poniedziałek, 31 grudnia 2018

Tarta ze śliwkami



Poniedziałek – Kulinaria i Zdrowie

Tarta ze śliwkami



Łamiemy stereotypy…  😀 kto powiedział, że tarta ze śliwkami  ma być pieczona jesienią… Byłam niedawno w sklepie, w którym zobaczyłam śliwki… i postanowiłam upiec tartę… Taki spontan 😊😋

Prosty przepis na spód…na wierzch śliwki i gotowe…




Składniki:

ciasto na spód tarty:

300 g mąki pszennej

150 g cukru (może być trzcinowy)

1 jajko

olejek waniliowy

szczypta soli

200 g schłodzonego masła



wierzch tarty (tzw. nadzienie):

ok 700 g śliwek

1 łyżka cukru (może być trzcinowy)

50 g mielonych orzechów laskowych i włoskich
dodatkowo:
masło do wysmarowania formy tarty





Sposób przygotowania:

Zagnieść ciasto z wymienionych składników i odłożyć do lodówki na co najmniej godzinę. Zagniatając należy pamiętać, że masło do ciasta ma być schłodzone i pokrojone nożem na małe kawałeczki. Jak tylko składniki połączą się, od razu odkładamy do schłodzenia.





W czasie chłodzenia się ciasta wydrążamy pestki ze śliwek, kroimy na połówki a te połówki jeszcze raz na połówki (chyba, że śliwki są bardzo duże, to wtedy kroimy na więcej części niż cztery) i wkładamy do miski. Następnie wsypujemy do śliwek łyżkę cukru i zmielone orzechy, mieszamy. 











Schłodzone ciasto należy rozwałkować i ułożyć do formy tarty wysmarowanej masłem. Nakłuwamy widelcem i wkładamy na 10 minut do piekarnika nagrzanego do 190 stopni. 





Wyjmujemy podpieczone ciasto, układamy śliwki i ponownie wkładamy do piekarnika na 40, 50 minut. Należy sprawdzać wygląd tarty, podczas pieczenia, ponieważ może nie być potrzeby trzymania przez 50 minut.




Po upieczeniu wystudzić.







SMACZNEGO !!!






piątek, 28 grudnia 2018

"Naturalista" - Andrew Mayne


„Naturalista” 
Andrew Mayne






Kryminał, sensacja.



                  Theo Cray – główny bohater - naukowiec, który próbuje rozwikłać sprawę morderstw. Na początku książki zostaje zatrzymany jako podejrzany o popełnienie zbrodni na swojej byłej studentce Juniper Parsons. Dziewczyna została zamordowana w lesie przez… policja dochodzi do wniosku, że niedźwiedzia. Theo jako mózg analityczny i logiczny a do tego znający zwyczaje zwierząt, nie daje wiary, że morderstwo zostało popełnione przez zwierzę i na własną rękę angażuje się w sprawę. Wszystko pewnie okazałoby się łatwiejsze, gdyby policja wierzyła w jego ustalenia. Jednakże władza nie zamierza słuchać "szalonego" naukowca (który wcale taki szalony nie jest) i tkwi w przekonaniu, że za wszystkie ujawnione akty przemocy odpowiada niedźwiedź, który notabene zostaje unicestwiony. Policjanci nie są dla niego przychylni, traktują go jak szaleńca, toteż co i raz spotyka duży opór z ich strony. 



               Akcja rozwija się, nasz naukowiec popierając swoje przypuszczenia badaniami i analizami komputerowymi, odnajduje kolejne zwłoki nowe i te sprzed kilkudziesięciu lat by podsuwać je pod nos policji. Głównym celem Theo Craya jest znalezienie sprawcy by pomścić śmierć swojej studentki… bowiem czuje się winny jej śmierci…  

              Książka napisana przystępnym językiem. Dużo naukowych ciekawostek z dziedziny biologii czy medycyny (nie mnie oceniać, czy autora nie poniosło i nie nadwyrężył pewnych prawidłowości medycznych, bo nie znam się na tym). Główny bohater przedstawiony bardzo realnie, do tego stopnia, że czytelnik może poczuć empatię do tego człowieka „z krwi i kości”. Taki typ naukowca z problemami… 

           Książka "Naturalista" bardzo mi się podobała. Należy do tych, które nie nudzą. Wciąga od pierwszych stron. Z zaciekawieniem śledziłam losy naukowca i zastanawiałam się, czy dopnie swego… i czy faktycznie za wszystkie te makabryczne morderstwa odpowiada niedźwiedź. 

            Szczegóły pozostawiam w tajemnicy dla tych, którzy po książkę sięgną. 😊



czwartek, 27 grudnia 2018

Tak zwany człowiek rozumny...


Czwartek – Polityka lub Ezoteryka







„Wszyscy przebywamy w głębokiej jaskini skuci naszą niewiedzą i uprzedzeniami, a nasze zawodne zmysły rejestrują tylko cienie. Kiedy próbujemy spojrzeć dalej, dezorientuje nas własna ignorancja”.

Carlo Rovelli (fizyk)





Człowiek ma obsesję na własnym punkcie. A przecież to nie nasz gatunek ani nawet nie nasza planeta są najważniejsze we Wszechświecie… Tak naprawdę stanowimy cząstkę tegoż Wszechświata, równie ważną (czytaj: nie najważniejszą jak się człowiekowi wydaje)  jak cała reszta w nim zawierająca się. Stanowimy ułamek rzeczywistości, której… nie pojmujemy. Mimo tak bardzo rozwiniętej nauki nadal nie potrafimy ogarnąć tajemnicy istnienia… Nie panujemy nad żywiołami, co natura udowadnia nam co jakiś czas… Nie panujemy nad chorobami (które zresztą sami powodujemy). Ba! Nie panujemy już nawet nad tym co sami czynimy szkodami dla tego świata! Tak więc skąd ta ignorancja i zadufanie w sobie? Czasy ciemnoty ludu powinny odejść w zapomnienie, bo mamy naukę, Internet… Jednak, widocznie w podświadomości zbiorowej nadal istnieje przeświadczenie, że jesteśmy jedyną planetą w Kosmosie, na której istnieje życie istot myślących (choć z tym myśleniem -  okazuje się, że niekoniecznie), wyjątkowych, wspaniałych… mających prawo decydować o wszystkim, ingerować w naturę, decydować o gatunkach, itd. Człowiek zapomina, że wszystkie istoty żywe na tej planecie zwanej Ziemią, a wśród nich i on sam, mają wspólnych przodków. Mówiąc ogólnie i w dużym uproszczeniu – wszyscy jesteśmy jedną rodziną… Człowiek jako istota „myśląca” (bo sam się tak nazwał) unicestwia siebie poprzez niszczenie środowiska, w którym żyje. A wyspecjalizował się w tym perfekcyjnie… Pewnie…. Zawsze po apokalipsie można zaludnić Marsa… ale czy to świadczy o myśleniu?

Ale… zostawmy analizę ignorancji całej populacji ludzkiej, a przejdźmy do konkretów – zajrzyjmy na podwórko swoje i naszych sąsiadów… Pora roku – zima skłania zawsze do refleksji odnośnie tzw. świeżego powietrza… Może sto lat temu było ono świeże… Czy ktoś słyszał o smogu? Uwielbiam odpowiedzi ludzi „nie zbawię świata sam/a”… dlatego palą w piecu śmieciami, oponami i innymi chemicznymi atrakcjami, co by umilić życie obecnemu i kolejnym pokoleniom… tylko chwila… czy on/ona nie oddycha tym samym powietrzem? Bingo! Oddychasz człowieku tym powietrzem co i ci, których nieodpowiedzialnie trujesz! Do tego dochodzą samochody (niektórzy mają ich po kilka), wyrzucanie śmieci gdzie popadnie, zanieczyszczone morza i oceany, plastik na każdym kroku! Człowieku, istoto myśląca (jak mniemasz o sobie) zabijasz sam siebie! Wymiana w domu mebli co dwa lata, nowy telewizor czy komputer co kilka lat… czy mam nadal wyliczać ludzkie zasługi dla świata? O ile bardziej nasza planeta byłaby szczęśliwa, gdyby linia ewolucji poszła w innym kierunku i człowiek nigdy nie postawiłby stopy na Ziemi? Pytanie do każdego z osobna…

Człowiek roztkliwia się nad sobą jakby był pępkiem świata. Ustalono, że nie jest. Doszliśmy do niewyobrażalnego poziomu wiedzy i nauki z dziedziny psychologii, fizyki, chemii czy medycyny… I to jest plus i duże osiągnięcie… Tylko po co to wszystko, skoro tej wiedzy nie wykorzystujemy do poprawy warunków środowiska, którego jesteśmy częścią? Skoro psychologia o człowieku wie wszystko, to skąd coraz więcej chorób psychicznych? Skoro medycyna może prawie wszystko, to skąd coraz więcej nowotworów i innych dramatycznych diagnoz? To proste… bo jesteśmy częścią środowiska, które zatruwamy… cóż… pępek świata okazał się pryszczem.

Osobiście nie rozumiem podejścia większości ludzi. Środowisko życia traktują jak śmietnik. Żyją dewizą, że „każdy kiedyś na coś musi umrzeć”… Okeeeej… ale pozwolisz człowieku, że to nie ty będziesz decydować na co ja mam umrzeć? Brak szacunku dla natury odbija się czkawką… jest to czkawka zbiorowa, bo świadome jednostki nie mają szans z lawiną głupoty niszczącej nasz świat...





środa, 26 grudnia 2018

Pokaż mi jak piszesz a powiem ci kim jesteś...


Środa – Psychologia i Życie
...pokaż mi jak piszesz a powiem ci kim jesteś...


Jak często piszemy odręcznie? Gdzie pozostawiamy swoje pismo? Może trafia w niepowołane ręce... Czy może być wykorzystane przeciwko nam? 😀 Gubimy listę zakupów w sklepie... i ktoś robi naszą analizę psychologiczną... Odnajduje nas "po charakterze pisma", poznaje nasze najgłębsze tajemnice podświadomości, fobie, uzależnienia i odciski na sumieniu... 😅 Brzmi jak fragment horroru?  Nierealne? Czy ja wiem... 😉

Charakter pisma jest jak linie papilarne, czyli jedyny w swoim rodzaju. Nie ma drugiego człowieka, który miałby taki sam styl pisania. Analizą pisma zajmują się grafolodzy. Na podstawie pochylenia, kształtów liter czy odstępów między nimi (oraz wieloma innymi cechami pisma) są w stanie określić psychikę, przyzwyczajenia, stan emocjonalny w czasie pisania, dostosowanie społeczne czy osobowość. Pismo jest na tyle indywidualne dla każdego człowieka, że grafolodzy są w stanie pomóc policji w sprawach kryminalnych dotyczących jakiegoś przestępcy (i nie tylko). A dając mniej przerażający przykład (lub dla niektórych bardziej😊) grafolodzy coraz częściej uczestniczą w rozmowach kandydatów na różnorodne stanowiska w zakładach pracy. Podobno na podstawie tego jak piszemy można określić nasze predyspozycje do wykonywania pracy na danym stanowisku, ustalić czy jesteśmy odpowiedzialni, otwarci, solidni czy leniwi, czy jesteśmy konfliktowi czy ulegli… itd. Trzeba mieć na uwadze, i chcę wyraźnie to zaznaczyć, że nie można pochopnie analizować czyjegoś pisma i wysnuwać opinii na podstawie napisanego jednego czy dwóch zdań. Mam na myśli domorosłych grafologów wypowiadających się na podstawie edukacji przez „poczytanie” kilku stron internetowych 😉 bowiem jest to trudna dziedzina wiedzy i potrzeba wielu analiz do oceny człowieka. To długi i pracochłonny proces.

Grafolodzy zwracają uwagę na wszystkie detale pisma. Na każdą kropeczkę, przecinek i kąt  nachylenia. Zwracają uwagę na wielkość liter, długość ogonków, odstęp miedzy literami czy wyrazami. Ważny jest nacisk podczas pisania, wykończenie poszczególnych liter i wiele innych cech -  czyli wszystko to, na co my uwagi na co dzień w ogóle nie zwracamy. Kathi McKnight, ekspertka od grafologii, twierdzi, że analizując pismo odręczne można wskazać 5000 cech osobowościowych piszącego… Wow, prawda? To już wiem dlaczego w filmach kryminalnych przestępcy swoje listy składają z drukowanych liter z wycinków gazet. 😀

W dobie komputeryzacji staje się bardziej realne to, że ludzie przestaną pisać odręcznie a przejdą wyłącznie na pismo drukowane. Przypomnijmy sobie recepty lekarzy i ich charaktery pisma (wreszcie, ku radości zarówno pacjentów, jak i farmaceutów, zastąpione drukowanymi receptami). W szkołach coraz częściej nauczyciele wymagają pisania prac na komputerach. Istnieje szansa (lub zagrożenie), że zawód grafologa tak bardzo wyspecjalizowany – stanie się zbędny. Za kilkadziesiąt lat pismo odręczne stanie się wspomnieniem i obiektem badań jak na przykład teraz hieroglify.










Zamieściłam kilka „tajemnic” naszego charakteru pisma:


1. Nachylenie pisma:

- na prawo: otwarty na otaczający świat i innych, człowiek o takim piśmie lubi nawiązywać nowe kontakty,

- na lewo: taki człowiek lub pracować sam,

- bez nachylenia: osoba praktyczna, kierującą się logiką, trzymająca emocje na wodzy.



2.Wielkośćliter:


- duże: silna osobowość, osoba towarzyska,

- małe: osoba skupiona i skoncentrowana z tendencją do nieśmiałości i analizy samego siebie,

- przeciętne: osoba zrównoważona i łatwo przystosowująca się do otoczenia.



3. Siła nacisku podczas pisania:

           - duża: oznacza zaangażowanie i traktowanie rzeczy i świata serio.

            Jeśli nacisk jest zbyt duży to może to wskazywać, że osoba jest czasami spięta i   reaguje nerwowo na krytykę, najpierw reaguje a dopiero potem myśli.

- mała: osoba wrażliwa na otoczenie i empatyczna w stosunku do innych, nierównomierny nacisk może oznaczać brak sił witalnych.



Itd.




niedziela, 23 grudnia 2018

Ryba w pomidorach (sos słodko-kwaśny)



Ryba w pomidorach (sos słodko – kwaśny)

Potrawa wigilijna, ale rzecz jasna - nie tylko. 



Składniki:

- 1 kg filetów z ryby morskiej

- 3 cebule

- ziele angielskie wg uznania

- liść laurowy wg uznania

- 3 ząbki czosnku

- sól

- pół szklanki wody

- 1 słoiczek koncentratu pomidorowego

- 3 łyżki cukru

- sok z trzech średnich cytryn

- mąka i bułka tarta do panierowania

- olej do smażenia



Sposób przygotowania:

Filety rozmrażamy (jeśli są mrożone), kroimy na mniejsze kawałki. Solimy, posypujemy pieprzem. Obtaczamy w bułce tartej wymieszanej z mąką i smażymy na patelni. 




Następnie rybę wykładamy do szklanej miski a do pozostałego po smażeniu oleju wrzucamy pokrojoną cebulę i czosnek (pokrojony w drobną kosteczkę). Kiedy cebula jest już miękka wlewamy pół szklanki wody, ziele angielskie, listek laurowy, cukier i przecier pomidorowy, przez 5 -10 minut dusimy.






 Na koniec dodajemy sok z cytryny, dokładnie mieszamy i powstałym sosem słodko – kwaśnym polewamy usmażoną rybę w misce. Studzimy, przykrywamy i chowamy do lodówki. Potrawa może być przyrządzona dobę czy dwie przed planowanym podaniem lub bezpośrednio po przygotowaniu.







SMACZNEGO !!!

piątek, 21 grudnia 2018

"Słowik" - Kristin Hannah



Piątek – Książka lub Film







„Słowik” Kristin Hannah






Książka wydana w Polsce w 2016 roku.

Akcja toczy się we Francji podczas drugiej wojny światowej. Losy dwóch sióstr, między którymi jest duża różnica wieku, co sprawia, że nie do końca rozumieją się. Oprócz różnicy wieku dzielą je jeszcze odmienne charaktery. Jedna chce mieć spokój i żyć aby przeżyć, natomiast druga pragnie zostać wojenną bohaterką.



Autorka przedstawia koleje losu obu bohaterek nastawiając się na wzbudzenie emocji w czytelniku.

Książka zyskała miano „książki roku”. Okazała się czytelniczym hitem roku 2016. Czyta się ją szybko i generalnie jest lekka w odbiorze mimo ciężkiego tematu.

W Internecie jest bardzo dużo opinii na jej temat, dlatego nie będę się tu rozpisywała.
Ze swojej strony - polecam 😊




czwartek, 20 grudnia 2018

Pędem przez święta...


Czwartek – Polityka lub Ezoteryka



…pędem przez święta…



Śpieszmy się na święta, bo tak szybko przeminą… Święta mają swoje etapy przedświąteczne, integralnie ze sobą powiązane… Pierwszy „etap” to porządki, drugi etap to przygotowanie jedzenia, trzeci to bieganie po sklepach w celu zakupowym (prezenty i tona jedzenia, które wyrzucimy), czwarty to choinka, a piąty wedle uznania. Rezultat zawsze taki sam: zmęczenie jeszcze przed wigilią, kredyty do spłacenia… a to dopiero początek… bo w planach Sylwester…

Aleeee…. Można też inaczej… jak kto woli.

Przypomnijmy sobie, skąd te tradycje, które teraz tak nami „manipulują” od pokoleń, o których mówią w szkole dzieciom, przez które sklepy zarabiają krocie… 



Według wielu znawców tematu korzenie tradycji i obrzędów bożonarodzeniowych sięgają czasów pogan i to od nich zostały zaczerpnięte, czy raczej kontynuowane, a tylko nieliczne zostały „dołożone” do repertuaru, który dzisiaj towarzyszy nam podczas obchodów świąt.

Reformator religijny Marcin Luter rozpropagował zwyczaj dekorowania świerku lub jodły, który narodził się w VIII wieku, ale dopiero tysiąc lat później na dobre zadomowił się w świecie.  Pomysłodawcą choinki w chrześcijaństwie był podobno święty Bonifacy, wybrał on sosnę jako symbol narodzin Jezusa Chrystusa podczas próby chrystianizacji Germanów. Tak więc zwyczaj ubierania choinki dotarł do nas z Niemiec. Wcześniej w polskich domach dekorowano domy gałązkami  lub zbiorami z pól. Prawdopodobnie pierwsze choinki ubierano pod koniec XVIII wieku (na początku w miastach, później na wsiach). Warto wspomnieć, że zarówno drzewko jak i ozdoby na nim to pozostałości po pogańskich zwyczajach. Lampki i bombki na choince to symbol dawnych pogańskich narzędzi do ochrony przed urokami rzucanymi przez nieżyczliwych ludzi. Rody te czciły drzewa, bowiem według ich wierzeń w drzewach tkwiła moc i siła, stanowiły magiczny symbol. Według badaczy w dalekiej przeszłości jeszcze przed narodzeniem Chrystusa, na terenach należących dzisiaj do Szwecji i Norwegii zielone drzewa iglaste służyły za święte symbole. Dlaczego? ponieważ tylko drzewa iglaste (właśnie świerki, jodły czy sosny) zostają „żywe” także zimą, w przeciwieństwie do drzew liściastych. Logiczne zatem wydaje się, że aby przekonać pogan do nowej wiary jako symbol Bożego Narodzenia również wybrano drzewo. Podobnie jest z wyznaczoną datą świąt na 25 grudnia… aby dostosować się do wierzeń pogan, którzy w tym okresie obchodzili swoje święta: przesilenie zimowe (21,22 grudnia do 6 stycznia), Saturnalia (święto boga Saturna, święto pojednania i radości, zamykano wówczas sklepy i urzędy, a przez miasta maszerowały wesołe orszaki zmierzające na zabawy i uczty, obdarowywano się także prezentami), święto urodzin boga Mitry (boga Słońca, który przyszedł na świat w ubogiej grocie, obchodzony 25 grudnia) i święto narodzin boga Jule u plemion germańskich. W ten oto sposób by zjednoczyć wszystkie plemiona w jednej wierze - ustalono Boże Narodzenie w grudniu. Zabiegi te miały ułatwić chrystianizację. Ewangelie przecież nie wspominają dokładnej daty narodzin Chrystusa.

Co do samych tradycji wigilijnych, to mają one tak że swoje źródło w obrzędach pogańskich. Na przykład jedno wolne miejsce przy stole popularne u dawnych Słowian. Różnica jest taka, że Słowianie kultywowali wolne miejsce dla zmarłego przodka, którzy w ten sposób mieli możliwość kontaktu ze światem żywych, a świąteczne ucztowanie miało sprawić, że wszyscy członkowie rodziny (ci żywi i zmarli) mogli połączyć się ze sobą. Obdarowywanie się prezentami to zwyczaj także zaczerpnięty od pogan, a właściwie kontynuacja zwyczaju. W pogańskiej Europie w tych dniach składano podarki zmarłym i bogom. W czasie Saturnalii elita rzymska obdarowywała się podarkami między sobą, i rozdawała datki służbie i biedocie… Zwyczaj całowania się „pod jemiołą” pochodzi od druidów ze starożytnej Brytanii. Wierzyli oni w magiczną moc jemioły, używali jej do ochrony przed demonami, zaklęciami i innymi złymi mocami. Zrodził się przesąd, że pocałunek pod jemiołą doprowadzi do małżeństwa. Śpiewanie kolęd to „kontynuacja” pogańskiego zwyczaju śpiewania pieśni podczas odwiedzin rodziny i znajomych.

Jakiej filozofii by nie wymyślono na potrzeby zbudowania otoczki Świąt Bożego Narodzenia w chrześcijaństwie, to tak naprawdę zdecydowana większość tradycji wzięła się z dostosowania do pogan w celu przekonania ich do kultywowania nowej religii. Nie brzmi to romantycznie, wzniośle i duchowo jakby się oczekiwało, a raczej praktycznie i przyziemnie… ale niestety tak to wygląda. Każdy przecież zna historię i orientuje się w poczynaniach nawracania pogan mieczem (jeśli ci dobrowolnie nie chcieli uznać nowej wiary)… to też romantyczne nie było… ani duchowe i miłosierne…

Nie zmienia to jednak faktu, że czas świąt jest magicznym czasem i aby je autentycznie przeżyć nie trzeba wpadać w sidła komercji, zaciągać kredytów  i dzielić szał z tymi, którzy taki amok lubią…





wtorek, 18 grudnia 2018

Czas spędzany z dzieckiem a jego rozwój...


Wtorek – Edukacja i Wychowanie








Drogie matki, okazuje się, że ilość czasu, który spędzamy z dziećmi w wieku 3-11 lat nie ma znaczenia dla ich rozwoju emocjonalnego, wyników w nauce, jak również nie wpływa na ich zachowanie (wyniki badań socjolożki Melissy Milkie  z University of Toronto). Ale… UWAGA... stwierdzono, że przeżywany przez matkę stres ma duże znaczenie dla osiągnięć dziecka w szkole i negatywnie wpływa na jego zachowanie. Co ciekawe nie liczy się ilość spędzanego czasu z matką ale jego jakość. Znaczenie mają więzi z dzieckiem, jego poczucie, że zawsze może liczyć na matkę oraz otwartość matki na jego problemy. W przypadku nastolatków sprawa wygląda inaczej, bowiem czas spędzony z rodzicami i relacje w rodzinie mają duży wpływ na ich zachowanie, wyniki w nauce i na przykład predyspozycje do sięgania po narkotyki.
No i matka ma być w dobrym humorze,  a wiemy, że na "dobry humor" składa się wiele czynników 😊
Kobiety pracujące na cały etat i często dojeżdżające do pracy po kilka godzin dziennie mają wyrzuty sumienia, że nie spędzają z dzieckiem odpowiedniej ilości czasu. Do tego jeszcze dochodzi ocena społeczna (bo jak można decydować się na dziecko a potem zajmować się karierą). To wszystko sprawia, że matki często są zestresowane.  Potrzeby matki jako kobiety i członka społeczeństwa schodzą na drugi plan. Staje się ona sfrustrowana i niespełniona. Nie ma z kim o tym rozmawiać, bowiem w naszym społeczeństwie nie może liczyć na przychylne zrozumienie. Według stereotypowego podejścia decydując się na dziecko każda kobieta wiedziała na co się pisze, ma być z dzieckiem, zrezygnować z siebie i nie narzekać.

I tu nagle pojawia się Melissa Milkie, która rzuca nowe światło na wpływ ilości czasu spędzanego matki z dzieckiem. Przeprowadza liczne badania pod kątem rozwoju dzieci uwzględniając ilość wspólnego czasu z matką. Socjolożka wraz z innymi naukowcami obserwowała dzieci w wieku 3 i 11 lat oraz 12 i 17 lat. Brano pod uwagę ilość czasu, który matki poświęcały dzieciom. Badacze tematu odkryli, że ilość czasu poświęconego przez mamy dzieciom w wieku 3-11 lat nie ma przełożenia na ich sukcesy w nauce (np. stopnie z matematyki czy czytania), rozwój emocjonalny i zachowanie. Zauważono jednak zależność między wykształceniem matki a wynikami w nauce dziecka - im bardziej wykształcona mama, tym lepsze stopnie z czytania i matematyki.

Jeśli chodzi o grupę wiekową 12 – 17 lat to tu sprawa wygląda nieco inaczej. Czas spędzany z rodzicami w czasie dojrzewania ma większe znaczenie. Im więcej czasu nastolatek spędza z mamą, tym mniej przypadków złego zachowania. Nastolatek spędzający więcej czasu z matką (oraz z rodziną) ma lepsze wyniki z matematyki. Czas potrzebny do odnotowania pozytywnego wpływu na dziecko to średnio 6 godzin tygodniowo.

            Nie pozostaje nic innego jak pozbyć się wyrzutów sumienia, że nie spędza się tyle czasu ile by się chciało z dzieckiem, a nadgorliwych „doradców” od spraw rodzinnych - ignorować.






poniedziałek, 17 grudnia 2018

Tarta miesno-warzywna



Poniedziałek – Kulinaria i Zdrowie

Tarta mięsno – warzywna






Składniki:

- 0,5 kg mielonego mięsa z indyka,

- 1 średnia marchew,

- 1 duża cebula,

- 100 g fasoli szparagowej,

- 1 mały pęczek pietruszki (zostawić trochę na posypanie tarty po upieczeniu),

- 5 ząbków czosnku,

- 2 małe papryki,

- 2 łyżki przecieru pomidorowego,

- 2 jajka,

- 3 łyżki bułki tartej,

- kilka plasterków żółtego sera, w zależności od preferencji,

- przyprawy (mielona słodka papryka, sól, suszony lubczyk),

- łyżka oleju.




Sposób wykonania:



Na patelnię włożyć mięso mielone, łyżkę oleju, pokrojoną w kostkę paprykę, marchew, fasolę szparagową, pietruszkę, cebulę i czosnek. Przyprawić do smaku słodką papryką, lubczykiem i solą. Wszystko poddusić, a na koniec duszenia dodać przecier pomidorowy (dokładnie wymieszać). Następnie odparować wodę. Wystudzić.










Do miski wyłożyć wystudzony farsz z patelni, wbić dwa jajka i  3 łyżki bułki tartej. Wszystko dokładnie wymieszać. Wyłożyć do formy tarty. Porwać plasterki sera na małe kawałeczki i ułożyć na wierzchu tarty.  Piec w temperaturze 180 stopni przez około 45 minut.












Tartę podawać na ciepło posypaną natką pietruszki. Do pełnego obiadu jako dodatek mogą posłużyć pieczone ziemniaki z pieczoną młodą marchewką i buraczkami.











Smacznego !!!




Bułki śniadaniowe.

Bułki śniadaniowe   Składniki: 250g mąki orkiszowej typ550 250g mąki żytniej typ720 300g wody 70g oliwy z oliwek 25g świeżych ...