wtorek, 22 stycznia 2019

Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono.


Wtorek – Edukacja i Wychowanie




„Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono”.

Wisława Szymborska







Liczę się z tym, że po przeczytaniu tego tekstu ileś tam osób „odlajkuje” moją stronę. Trudno. Tacy są ludzie. Takie mamy czasy internetowe. Żyjemy w wirtualnej rzeczywistości, w której łatwiej jest odlajkować niż konstruktywnie dyskutować. Wszystkim się nie dogodzi. Ale mimo to chcę podzielić się swoimi przemyśleniami. Poznajemy siebie i innych w sytuacjach trudnych. 

Sytuacja związana ze śmiercią prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza skłoniła mnie do rozważań na temat „dobrych” i „złych” ludzi. W tym miejscu chodzi mi o zwykłych ludzi udzielających się w Internecie pod artykułami traktującymi o wyżej wspomnianym dramacie, który miał miejsce ponad tydzień temu. Komentarze tychże są powalające. Internet stał się wiadrem do plucia na wszystkich i dla wszystkich!

Widzę artykuł związany z pożegnaniem Prezydenta i głównym tematem jest: Dlaczego nastolatka – córka Adamowicza - po jego śmierci jest uśmiechnięta, a jej matka poczesana i pomalowana? Kiedy to zobaczyłam po prostu nie mogłam uwierzyć, że ktoś może zajmować się ubiorem i uczesaniem wdowy oraz uśmiechem córki… i mierzyć w ten sposób czyjeś cierpienie po stracie męża i ojca… Ale złośliwym ludziom nie dogodzi się, bo co by jedna z drugą nie zrobiły to i tak będzie źle… Skąd tyle jadu, złośliwości i agresji słownej? Do tego dochodzą komentarze typu, że dziennie giną setki osób i nikt nad nimi nie rozczula się..., że zamordowany "żył jak mafioso i jak mafioso zginął"... i tak dalej... im dalej w las, tym większa zawiść... Ludzie w ten sposób komentujący, dają upust swojej agresji i zazdrości.

Osoba publiczna ma zdecydowanie gorzej. Jest wystawiona na lincz, bo jest osobą rozpoznawalną i z założenia ma być workiem treningowym dla niezadowolonych z życia człowieczków. Masa człekokształtna poniża, wyśmiewa, komentuje i nienawidzi. Ta nienawiść dotyczy prezydentów, premiera, prezesów, dyrektorów, posłów ale także aktorów, społeczników, itd. I co by ten człowiek „na świeczniku” nie poczynił, to zawsze znajdzie się ktoś z tej człekokształtnej masy, kto jest niezadowolony… Tak, człekokształtna masa, anonimowa – dlatego taka śmiała. Anonimowość jest jednym z sprzyjających uwarunkowań rozwijania się agresji.

Dlaczego ludzie są źli, zawistni, przebiegli, bez empatii, złośliwi, zazdrośni? To nie nowość, że w Internecie jest anonimowość i to, czego normalnie ktoś by nie powiedział, to tu przychodzi mu z łatwością. Tylko skąd ta łatwość? Sprawa dotyczy niestety nie tylko Internetu… coraz większa zawiść i agresja panują między ludźmi także w życiu tzw. realnym. W pracy, w kościele, w szkole, na ulicy. Powodem zazdrości i zawiści może być lepszy dom, lepsza praca… czy bardziej śmieszne powody. O polityce to już nawet nie chce się wspominać! Obecnie nawet rodziny są podzielone i niejednokrotnie pokłócone przez ideologie polityczne! Polska telewizja wciąga osoby słabe psychicznie oraz te, które nie potrafią samodzielnie myśleć, w swój świat stanowiący równoległą rzeczywistość… wciąga w swoje gierki i szerzy nienawiść na płaszczyźnie politycznej do reprezentantów innych opcji politycznych (i nie tylko). Tak, to może być dobry grunt na wykiełkowanie złego zachowania…

To jest prawda, że wszystko zaczyna się od słowa, które w wielu przypadkach przechodzi w czyn poprzez myśl. A złych słów w Internecie i w telewizji jest dosłownie masa. Na szczęście u zdecydowanej większości ludzi na pluciu w Internecie kończy się… Problem stanowią ci, którzy w czasach pokoju zmierzają do uzewnętrznienia i zamienienia agresji słownej czyn.

         Sięgnęłam do literatury… i co znalazłam? Stwierdzenia psychologów poparte badaniami, że każdy normalny człowiek, zdrowy psychicznie może czynić zło jeśli tylko warunki zewnętrzne go do tego przysposobią. Najwięksi sadyści i zbrodniarze nie byli chorzy psychicznie. Byli zdrowi, jednak warunki, okoliczności i  przyjęte przez nich idee wytworzyły w nich zło, za którym podążali i je czynili.

Czy zna ktoś książkę P. Zimbardo „The Lucifer Effect: Understanding How Good People Turn Evil” (Efekt Lucyfera: zrozumieć jak dobrzy ludzie zmieniają się w złych)? Jest tam opisane badanie prowadzone przez autora książki przy udziale zwykłych, postępujących moralnie studentów. Po przyjęciu roli strażników w więzieniu stali się agresywni i znęcali się nad swoimi kolegami i koleżankami (którzy mieli wyznaczoną rolę więźniów). Sytuacja przybrała tak dramatyczny bieg, że badanie po sześciu dniach musiało zostać przerwane. Nastąpiła dehumanizacja ofiar, sprawiająca przewrót w głowie człowieka, który czuł się panem sytuacji.

Mechanizmy psychologiczne powstawania i czynienia zła są te same w czasie wojny i pokoju. W czasie wojny słucha się rozkazów i nie czuje się, że robi się źle, a do tego autorytet dowódcy sprawia, że oprawca czuje się dobrze z tym co robi. W czasie pokoju ma się także swoje autorytety, myśli i słowa, za którymi podąża się.

Bądźmy dla siebie życzliwi… Prawdziwych przyjaciół poznaje się nie tylko w biedzie, ale i w szczęściu...








Ponadto dla zainteresowanych:

„Badania psychologiczne zbrodniarzy niemieckich po 1945 roku obaliły mit, że człowiek racjonalny i zdrowy psychicznie nigdy nie wybierze przemocy. Osadzeni w alianckich więzieniach zbrodniarze wojenni byli materiałem badawczym dla psychologów, którzy chcieli zrozumieć, jak dobrzy ojcowie rodzin i szanowani obywatele stali się masowymi mordercami. Terminem „efekt Lucyfera”, wprowadzonym przez amerykańskiego psychologa Philipa Zimbardo, określa się przemianę charakteru pod wpływem czynników zewnętrznych: zwyczajny człowiek zaczyna czynić zło. Dominujące wcześniej teorie psychologiczne skłaniały badaczy do szukania źródeł zbrodniczych zachowań w zaburzeniach psychiki. Ale psycholog John Steiner, który prawie trzy lata był więźniem obozów koncentracyjnych, a po wojnie badał byłych członków SS i żołnierzy Wehrmachtu, przekonał się, że nie było wśród nich nadreprezentacji sadystów i socjopatów. Zimbardo szukał przyczyn ich zachowań w otoczeniu. W jednym z wywiadów przytoczył wspomnienia żołnierzy niemieckich z pacyfikacji kilku wiosek w Polsce. Otrzymali rozkaz zabicia mieszkańców, lecz dowódca dał im wybór, obiecując, że tym, którzy nie wezmą udziału w akcji, nie grożą żadne sankcje. W pierwszej pacyfikacji wzięło udział 50 proc. żołnierzy, w kolejnej 60 proc., a w ostatniej już cały oddział, co więcej, żołnierze robili sobie przy okazji pamiątkowe zdjęcia. Zimbardo określił kilka okoliczności, które tłumaczą (nie usprawiedliwiają) ich zachowanie. Jako najważniejsze wymienił presję grupy, wpływ autorytetu dowódcy, dehumanizację ofiar, anonimowość sprawców oraz połączenie poczucia władzy z równoczesnym ograniczeniem odpowiedzialności przez fakt wykonywania rozkazu” (…).



Żródło:

https://www.newsweek.pl/wiedza/psychologia/eksperyment-zimbardo-dlaczego-ludzie-sa-zli/db369pc





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bułki śniadaniowe.

Bułki śniadaniowe   Składniki: 250g mąki orkiszowej typ550 250g mąki żytniej typ720 300g wody 70g oliwy z oliwek 25g świeżych ...