestawianiem swoich potraw z kilku czy kilkunastu tygodni.
Na moim fun pagegu na Face Booku robię takie zestawienia... można powiedzieć systematycznie... (o ile mam wolną mentalnie sobotę czy niedzielę), natomiast tutaj na blogger.com robię to po raz pierwszy. Nie wiem jak mi to wyjdzie... Zaraz okaże się.
Na moim fun pagegu na Face Booku robię takie zestawienia... można powiedzieć systematycznie... (o ile mam wolną mentalnie sobotę czy niedzielę), natomiast tutaj na blogger.com robię to po raz pierwszy. Nie wiem jak mi to wyjdzie... Zaraz okaże się.
Wiecie, że staram się zdrowo odżywiać. I to nie jest moja fanaberia, tylko wiedza (i to pewnie nie "cała wiedza") na temat tego co do jedzenia wrzucają nam producenci. Chemia, która dodawana jest do produktów jest winna wszystkim chorobom cywilizacyjnym. Bez mrugnięcia okiem w zgodzie z obowiązującym prawem... do jedzenia dodawane są substancję, które na dłuższą metę trują nas... Nie będę rozwodzić się szczegółowo na ten temat, bowiem kto poczytał kilka moich wpisów, ten doskonale wie o czym mówię.
Dewizą każdego konsumenta powinno być kupowanie produktów, z którym wykonujemy samodzielnie dania. Zrezygnowanie i to całkowite z cukru i białej mąki. Rezygnacja z nadmiaru kawy, herbaty, nasyconych tłuszczów (czyli męcha)… itd… Zapraszam do moich artykułów na blogu.
Dzieci narażone są kilkakrotnie bardziej na skutki nieprawidłowego żywienia aniżeli dorośli, dlatego słodycze, gotowe jogurty i tego typu historie powinny pójść w zapomnienie.
Przedstawię tutaj moje dania wykonane w przeciągu ostatnich kilkunastu tygodni. Są to potrawy z produktów według mojej wiedzy - zdrowych (czyli bez chemii).
Stoję przy garach... nie powiem, że nie... i nie będę tu ściemniać, że zawsze z uśmiechem na gębie wstaję rano, żeby zrobić sałatkę do pracy czy upiec placuszki do szkoły dziecku... Nie... Ale widzę efekty swojej pracy w postaci sylwetki, samopoczucia i stanu skóry... To mnie motywuje. Zal mnie ściska za serce, kiedy widzę jak odżywiane są dzieci w szkołach i przedszkolach... Moje dziecko chodzi na obiady, ale te codzienne porcje ziemniaków i mięcha oraz słodkie piątkowe dania - przerażają mnie...
Nie mogę zrozumieć jak przy obecnym stanie wiedzy o wpływie jedzenia na zdrowie i samopoczucie, można serwować dzieciom w szkołach czy przedszkolach na śniadania i powiedczorki - słodkie buły, gotowe jogurty, codzienne kanapki z białego pieczywa z mięchem, itp. To zbierze swoje żniwo... jestem tego pewna.
Ale.... wracając do mojego zestawienia:
Codzienne koktajle dostarczające energii, białka, witamim i składników mineralnych... Zwykle owocowe, czasem warzywne lub owocowo - warzywne.
Przykładowe obiady:
Niektóre moje sałatki:
Kilka pomysłów na desery lub podwieczorki do szkoły... bowiem moje desery są absolutnie bez rafinowanego cukru i białej mąki...
No i mój chleb... Swój... pachnący, na zakwasie, bez polepszaczy, spulchniaczy i innch cudów niewidów...
Przykładowe filmiki z zestawieniami moich dań...
Pozdrawiam Wszystkich i życzę Miłego i Zdrowego weekendu !!! 😃




































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz