czwartek, 8 listopada 2018

Uzależnienie od władzy. Władza jak narkotyk.




Czwartek – Polityka lub Ezoteryka



„Myślenie o tym, że wybór dobrego człowieka zapewni kontrolę nad degeneracyjnym działaniem władzy, jest naiwne. Władza psuje wszystkich. Do tego nie trzeba wcale jej sprawować. Wystarczy sobie wyobrazić, że się ją ma, by zaczęły zachodzić zmiany w naszym mózgu”.

Prof. Bogdan Wojciszke



„Władza deprawuje. Władza absolutna deprawuje absolutnie.”

Lord Acton




Czy ktoś analizując sytuację w kraju pomyślał sobie: „Gdybym to ja był premierem czy prezydentem, to na pewno zachowywałbym się inaczej (w domyśle lepiej)”? Czy przypominając sobie poprzednie rządy i generowane przez nie „afery” ktoś z Was myślał: „Daj takiemu władzę! Ja to bym kierował się jakimiś zasadami a nie afera za aferą i tylko kasa się liczy! Buraki!”? Brzmi znajomo? Nie mam dobrych wieści… władza zmienia każdego. Was zmieniłaby lub zmienia (jeśli już ktoś tę władzę posiada), zmieniłaby Waszego przyjaciela  i mnie także zmieniłaby… wszystkich niestety na gorsze (z ogromnym prawdopodobieństwem, choć zapewne są wyjątki).

Posiadanie władzy jest jak narkotyk lub alkohol – zmienia działanie mózgu. Jeśli w dalszym ciągu ktoś z Was ma złudzenie, że Ciebie władza nie zmieniłaby, to przypomnij sobie swojego wypitego ostatnio drinka, piwo czy wódeczkę i uczciwie odpowiedz na pytanie czy nie zakręciło Ci się w głowie po imprezce? Zakręciło się? Hmmmm…. To oznacza, że jesteś podatny na te same czynniki co inni (wszyscy) ludzie. Nie jesteś wyjątkiem. A czy po zakrapianej imprezce miałeś wrażenie, że jesteś bogiem, możesz wszystko, przenosisz góry, rozliczysz się ze wszystkimi, powiesz co myślisz nawet swemu szefowi? Byłeś pełen entuzjazmu i pozytywnie patrzyłeś na świat? A potem przyszło otrzeźwienie i świat wróciła na własne miejsce… Szef  dalej myśli, że go nawet lubisz, kolega czy koleżanka dalej Cię wykorzystuje… itd. Różnica w tym wszystkim jest taka, że podczas sprawowania władzy w mózgu człowieka świat nie wraca na miejsce tak szybko jak po alkoholu… ekstaza trwa dużo dłużej… zwykle od wyborów do wyborów. Społeczeństwo decyduje kto następny będzie narkotyzował się władzą. Różnica tylko między sprawującymi władzę jest taka, że na jednego działa mniej destrukcyjnie a na drugiego bardziej… Zupełnie jak alkohol, nieprawdaż? Jednego układa do snu, z kolei innemu daje nóż do ręki…

To jak to jest z tym naszym mózgiem? Posiadanie władzy pobudza część mózgu zwaną układem nagrody. Neurony zalewane są endorfinami (hormonami przyjemności), które działają podobnie do morfiny. Mózg popada w ekscytację i chce coraz więcej. Trudno jest odstawić rządzenie jak każde inne źródło przyjemności. Do tego dochodzą jeszcze inne czynniki takie jak większe zasoby pieniężne, większe uznanie, pieniądze „państwowe” jako dodatkowe źródło dochodu (czyli przyjemności „nie za nasze”). To może podobać się i silnie uzależnia – jak narkotyk. Rządzenie zmienia chemię ludzkiego mózgu. Podnosi się poziom testosteronu i dopaminy. Testosteron skłania do zachowań ryzykownych i przeceniania swoich możliwości. Z kolei wysoki poziom dopaminy przyczynia się do manii. Mając dużo dopaminy odczuwa się euforię, szuka się wrażeń, ma się dużo wyższą motywację do działania. Podnosi aktywność. Daje poczucie wszechmocy, nierealistycznego podchodzenia do życia, przyzwala na kierowanie się emocjami.

Profesor Bogdan Wojciszke zajmuje się między innymi psychologią władzy. W jednej ze swoich obszernych prac pisze: „Osoby obdarzone władzą na ogół lepiej funkcjonują intelektualnie i zadaniowo, gdyż poprawia się ich zdolność myślenia abstrakcyjnego i długofalowego. Poprawia się też ich stan emocjonalny. Natomiast pogarsza się funkcjonowanie społeczne – spada skłonność do przestrzegania norm społecznych i uwzględniania punktu widzenia osób poddanych władzy. Wskutek asymetrycznej koncentracji na pozytywach oraz nierealistycznego optymizmu i złudzenia kontroli rośnie też skłonność do ryzykanctwa kosztem innych ludzi. Jednak najbardziej niebezpieczną cechą władzy jest jej samowzmacniająca się natura wynikająca z dopełniania się nadrzędnej i podrzędnej pozycji w hierarchii władzy”.

Władza jest narzędziem do zdobywania dóbr. A to każdemu by się podobało. I chodzi tu o dobra zarówno materialne, jak i niematerialne.

Można by zadać pytanie: czy faktycznie władza zmienia ludzi, czy to raczej szczególny rodzaj ludzi (już zdeprawowanych) do władzy się garnie. Przeprowadzone eksperymenty, w trakcie których losowo przyznawano władzę, a następnie badano jej następstwa, skłaniają do pozostania przy stwierdzeniu, że to władza zmienia ludzi.

Ludzie, którym podczas badania psychologicznego aktywizowano poczucie władzy, byli bardziej skłonni do przedmiotowego traktowania ludzi. Uprzedmiotowienie dotyczyło użyteczności danego człowieka do zrealizowania celu rządzącego. Zasady postępowania nie mają już znaczenia. Sympatia do człowieka nie liczy się. A jedynym co się liczy to użyteczność. Badania wskazują, że ludzie o wysokim poczuciu władzy reagują mniejszym stresem i współczuciem, słuchając informacji o nieszczęściach innych ludzi. Co ciekawe, władza nie odbiera zdolności rozumienia innych, a odbiera motywację do takiego zachowania. Sprawujący władzę liczą się z myślami czy uczuciami tylko tych osób, które są im potrzebne do realizacji ich zamierzeń i celów. Skąd to znamy?

Nie pozostaje nic innego jak być tolerancyjnym w stosunku do sprawujących władzę. Nie wiedzą co czynią bo są pod wpływem środka odurzającego pod nazwą WŁADZA.






Opis eksperymentu naukowego:

Wojciszke, B. (2011). Psychologia władzy [Psychology of power]Nauka 2/2011, 51-

„W jednym z takich badań zapraszaliśmy uczestników do udziału w zadaniu polegającym na wybraniu spośród dziewięciu kandydatów osób najbardziej nadających się na trzy wakujące stanowiska. Badani czytali opisy trzech stanowisk pracy (utrzymane w realistycznym formacie typowym dla ogłoszeń o pracy) oraz dziewięć życiorysów w formacie standardowego CV. Przy tym każdy badany występował na pozycji albo nadrzędnej (był szefem podejmującym ostateczne decyzje i rozdzielającym zapłatę za pracę zespołu) albo równorzędnej (był współpracownikiem), albo podrzędnej (był podwładnym). Przydział do poszczególnych pozycji następował w sposób losowy. Przed i po zadaniu mierzyliśmy badanym nastrój, zaś po zadaniu także samoocenę i przekonania o wpływie własnym i partnera na przebieg zadania. Jak przekonują dane z tabeli 2, manipulacja okazała się skuteczna – im wyższą pozycję zajmował badany, tym  wyżej oceniał własny wpływ na przebieg zadania i własny wkład w jego rozwiązanie oraz tym niżej oceniał wpływ i wkład partnera. Dane z tabeli wskazują ponadto, że badani nie różnili się nastrojem początkowym, choć wyraźnie różnili się nastrojem końcowym. Sprawowanie władzy istotnie podnosiło nastrój, zaś bycie poddanym cudzej władzy go obniżało. Pod wpływem władzy wzrastała też samoocena. Choć władza w tym badaniu była dość iluzoryczna i trwała zaledwie 30 minut, wystarczyło to do wzrostu samooceny, który był całkowicie zapośredniczony zmianami nastroju, ale nie sądami o sprawowaniu kontroli, które również zmieniały się pod wpływem władzy (jednak nie pośredniczyły między władzą a samooceną). Tak więc sprawowanie władzy samo w sobie jest przyjemne, a w dodatku podnosi samoocenę. Wiadomo skądinąd, że ludzie o wysokiej samoocenie są szczęśliwsi, zaś ludzie w dobrym nastroju widzą wokół siebie więcej pozytywnych zdarzeń. Nic dziwnego, że wszędzie na świecie tak jest tłoczno jest przy urnach wyborczych, choć tłoczą się raczej kandydaci niż wyborcy”.







Wojciszke, B. (2011). Psychologia władzy [Psychology of power]Nauka 2/2011, 51-69   

Anderson C., Galinsky A.G. (2006). Power optimism and risk taking. „European Journal of Social Psychology” 36, 511-536










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bułki śniadaniowe.

Bułki śniadaniowe   Składniki: 250g mąki orkiszowej typ550 250g mąki żytniej typ720 300g wody 70g oliwy z oliwek 25g świeżych ...