piątek, 8 marca 2019

"Będzie bolało" - Adam Kay


Książka „Będzie bolało”

Autor: Adam Kay





Życie i praca lekarza zaczynającego swoją karierę zawodową w szpitalu państwowym wygląda tak samo zarówno w Anglii, jak i w Polsce. Czyli nadmiar godzin pracy, przemęczenie, opryskliwość wielu pacjentów, brak sprzętu, brak odpowiedniego dofinansowania służby zdrowia, małe wynagrodzenie lekarzy i innych pracowników szpitali… a do tego ignorancja ze strony rządu (w razie upominania się lekarzy o godne zarobki)… Wiem to z książki Brytyjczyka – Adama Kaya, który przez sześć lat pracował w państwowym szpitalu… i walczył z systemem (bo to była raczej walka a nie praca). Lekarz pracował ponad siły. Przemęczony stawał do stołu operacyjnego, wykonywał trudne zabiegi, a w tak zwanym międzyczasie przyjmował pacjentów na izbie przyjęć. Nie miał możliwości wyszarpania dnia wolnego i zarabiał tyle to kasjer w supermarkecie (a odpowiedzialność i zakres wiedzy, którą musiał posiąść była zdecydowanie większa, niczego nie ujmując kasjerowi czy pracownikowi stacji paliw, itp).

Autor książki „Będzie bolało” przedstawia na swoim przykładzie specyfikę pracy lekarza(używa do tego dziennika spisanego wiele lat wcześniej). Przepracował w państwowej służbie zdrowia sześć lat. Jako specjalizację wybrał ginekologię, gdyż ktoś mu powiedział, że to „łatwa specjalizacja” (tego kogoś określił na kartach książki „kłamliwym gnojkiem”). Stara się w sposób humorystyczny przedstawić pracę i dylematy lekarzy, jednak każdy wie, że lekarzom nie jest do śmiechu. Jemu też nie było do śmiechu kiedy odpowiadał za życie i zdrowie pacjentek i ich dzieci, zdany wyłącznie na siebie, bo sprzęt w oczach rządzących nie jest za bardzo potrzebny szpitalom (skąd my to znamy?). Często ostatkiem sił przeprowadzał cesarskie cięcia zastanawiając się czy on sam chciałby, żeby jego bliskim ktoś tak przemęczony robił operację… Adam Kay przedstawia swoje życie zawodowe i prywatne właśnie jako… życie lekarza. Opisuje dyżury, zabiegi, dylematy i stan służby zdrowia. Nie wygląda to ciekawie. Mimo zawartego w tekście humoru, wyłania się tragizm sytuacji zarówno lekarzy, jak i pacjentów. Autor książki nie wytrzymał i zostawił zawód po pewnym tragicznym wydarzeniu… Teraz pisze scenariusze telewizyjne i filmowe i jak sam mówi, stresujący dzień w jego obecnej pracy wygląda inaczej niż stresujący dzień w pracy lekarza.


Kobieta będąc w ciąży nie zdaje sobie sprawy ile zagrożeń towarzyszy jest stanowi oraz ile może nieszczęść spotkać ją podczas porodu. Adam May opisuje działania wykonywane podczas akcji porodowych, zagrożenia będące konsekwencją przeoczeń, przemęczenia lekarzy czy brakiem sprzętu… ale także samej fizjologii kobiety.

Ciąża to nie choroba, a poród to fizjologia…. Ale niekoniecznie. Po przeczytaniu tej książki znów zastanawia mnie, dlaczego w 21 wieku w szpitalach nie robi się cesarskiego cięcia od razu, a czeka się aż kobieta ledwo dyszy, a dziecko jest zagrożone… Dlaczego pozwala się aby lekarze byli przemęczeni, co przecież ogranicza ich predyspozycje fizyczne podczas operacji oraz zaburza szybkość podejmowania decyzji… Ale takie są realia pracy lekarzy. Non stop pod presją, non stop z przemęczeniem… co przekłada się na rozdrażnienie, nerwowość i opryskliwość względem pacjentów…

Autor książki w pewnym momencie pisze, że lekarz powinien liczyć się z tym, że spotka się ze śmiercią, że kiedyś jakiś jego pacjent umrze (ma tu wielkie znaczenie rodzaj specjalizacji, bowiem w jednej umiera mniej pacjentów a w innej więcej). Teoretycznie łatwo powiedzieć, jednak nie każdy lekarz jest w stanie sobie z tym poradzić… Wielu lekarzy nie może pogodzić się z tym, że pacjent zmarł im na stole operacyjnym (lub nie tylko na stole). 

Lekarze nie są słuchani przez rząd, ale z chęcią obrzucani błotem przez niezadowolone społeczeństwo…(które swoje niezadowolenie z błędów rządu wylewa na lekarzy) a jest to praca pełna poświęceń. Lekarz praktycznie wyrzeka się życia prywatnego, zaniedbuje rodzinę i nie spędza czasu z przyjaciółmi. Zawód lekarza jest ciężki, pełen poświęceń, ciągle na wysokich obrotach i emocjach.

Lekarze to też ludzie, chociaż pacjenci nie mają lekarzy za ludzi. W pojęciu pacjentów lekarz to ktoś, kto nie choruje, kto powinien poświęcić się pracy całkowicie, kto nie ma rodziny i dzieci (którymi trzeba się zająć), kto nie powinien mieć emocji i być ciągle pogodnym (mimo chorego systemu opieki zdrowotnej, z którym każdy lekarz musi walczyć). Pacjenci nie zdają sobie sprawy przed jakimi dylematami musi stanąć lekarz, ilu pacjentów zmarło na jego dyżurze, itd.

Tyle, że istnieje druga strona medalu… pacjentom też nie jest do śmiechu. Kiedy człowiek przyjeżdża na izbę przyjęć z udarem czy zawałem to chciałby być przyjęty i zaopiekowany jak najszybciej, jednak tak się nie dzieje… dlatego trudno dziwić się, że społeczeństwo jest oburzone i zniesmaczone „zachowaniem lekarzy i ich pracą”. Teoretycznie każdy wie, że to nie lekarzy wina, że rząd leczy się prywatnie i korzysta ze sprzętu najwyższej jakości… a społeczeństwo skazuje na marną egzystencję …

Książka jest bardzo dobrze napisana, czyta się ją błyskawicznie… zmienia podejście do wielu kwestii związanych z profesją lekarza. Uzmysławia, że tak naprawdę na stole operacyjnym wszystko może się zdarzyć (ludzka fizjologia lubi płatać figle) a nasze życie uzależnione jest czasem od tego czy lekarz nas operujący jest po prostu wyspany… czy nie trzęsą mu się ręce z przemęczenia, bo od kilku dni nie spał non stop przebywając w szpitalu na dyżurach.

Gorąco polecam. Powinien to przeczytać każdy, kto uważa, że lekarz co cyborg ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bułki śniadaniowe.

Bułki śniadaniowe   Składniki: 250g mąki orkiszowej typ550 250g mąki żytniej typ720 300g wody 70g oliwy z oliwek 25g świeżych ...