Międzynarodowy Dzień bez Kłamstwa
28 marca jest Międzynarodowy Dzień bez Kłamstwa
Miałam napisać długi, naukowy tekst o
kłamstwie… ale mi się nie chce. Bo jestem padnięta, bolą mnie nogi a mam tylko pół
godziny, bo dziecko zasnęło… A dwa: nie wiem nawet czy ktoś czyta moje posty na
fb… bo nawet jeśli czyta to i tak nie zostawia tu znaku* bo mu się też nie
chce. Bo teraz jest tyle stron, które się obserwuje, że żeby którąś polubić to
musi tego kogoś chwycić za jaja i rzucić o ziemię… sponiewierać i przydeptać… to wtedy ewentualnie polubi jakiś tekst… ewentualnie…
To samo znajomi bliżsi i dalsi… mają w dupie czy polubią stronę albo wpis
swojej Koleżanki, z którą piją czasem piwo… a niech się tam buja, skoro jej się
chciało zakładać jakiegoś funpaga… „Jej, że tak powiem problem. Gówno ma do
powiedzenia a myśli, że taka fajna strona…”. A ja powiem z okazji dzisiejszego
dnia, że wisi mi to jak kilo kitu u sufitu, że ktoś mnie nie lubi bo ja też nie
wszystkich lubię… 😀 i mam do tego prawo, tak jak każdy ma prawo nie lubić mnie... Jednak nie mylić z szacunkiem, Drodzy Bracia i Drogie Siostry 😊 Szacunek należy się każdemu!
Moja
kwintesencja mówienia prawdy… dnia bez
ściemy wygląda tak:
Zadzwoniła wczoraj do mnie koleżanka, z którą
dość długo nie miałam kontaktu i pyta mnie dlaczego do niej nie odzywam się… bez
namysłu odpowiedziałam jej, że nie mam czasu nawet na wysranie się a co dopiero
na dzwonienie… Oczywiście mogłam użyć bardziej elokwentnych słów… powiedzieć
coś o stolcu, problemach z czasem i takie tam… albo w ogóle nie wspominać o
toalecie, bo to temat to bardziej na rozmowy z lekarzem lub psychiatrą a tu bardziej o brak czasu chodziło... Jednak
z drugiej strony – nic co ludzkie nie jest nam obce (to odnośnie tego stolca 😁😂). Mój
Mąż przysłuchując się naszej rozmowie pyta: Kto dzwoni? Na to ja: „Ta, do
której mogę powiedzieć, że nie dzwonię do niej, bo nie mam nawet kiedy się
wysrać… a ona za to się nie obrazi”. De facto, pracowałam z nią przez trzy lata…
bywało, że miałyśmy dość napiętą wymianę zdań… ale NIGDY nie pokłóciłyśmy się tak,
żeby nie odzywać się do siebie… i tego mi brakuje… po słowach szczerości
szłyśmy razem do chińczyka na obiad.
Ale…
Nie każdemu można powiedzieć co się myśli… w
rezultacie myśli się jedno, mówi drugie… a trzecie robi. I ta forma kontaktu z
ludźmi jest najpopularniejsza. Smutne to, ale prawdziwe i wszyscy tym cyrku uczestniczymy. Dzisiaj przez cały
dzień zastanawiano się czy Dzień bez Kłamstwa jest możliwy? Jedni twierdzą, że
nie a inni że tak. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy. Ja chętnie mówiłabym i
chciałabym słyszeć prawdę… ale to niemożliwe.
Popatrzmy na dzieci. Jak one pięknie mówią
prawdę… że babcia jest gruba, że ciocia jest wredna, że temu panu śmierdzi z
buzi, że pani pali za krzakiem papierosa… Jednak szybko dorośli uczą dziecko,
że TAK SIĘ NIE MÓWI ! Dorośli już żyją dyplomatycznie… czyli jedno mówią a
drugie myślą… I tak jest w pracy, w rodzinie i w gronie koleżeńskim… Szczerość
stanowi piękny wyjątek. Na mówienie tego co się naprawdę myśli muszą być
przygotowane obie strony… rzecz jasna.
Już w szkole podstawowej uczono nas, że: „prawda
w oczy kole”, a „kłamstwo ma krótkie nogi”… Ludzie nauczyli, że trzeba lawirować między prawdą a kłamstwem… Prawda oczywiście bywa subiektywnym
podejściem do stanu rzeczy.. czyli to, że ja uważam, że jesteś wredna to nie
znaczy, że jesteś wredna… liczy się tylko to, że powiedziałam to co naprawdę myślę.
To, że uważam, że brzydko wyglądasz w tej fryzurze, to nie znaczy, że brzydko
wyglądasz, a tylko tyle, że wg mnie brzydko wyglądasz (ale liczy się to, że
powiedziałam to co myślę, a nie to co chciałabyś usłyszeć)… To,
że ktoś mówi, że masz rozpuszczone dzieci, nie znaczy że masz rozpuszczone… ale
doceń szczerość… i fakt, że wiesz, że ten ktoś mówi to co myśli.
Ciągle
musimy myśleć jak kogoś nie urazić albo jak ładnie prześlizgnąć się w powiedzeniu
prawdy osobom, od których zależy nasza przyszłość (typu szef czy jakaś wpływowa
koleżanka). To jest obłuda. I to działa w obie strony... w stosunku do nas też ludzie są obłudni. Zdrowe relacje to mówienie sobie tego co się myśli.
Po prostu. Wiem, że teraz piszę o utopii. Sama też nie wszystkim mówię co myślę…
bo po co… szkoda czasu. Psychologowie
twierdzą, że mózg człowieka lubi kłamstwa… więc w czym rzecz? Mózg potrzebuje
kłamstwa jak glukozy 😊😉
*poza
wyjątkami - i tym osobom dziękuję


















































