Wtorek –
Edukacja i Wychowanie
Kiedy byłam dzieckiem zawsze słyszałam: „małe dzieci to mały
kłopot, duże dzieci to duży kłopot”… Święte słowa a zwłaszcza w tych czasach…
nasze prababcie nawet nie wiedziały co wyprorokowały… bo nie jest łatwo w XXI
wieku…
Dzisiejsze czasy… to trudne czasy dla rodziców na wychowywanie
dziecka. Tysiące coraz to nowych „koncepcji cud” na wyhodowanie geniusza (które
nigdy nie sprawdzają się a tylko wpędzają rodziców w kompleksy) splatają się z
zagrożeniami takimi jak Internet, śmieciowe jedzenie, choroby cywilizacyjne,
narkotyki, rosnąca zawiść i agresja między ludźmi, brak autorytetów, brak
szacunku do siebie nawzajem, itp. Problemy zaczynają się, kiedy dziecko ma trzy lata
i idzie do przedszkola... a dalej jest tylko gorzej. Wychodzi spod naszych skrzydeł i stracimy panowanie nad tym co się z nim i w nim tak naprawdę dzieje...
Zacznę od wyżywienia w
polskich szkołach i przedszkolach. Jest dalekie od ideału. Jeśli rodzicom
zależy na zdrowym żywieniu swojego dziecka, to już od samego początku
napotykają mur nie do przeskoczenia. W szkołach mimo akcji propagowania
zdrowego żywienia, na stołówkach raczej go nie ma. Do tego dochodzi problem
słodkich przekąsek przynoszonych przez dzieci z domów. W zdecydowanej
większości są to słodycze nadające się od razu do kosza… jednak zamiast tam
wylądować, to koleżanki i koledzy częstują nasze dziecko tą chemią… Jest jeszcze kwestia poczęstunków klasowych (z różnych okazji), urodzin, imienin, na których są same słodycze sklepowe... wiadomo jakie... Przykro
stwierdzić, ale większości rodziców nie interesuje co ich dziecko je w szkole i
sami nie dbają o swoje żywienie. W rezultacie za jakiś czas dopadną ich choroby
tzw. cywilizacyjne, które fundują - na własne życzenie - sobie i swoim dzieciom.
Chemia zawarta w jedzeniu, które obecnie spożywamy, ma wpływ na funkcjonowanie
całego organizmu. Począwszy od układów wewnętrznych a skończywszy na mózgu. To
co jemy przez lata, wchodzi w skład naszego ciała. Nie powinno dziwić, że w
końcu nasz organizm choruje nie tylko na choroby typu cukrzyca, ale także na
związane z psychiką (typu depresja, nerwice, itp.). Jedzenie śmieciowe,
słodycze, jogurty i nawet mięso z dramatycznym składem, siedzenie przez
komputerem, gapienie się w telewizor - to wszystko zbierze swoje żniwo za
kilkanaście lat. Problemy z nauką, ze skupieniem się także mogą być spowodowane
złymi nawykami żywieniowymi.
Dzisiaj problemem jest także rywalizacja między ludźmi, obłuda,
rosnąca agresja (słowna, fizyczna), pogoń za tzw. pieniądzem (i nie chodzi tu o
ilość tych pieniędzy, tylko w ogóle o posiadanie pracy i pieniędzy na życie).
Coraz więcej wymaga się zarówno od dorosłych, jak i od dzieci. Czy to w pracy,
czy w szkole, coraz więcej trzeba ogarnąć nie zawsze jest to adekwatne do
naszych predyspozycji. Jeśli ktoś nie jest odporny psychicznie, ma słabą samoocenę,
szybko załamuje się przeciwnościami losu, to niestety, ale ma dużo ciężej w
dzisiejszym świecie. I dotyczy to nie tylko dzieci, ale i dorosłych.
W większości przypadków dzieci spędzają mało czasu z rodzicami
bo ci pracują. Jest coraz większa presja rówieśników odnośnie posiadania nowinek
technicznych, dlatego rodzice pracują coraz więcej by kupić dziecku np. laptop
czy telefon. Presja rówieśnicza czasem jest nie do zniesienia.
Kupowanie nowinek technicznych jest jak najbardziej uzasadnione.
Dlaczego? Bo trzeba, bo takie czasy, że dziecko musi mieć laptop czy telefon. Jeśli rodzic tego nie zapewni, to jak to
dziecko nadąży w dzisiejszym postępie i gonitwie za nowościami? Przecież każdy
żyje w społeczności, w której musi się odnaleźć, a za kilkanaście lat to
dziecko będzie musiało podjąć pracę. Nie może wyleźć z dziupli, bo nie nadąży
za cywilizacją. Rodzice wpadają w wir pracy na kilku etatach, prowadzi to do
frustracji, spędzają coraz mniej czasu z dziećmi, te z kolei są wożone z zajęć
na zajęcia, nie mają silnych relacji z rodzicami, więc istnieje ryzyko wpadania
w kłopoty typu narkotyki, złe towarzystwo…. itd. Błędne koło.
Szkoły… no cóż w szkołach z kolei przeładowane programy i
codzienne ocenianie dzieci negatywnie wpływają na ich psychikę. Materiał, który
w większości nigdy nie przyda się w życiu obezwładnia uczniów, zwłaszcza tych
mniej zdolnych. Relacje rówieśnicze nie zawsze są na takim poziomie, na jakim byśmy sobie życzyli. Zadawana praca domowa, która odrabiana jest w domu do 22.00 (z
racji na wcześniejsze zajęcia dodatkowe lub po prostu po odebraniu ze szkoły po
skończeniu pracy przez rodziców) niejednokrotnie będąca powodem kłótni między
dziećmi a przepracowanymi rodzicami… to wszystko składa się na trudne sytuacje stawiane przed
obiema stronami w długiej wędrówce jakiej jest wychowanie dziecka.
Znaczny postęp cywilizacyjny, technologiczny, za którym często
rodzice nie nadążają za swymi dziećmi doprowadza do tego, że matka czy ojciec
nie jest już autorytetem czy mistrzem w oczach swego potomstwa. Znacie taki
obrazek, kiedy pytacie sześciolatka jak wejść w telefonie czy tablecie to jakieś
aplikacji, bo sami nie wiecie jak – a to dziecko wie? Sprawa nie dotyczy tylko
nowinek technologicznych, ale także kwestii naukowych czy źródła informacji.
Teraz jest Internet i tam dość szybko czerpie się wszelką wiedzę. Rodzice nie
są już wyrocznią dla dziecka, tak więc dorośli muszą umieć odnaleźć się w
trudnej sytuacji i dogadać się z dzieckiem w obliczu nowych realiów.
Choroby typu depresja, nerwice i wiele innych zaczynają być
plagą. Psycholodzy i psychiatrzy alarmują, że coraz więcej dzieci w wieku tzw.
gimnazjalnym ma problemy na tle psychicznym. Choroby związane z psychiką mają
różne podłoża. Począwszy od chemii w żywności i w środowisku, a skończywszy na
wspomnianej przeze mnie „gonitwie”, zanikaniu życzliwości ludzkiej i braku
relacji z rodzicami (którzy często sami mają problemy)… każdy z tych
komponentów na pewno ma swój wpływ na zdrowie psychiczne dzieci i dorosłych.
Ciężko to wszystko ogarnąć, kiedy trzeba stawić czoło wielu
przeciwnościom współczesnego świata. Nie ma na to recepty…


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz