Wtorek –
Edukacja Wychowanie
Dobry bajer to pół sukcesu. Szkolenia podobnie jak dieta - cud 😀
Propozycje darmowych (ale nie tylko) szkoleń przez Internet bombardują nas
każdego dnia. Pewnego razu i ja postanowiłam zapisać się na kilka tych
cudownych internetowych szkoleń (oczywiście za darmo, bo nie odważyłabym się w
nie zainwestować, tak w ciemno). Okazuje się, że dla większości ludzi
prowadzących tego typu webinary potrzebny jest nasz adres mailowy w celu
zdobycia namiaru nowego klienta.
Szkolenia, na które zapisałam się dotyczyły między innymi motywacji do
codziennego życia, wdrożenia do działania swojej podświadomości (żeby osiągać
same sukcesy w życiu, budzić się wypoczętemu, radosnemu, zdrowemu), efektywnej
organizacji swojego czasu (żeby wykorzystywać całe 24 godziny na dobę),
„trwałej motywacji” czy podniesienia efektywności uczenia się. Zapisałam się
też na szkolenia tzw. „dla kobiet”.
Co ciekawe… wystarczyło, że zgłosiłam chęć uczestnictwa w jednym szkoleniu,
a już następnego dnia miałam lawinę ofert na tablicy Facebooka, zarówno bezpłatnych,
jak i płatnych szkoleń. Różnego kalibru,
do koloru, do wyboru… wszystkie odcienie podświadomości, motywacji, wiary w
siebie i organizacji czasu. Tak naprawdę nie było w tych ofertach żadnego poważnego tematu oprócz tego
typu lania wody
Podczas owych szkoleń internetowych, które zazwyczaj trwały ponad dwie
godziny (jakby co to polecam powtórki szkoleń… można sobie przewijać) przez
pierwsze 40, 50 minut albo motywowano uczestników parafrazując jedno zdanie
typu: „jesteś wspaniały, że z nami jesteś”, „dzięki nam osiągniesz sukces”,
„zrobiłeś pierwszy krok, żeby uwolnić się od obecnego życia”, „potrzebujesz
motywacji do działania i ja nauczę się jak ja znaleźć”, albo chwalono się, że
normalnie człowieku zapłaciłbyś 4000 zł za taki kurs czy szkolenie a tu ma się
za darmo (i to też parafrazowano przez 40 minut). Po czym chwalono się swoimi
osiągnięciami i doświadczeniami w zakresie szkoleń przez kolejne 20 minut.
Szkolenie dla kobiet, na które zapisałam się to dopiero był „strzał w
dziesiątkę”. Oczywiście mówię to z dużą ironią. Dowiedziałam się, że
jako kobieta mam masę obowiązków domowych, które muszę pogodzić z życiem
zawodowym i swoimi zainteresowaniami. Ponadto trzeba utrzymywać więzi ze
znajomymi, więc dochodzi mi więcej obowiązków. I to parafrazowane przez
dziesięć minut. Dalej wspomniano, jaka jestem cudowna jako kobieta i jakiego
doskonałego wyboru dokonałam zapisując się na to właśnie szkolenie, jak dzięki
temu szkoleniu zmienię swoje życie o 180 stopni (parafrazowano to zdanie jakieś
pięć minut). Albo jestem oporna na ich idee, albo nie jestem kobietą, bo moje
życie nie zmieniło się o 180 stopni po tym szkoleniu… ba… nawet mogę
stwierdzić, że siedząc przed komputerem i słuchając ich wywodów już wcześniej
wiedziałam więcej na pewne tematy motywacji czy podświadomości niż prowadząca.
Po zakończeniu szkolenia miałam za to inne pytania: Dlaczego tego typu kursy
dla kobiet są tak infantylne? Dlaczego kobiety są uważane za idiotki? Czy
kobietę trzeba instruować jak ma cieszyć
się z życia, jak ma prasować, jak ma powiesić ścierkę na kaloryferze,
jak ma sobie zorganizować czas w domu, żeby zdążyć upiec sernik dla męża? No,
widocznie tak. Widocznie są kobiety (i nie tylko), które lubią kursy czy
szkolenia na tym poziomie. Wiem, że są, ponieważ opinie o kursach są generalnie
pozytywne. Ci, którzy z nich skorzystali są zadowoleni… Może faktycznie są
kobiety zakompleksione, które karmią się tymi bzdurami… Ja powiem szczerze, że
czas spędzony prze komputerem byłby dla mnie czasem straconym, gdyby nie to, że
robiłam to świadomie chcąc „przetestować” kilka szkoleń. Generalnie nic nie
zostaje w głowie poza tym, że jest się szczęściarzem, że wybrało się ich
szkolenie.
Wysłuchałam treści szkoleń… i po 15 minutach zapomniałam o czym na nich
była mowa. Pamiętałam tylko ile zapłaciłabym, ale nie zapłacę i jaka jestem
inteligentna, że zapisałam się na ich szkolenie… Oczywiście w celu dalszego
rozwijania kompetencji jest możliwość wykupienia dalszych części danego kursu
czy szkolenia.
Zastanawiam się skąd wysyp tych dziwnych szkoleń i kursów. Chyba nie ma
zbyt wielu chętnych, skoro non stop są oferowane bezpłatne próbki, nie oszukujmy
się, szukające potencjalnych klientów. Wartościowy kurs, z którego można
skorzystać z reguły jest płatny…
Nie chcę generalizować, bo może nie trafiłam na poważną firmę z poważną
ofertą…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz