Piątek – Książka lub Film
„Złodziejka książek” autor Markus
Zusak
Markus Zusak „Złodziejkę książek” napisał w wieku 30 lat. Od
małego chłopca wychowywał się na opowieściach związanych z drugą wojną
światową, bowiem jego matka była Niemką a ojciec Austriakiem. Rodzice autora po
wojnie osiedlili się w Australii. Można by powiedzieć, że Zusak przygotowany
opowieściami swoich rodziców - o Żydach i okrucieństwach wojny, bombardowaniu
Monachium, a do tego mający talent do mistrzowskiego używania słów, napisał
świetną książkę, którą warto przeczytać. I jak to w życiu pisarzy bywa,
inspiracją do jej napisania stały się fakty z życia rodziców. Jego ojciec tak
jak ojciec głównej bohaterki – jest malarzem domowym, natomiast matka mieszkała
w małej miejscowości pod Monachium przez którą przechodzili poganiani przez
Niemców Żydzi… Być może w książce zawarte są prawdziwe wydarzenia z życia
matki…. „Złodziejka książek” nie jest jedyną książką Marcusa Zusaka, napisał
ich pięć i jest dobry w tym co robi, bowiem jego książki zdobywają wiele
nagród.
Druga wojna światowa. Hasło, które od razu daje czytelnikowi
wyobrażenie o tamtym czasie w historii. Liesel
Meminger można uznać za główną bohaterkę książki. Poznajemy ją w przykrych
okolicznościach. Umiera bowiem jej brat, grabarze zakopują jego ciało, matka
jest załamana a ona sama kradnie ich książkę pt. „Podręcznik grabarza”… Potem
matka stwierdza, że nie da rady wychować Liesel i dla dobra dziewczynki oddaje
ją. Liesel trafia do rodziny zastępczej. Jej rodzicami stają się Hans i Rosa
Hubemann. Przybrany ojciec jest ciepłym człowiekiem, kochającym Liesel, jego
żona chcąc sprawiać wrażenie silnej i stanowczej rozsiewa dookoła siebie
strach, lecz w istocie jest kochająca i empatyczna. I tak oto Liesel przypadło
w udziale życie w trudnych czasach, w trudnym miejscu na Ziemi i z bagażem
trudnych doświadczeń. Jednak radzi sobie, bo dookoła niej są ludzie, którzy ją
kochają, podziwiają i potrzebują.
Szaleństwo wojny trwa w najlepsze, Hitler szarżuje, ale tylko
słowami, a całą resztę wykonują za niego ślepo wierzący w jego urojenia lub ci,
którzy wreszcie mogli dać upust swojej agresji (co zresztą znamy z historii).
Mała miejscowość, w której żyją Liesel z zastępczymi rodzicami, również boryka
się z okrucieństwami wojny. Brakuje pieniędzy, pracy, jedzenia. Ludzie chodzą
głodni, nieumyci i zmarznięci… Kiedy nasilają się naloty, ludzie kryją się w
wyznaczonych do tego celu piwnicach.
Przyjaźń pomiędzy Liesel a Rudym (chłopakiem z sąsiedztwa)
sprawia, że dziewczynka nie rozmyśla zbyt często o swojej ciężkiej przeszłości i
utracie całej rodziny… W potoku dni, lat i przeplatających się z czasem
problemów, przychodzi nagle moment, kiedy przybrany ojciec staje twarzą w twarz
ze swoją przeszłością (bo w książce każdy ma jakąś przeszłość) i przyjmuje pod
swój dach Żyda, narażając w ten sposób swoją rodzinę. Liesel bardzo zaprzyjaźnia
się z Maxem, który ukrywa się w ich piwnicy. Razem czytają, zwierzają się
sobie, bawią i płaczą… do czasu, kiedy Max musiał opuścić ich dom. Autor pokazuje
czytelnikowi, że nie wszyscy Niemcy byli źli i przesiąknięci chorą ideą
Hitlera. Byli też tacy, którzy ryzykowali życiem i ratowali innych przed
śmiercią. Zresztą, jako dygresję przytoczę tu przykład mojej babci i jej
opowieści o wojnie i niemieckich żołnierzach… nawet wśród nich trafiali się tacy,
którzy przynosili polskim dzieciom i ich rodzicom jedzenie (oczywiście robili
to w tajemnicy przed swoimi).
Książki dla Liesel mają wielką wartość, zwłaszcza te kradzione
(zresztą na inne nie mogła sobie pozwolić). Czyta je wielokrotnie. Najpierw czytała
z ojciec, potem z Maksem, następnie w schronie przeciwlotniczym… Towarzyszyły
jej na każdym kroku. Kiedy dojdzie się do końca opowieści to nie pamięta się
już, że na początku tej historii Liesel nie umiała czytać a osobą, która ją
uczyła był jej zastępczy ojciec. Liesel odkrywa, że słowa mają wielką moc.
Zaczyna pisać własną książkę, zainspirowana podarunkiem od żony burmistrza…
Książka nie kończy się szczęśliwie…
Chciałabym napisać coś jeszcze, ale nie chcę zdradzać fabuły J
„Złodziejkę książek” czyta się bardzo dobrze. Narratorem jest
śmierć, która podczas wojny miała dużo roboty… Dość oryginalny „opowiadacz”, bo
śmierć tutaj jest mężczyzną…
Film pod tym samym tytułem, jak to z reguły film na podstawie
książki, nie spełnia do końca oczekiwań czytelnika (a na pewno moich nie
spełnił). Świetne role: Geoffrey Rush, Emily Watson oraz Sophie
Nélisse. Jednak trzeba powiedzieć sobie szczerze, że po przeczytaniu książki film
wydaje się nużący. Irytujące jest też to, że wydarzenia zawarte w książce nie
zawsze zgadzają się z tymi z filmu… Ot, taki urok filmów na podstawie książek…
Film
warto obejrzeć, ale przed przeczytaniem książki lub wtedy, kiedy nie zamierza
się po nią w ogóle sięgać.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz