Czwartek – Polityka lub
Ezoteryka
Rozmowy
Polaków o polityce
Ostrzeżenie: Tekst o charakterze ironicznym.
Nie opowiada się po żadnej ze stron…
Nie opowiada się za piciem
wódki…
ani za rozmowami o polityce... jeśli ma być to powód do picia wódki 😀
Kiedy
Polacy rozmawiają o polityce? Przy wódce, bo na trzeźwo się nie da… A nie da
się z dwóch powodów…. Po pierwsze Polacy generalnie nie potrafią ze sobą
rozmawiać, po drugie są pewne tematy, a wśród nich te o polityce, których lepiej nie poruszać w ogóle. Na trzeźwo tego typu rozprawy nie wchodzą w
grę. Łatwiej pokłócić się, nawymyślać czy dać w pysk po pijaku… zawsze można
potem powiedzieć: „nie byłem sobą”. Nasuwa się pytanie: czy my Polacy z dziada pradziada
nie umiemy ze sobą toczyć konstruktywnych rozmów… toteż należy przejść do porządku dziennego, bo to
coś w rodzaju przejętych genów… siła wyższa, czy też może bardziej jest to
kwestia ciągłego igrania polityków ze społeczeństwem… Polityka bowiem wzbudza u
nas wielkie emocje, dzieli sąsiadów, rodzinę i znajomych toteż staramy się unikać poruszania tematów z tego zakresu. Bo jak już zaczniemy... to bracie.. moja racja jest mojsza...
W
dzisiejszych czasach, kiedy misją polityków jest podział społeczeństwa, jeszcze
bardziej debaty o sprawach państwowych (podczas spotkania towarzyskiego) są kłopotliwe
i konfliktowe. Bo co oto widzimy? Ano widzimy dwa bieguny: są lepsi i gorsi; mądrzy i głupi, patrioci i antypatrioci; pany i gorszy sort; katolicy i ateiści; kobiety
tradycyjne i feministki; itp. Są matki Polki wielodzietne a po przeciwnej
stronie - kobiety bezpłodne (i nie jest ważne dlaczego ktoś nie ma dzieci… nie
ma i to jest be); są „te”, które mąż
zostawił i nic im się nie należy a na drugim biegunie kobiety wysłużone, które
nie muszą zawodowo pracować, bo emerytura im się należy (za tę mękę z mężem
pewnie) plus dzieci (odpowiednia ilość). Są ci, którzy uczciwie pracują i płacą
podatki (a i tak Urząd Skarbowy wie swoje) a po drugiej stronie kombinatorzy
bezrobotni z zasiłkami (śmiejący się w twarz tym, którzy pracują). Są wysłużeni
rodzice, którzy powinni pracować godzinę krócej i single - bezproduktywni przecież… albowiem nie zasilają
narodu w przekazane geny… (ups… my znamy pewnego singla, który kiedyś
powiedział ze poślubił politykę). Są wyznawcy
PiSu contra wyznawcy PO; Są biedni i „bogaci”. W końcu są „dobrzy Polacy” i „źli
Polacy”.
W temacie polityki prowadziliśmy do swoich relacji międzyludzkich nienawiść i zazdrość.
Z powodu poglądów takich czy innych kłócą się rodziny, sąsiedzi nie odzywają się
do siebie, ludzie zrywają ze sobą kontakt i/lub usuwają siebie nawzajem ze
znajomych na Facebooku... Nie, no jasne… są wyjątki... czasem podobają nam się cudze poglądy... pod
warunkiem, że są dokładnie takie jak nasze.
No
właśnie… a gdzie tolerancja i zrozumienie? Tak trudno po prostu uszanować czyjeś
zdanie, odmienne poglądy? Przecież kto czytał historię świata czy Polski to
wie, że w dziejach miały miejsce różne rządy, monarchie… lepsze, gorsze… i to wszystko przemija… to co jest dzisiaj - wcześniej czy później ulegnie zmianie tak jak
wszystko na ziemi… Warto tłuc się „po ryjach” dla ułudy? Mam nadzieję, że osobiście dożyję czasów, że moi rodacy będą spokojnie rozprawiać tematy o polityce przy kawusi i ciasteczku a na drugi dzień nie usuną delikwenta z grona znajomych na Facebooku.... 😀
Panta
rhei – powiedział Heraklit z Efezu… miał rację bo „wszystko płynie”… może warto
o tym pamiętać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz