"(…) Nim się ogień w nas wypali
Nim ocean naszych snów
Łyżeczką się odmierzyć da
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
Niepokonanym
Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką, której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas."
fragment "Niepokonani" Perfect
Fakt, że jutro jest weekend i nie muszę robić dziecku śniadania
do szkoły, skłonił mnie do refleksji na temat nauczycieli, dzieci, szkoły i
weekendów 😊 A ponieważ jestem
nauczycielką, to mam prawo wypowiadać się w tym temacie… jak to mówią znam
swoje podwórko, to wiem w czym rzecz.
Świadomie piszę, że nauczyciele też cieszą się z weekendów! Nauczyciel
to też człowiek (gdyby komuś zdarzyło się
to przeoczyć). Ma prawo być zmęczony, wściekły, obrażony, zniechęcony… i to z
różnych powodów. Ma prawo popełniać błędy, bo każdy człowiek je popełnia… Nauczyciel
ma dom, też robi drugie śniadanie dzieciom i też odrabia z dziećmi lekcje…
Często, gęsto ma wredne koleżanki w pracy i znosi obłudę rodziców swoich
wychowanków oraz niekulturalne zachowanie uczniów (delikatnie mówiąc). Więc nie
mówcie nigdy, że nauczyciel ma być ciągle zadowolony z racji tego, że tak sobie
życzy zadufana mamusia Jasia z klasy 4,5a,b lub c…
Debaty między nauczycielami a społeczeństwem (czyt.
przedstawicielami innych zawodów lub bezrobotnych) są naprawdę przezabawne… Ci
pierwsi mówią, że to ciężki zawód i należy tę profesję dobrze wynagradzać, z
kolei ci drudzy z uporem maniaka twierdzą, że nauczyciele właściwie nic nie
robią… ciągle są na wakacjach, feriach, świętach i tylko 3 lub 4 godziny
dziennie w szkole. Nie będę tu polemizować z żadną ze stron… Przytoczę tylko
przykład mojej rozmowy ze Znajomą, która używała tych samych argumentów co
społeczeństwo… Kiedy jej powiedziałam, że przecież ona też może zostać
nauczycielem… (dlaczego nie, skoro nam tak dobrze?), wówczas nasza bohaterka
opowieści odparła, że ona nie ma predyspozycji… i że „pozabijałaby te dzieci”
(cytat)… I tak samo jest z całą resztą znawców wypowiadających się na temat
pracy nauczycieli.
W takim razie w czym problem? Skoro nie nadajesz się do pracy w
charakterze nauczyciela, to zamknij jadaczkę i ciesz się, że ktoś jeszcze w tym
kraju chce uczyć twoje dziecko! Nie zaprzeczam, że system szkolnictwa w Polsce to przepychanki między jednymi rządzącymi a drugimi. Co rusz nowa reforma i nowe "idee", z którymi muszą zmierzyć się nauczyciele. Nie zawsze wychodzi wszystko idealnie. Nie zawsze nauczyciel jest idealny. Jednakże trzeba wypowiadać się odnośnie poszczególnych przypadków a nie ogółu. Rozliczać należy konkretne osoby a nie wszystkich.
Nauczyciel mało zarabia a mimo to ludzie uważają, że śpi na
pieniądzach (a przecież pracować powinien tak naprawdę za darmo, bo to
powołanie). Cóż… taka dygresja… wychodzi na to, że w Polsce połowa zawodów to
powołanie… lekarz to powołanie, nauczyciel powołanie, ksiądz (to logiczne),
pielęgniarka to powołanie, pracownik socjalny, taksówkarz…. Same powołania…. Tylko
jakoś rodzice wychowanków ciągle spieszą się do pracy a dzieci opowiadają w
szkole o pani Krysi, „która przychodzi do nas dwa razy w tygodniu sprzątać dom
i gotować, a ja z mamusią w tym czasie jadę na solarium”… Fajnie… z pensji
nauczycielki nie pozwolę sobie na „panią Krzysię”…
W dzisiejszych czasach dzieci są generalnie – rozpieszczone, nieokiełznane,
niezdyscyplinowane (wg społeczeństwa – kreatywne i pomysłowe), a rodzice
pretensjonalni i obłudni (nie mają odwagi stanąć oko i oko i przedstawić swój
punkt widzenia nauczycielowi, ale za plecami koleżance czy innemu rodzicowi to
i owszem…). Nauczyciel nie może wprost powiedzieć, że dzieci nie szanują szkoły
i nauczyciela, bo zaraz zjawi się chmara psychologów, socjologów i znawców
tematu w postaci pracowników biurowych (czyt. społeczeństwa), którzy będą
wypowiadać się, że nauczyciel sobie nie radzi, źle się wypowiada o dzieciach,
bo dzieci są kreatywne a nie rozpuszczone… choć sami nie mieli do czynienia z
grupą dzieci w jednym pomieszczeniu przez kilka godzin dziennie, o okrągłym
roku nie wspomnę… Wpadają po dziecko na przerwie i narzekają, że jest głośno!
Nie zmyślam… non stop to słyszę od rodziców. „Jak pani może w tym hałasie
pracować, ja tylko wpadam po dziecko i już mam dość”.
Nie neguję tego, że szkoła jest nudna a programy przestarzałe. Niestety, nauczyciele są zobligowani do pracy z uczniami na programach ustalonych odgórnie. Generalnie nikt nie pyta nauczyciela o jego wizję szkoły. Wizję ustala minister.
Zarówno rodzice, jak i nauczyciele są ludźmi, popełniają błędy.
Powinni nawzajem uczyć się od siebie i szanować a nie zwalczać nawzajem, bowiem taki przykład dają dzieciom.
Obopólne zrozumienie powinno być wspólną dewizą stron. Nauczyciel nie jest bez wad to
pewne… dlatego weź człowieku/rodzicu podejdź i powiedz co Ci leży na wątrobie… każdemu zdarzy
się wpadka, ale trochę szacunku i zrozumienia nikomu nie zaszkodziło. 😊
Czy warto kolejny akapit poświęcić Ministerstwu i Pani Minister
Szkolnictwa? Nieeeee….. bowiem jej wpływ jest widoczny gołym okiem…. Nie ma co
tu przybliżać i tłumaczyć….
Pewnie niektórzy myślą, że jak się coś nie podoba, to niech nauczyciele
zmienią pracę… Zapewniam, że wielu zmieniło i na pewno będą dalej zmieniać. Ja
jako nauczyciel nie narzekam, bo gdy zacznę to będzie znak, że trzeba odejść…
trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny… niepokonanym. 😉

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz