Żywienie dzieci i młodzieży
Badania prowadzone w Polsce odnośnie
odżywienia dzieci i młodzieży oraz ich dziennych racji pokarmowych, wskazują na
znaczne nieprawidłowości. Coraz większa wiedza dorosłych odnośnie zdrowego
żywienia, niestety nie ma przełożenia w praktyce. Ma za to miejsce niedostateczne
spożycie białka, nadmiar węglowodanów, nadmiar tłuszczów (a u mniejszych dzieci
niedobór), niedostatek owoców i warzyw… Błędy żywieniowe fundowane dzieciom
dotyczą niestety nie tylko rodziców ale także instytucji takich jak przedszkola
i szkoły. Na śniadania czy podwieczorki w szkołach (przedszkolach) serwowany
jest nadmiar cukru i niezidentyfikowane płatki śniadaniowe, gotowe słodkie
bułki, kajzerki, białe pieczywo, pączki, słodzone mleko (mleko z cukrem jest
także dawane do obiadu, co mnie osobiście przeraża), słodzone napoje w
kartonikach i przesłodzona herbata. Piątkowe obiady to z reguły makarony czy
naleśniki ze słodkimi twarogami, jogurtami i musami… Tony cukru (rafinowanego,
bo najtańszy). Dzieci w szkołach spędzają całe dnie a z reguły jedzą małe
ilości surówek, warzyw i owoców w szkole (lub w ogóle nie jedzą – odnoszą całe
obiady lub surówki do okienka). Gdyby spytać intendentki układające jadłospisy
w tego typu instytucjach, to zapewne usłyszy się, że „mają wytyczne” i ich się
trzymają.
Podstawą odżywiania dzieci powinna być
Piramida Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej dzieci i młodzieży. Jest ona
kierowana do osób w przedziale wiekowym 4 – 18 lat. Realizacja założeń piramidy
umożliwia uzyskania optymalnej sprawności intelektualnej i fizycznej dzieci i
młodzieży jak również zapewnia im zdrowie w dorosłym życiu. Ma ona w swoim
zestawieniu wszystkie niezbędne dla zdrowia składniki. Dieta powinna być
zbilansowana, różnorodna i zdrowa. Bez chemii, bez zbędnego tłuszczu
zwierzęcego, bez cukru czy białej mąki. To naprawdę jest możliwe. Wraz z
pożywieniem powinny być dostarczane witaminy, sole mineralne, zdrowe tłuszcze
oraz produkty zbożowe pełnoziarniste i bez dodatku cukru.
Rodzice powinni kształtować nawyki
żywieniowe swoich dzieci, bo to w rodzinie dziecko poznaje smaki i utrwala
przyzwyczajenia odnośnie sposobu odżywiania się. Wybieranie się co niedziela na
obiad do miejsc gdzie serwowane są potrawy typu Fast food oraz dawanie do picia
napojów słodzonych i gazowanych to tylko niektóre błędy rodziców w
kształtowaniu nawyków żywieniowych oraz zdrowego ciała i umysłu swego dziecka.
Batony, słodycze, czekoladki, ciasteczka, kolorowe napoje, paluszki, słodzone
jogurty, gotowe obiady w puszkach czy słoikach, frytki i inne niebezpieczne dla
zdrowia dziecka potrawy to wierzchołek góry lodowej. Do szkoły dzieci przynoszą tony słodyczy ze sklepów, na weselach czy
innych imprezach rodzinnych dzieciom serwowane są nuggetsy z frytkami (!!!), na
urodzinach u kolegów stawiane są tony żelków, chipsów i innych trucizn… o zgrozo, czy naprawdę dorosłych nie stać na
odrobinę wyobraźni?! Czy rzeczywiście nie ma innych pomysłów na potrawy
„imprezowe”? Już widzę te miny matek, które non stop twierdzą, że ich dzieci
nie chcą czegoś jeść… Diagnoza w tym wypadku jest prosta i nie wymaga wielkiego
zastanowienia: tej i innych matek dzieci po prostu nigdy nie miały okazji
spróbować zdrowego jedzenia… Nie jestem w stanie uwierzyć, że gdyby dziecko od
kolebki odżywiało się prawidłowo i rozmawiano by z dzieckiem na temat zdrowego
żywienia, to byłby problem z jedzeniem jakiegokolwiek dania.
Woda, zbilansowane śniadania i aktywność fizyczna.
Woda ma bardzo wielkie znaczenie
(pisałam już o tym w poprzednich wpisach na blogu). Np. dziecko pięcioletnie
powinno wypijać minimum litr wody dziennie. Wody a nie kolorowych słodzonych
chemią i gazowanych napojów! Śniadanie powinno zaspokajać około ¼ dziennego
zapotrzebowania na składniki odżywcze. Jeżeli dziecko nie zje śniadania,
wówczas nie nadrobi już deficytu składników. Te dzieci, które zjadają
pełnowartościowe śniadanie łatwiej koncentrują się na zadaniach w szkole, są
zrównoważone, opanowane, mniej drażliwe, mają większą odporność i więcej sił
witalnych. Być może brak odpowiednio zbilansowanych śniadań jest źródłem
problemów współczesnych dzieci w szkołach…(często dziecko przychodzi do szkoły
bez zjedzenia w domu śniadania, nie mając nic ze sobą lub kupując śmieciowe
jedzenie w sklepiku szkolnym). Obecnie dzieci są nerwowe, rozdrażnione, wewnętrznie
niezdyscyplinowane, obrażalskie i mające problemy z koncentracją. Ponadto coraz
częściej dotyka je problem otyłości. Fast foody, chipsy i słodycze różnego
kalibru dostępne w sklepikach szkolnych nie poprawiają sytuacji w zakresie
otyłości. Aktywność fizyczna jest także bardzo ważnym aspektem funkcjonowania
dzieci i młodzieży, powinna trwać minimum godzinę dziennie. Jest to minimum
konieczne do zachowania dobrej kondycji i zdrowia. Przesiadywanie w jednym
miejscu (np. przy komputerze czy telewizorze) nie jest wskazane. Przyczynia się
między innymi do skrzywień kręgosłupa i otyłości.
Należy zrozumieć, że łatwiej jest teraz
zapobiegać chorobom aniżeli je potem w przyszłości leczyć! To co jemy na wielkie znaczenie w rozwoju chorób lub ich braku! Dorosły człowiek spożywa rocznie pod
postacią różnych dodatków konserwujących i smakowych około 6-8 kg szkodliwych
związków. Dodatkowo
szkodliwe substancje tzw. chemia trafia do nas z lekami, pestycydami, odpadami produkcyjnymi…
itp. Zastanówmy się zatem ile chemii
dajemy dziecku w postaci płatków śniadaniowych, tanich parówek, ketchupu,
kajzerek i słodyczy… Czy nie należy zatem dołożyć wszelkich
starań, aby jak najmniej wrzucać w siebie szkodliwe substancje? Nie możemy nad
wszystkim zapanować, ale nad tym co możemy – zapanujmy. W przyrodzie istnieje wiele
antyoksydantów oraz „odtruwaczy” (składników pokarmowych lub ziół, które
pomagają pozbyć się toksyn z organizmu), witamin, itd. Zatrważające jest jednak
to, że większość dorosłych idzie na łatwiznę. Bez żadnej krytyki i
zastanowienia kupuje gotowe produkty lub raczy się jedzeniem typu Fast food
zarażając tym swoje dzieci, które przecież biorą przykład z rodziców). Pamiętam jaka była „afera” kiedy ze stołówek
szkolnych wycofano sól i cukier oraz zakazano sprzedaży śmieciowego jedzenia w
sklepikach szkolnych. Rodzice byli oburzeni a ich dzieci buntowały się i nie
chciały jeść obiadów w szkołach. Tragiczne… Oczywiście kolejnej partii
rządzącej dobro dziecka tak leżało na sercu, że przywróciła w szkołach sól,
cukier, batony, chipsy i inne hot dogi z zapiekankami… Brawo!
To my dorośli odpowiadamy za zdrowie
naszych dzieci. Zróbmy wszystko, żeby cieszyły się nim do późnych lat starości.
Bądźmy świadomi tego co jemy i co dajemy do jedzenia naszym dzieciom.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz