środa, 5 grudnia 2018

Idealna matka...


Środa – Psychologia i Życie



Idealna matka



Ostatnio natknęłam się na książkę, która w tytule głosi, że nie ma idealnych matek. Jak to ja jestem nieidealną matką? Dlaczego? Przecież mam idealne dzieci, idealny porządek w domu, idealnie ugotowane i podane, idealnie wyglądam i idealnie się czuję. Okej… może czasem nie wyrabiam się z czymś, może czasem krzyknę na dziecko bo mi żyłka pęka… ale, żeby od razu mówić, że nie jestem idealną matką… ba, dowiaduję się, że nawet nie powinnam się łudzić… bo i tak nigdy ideałem nie będę… No, to już jest gruby nietakt – jakby powiedział pastor Ivan z  filmu „Jabłka Adama”.

Patologia, która znęca się nad swoimi dziećmi, molestuje, zagładza czy spycha ze schodów nie ma takich dylematów. Tamte matki są idealne, bo mówią sąsiadom dzień dobry, a że potem znajduje się piątkę dzieci wychowywanych za szafą lub szczekających jak psy… to trudno… matka pewnie miała jakiś problem natury psychicznej, należy się jej współczucie, trzeba ją zrozumieć… „Normalna” matka (ta nieidealna, bo tak jej mówią dookoła) jest ciągana do szkoły bo jej dziecko nie umie głoskować, bo ma zasiniaczenie na małym palcu, bo niby jest nerwowe… ale kiedy inne dziecko przez inną matkę jest bite i głodzone, to problem jest niezauważany do dramatycznego końca. „Normalna” matka jak krzyknie w markecie na swoje dziecko to już może bać się, że życzliwa bezdzietna starsza pani zadzwoni do opieki i dziecko zostanie zabrane. Natomiast tam gdzie dzieci są bite, przypalane papierosami, wykorzystywane seksualnie, głodzone… to żaden sąsiad nie widzi problemu, bo matka czy ojciec przecież mówi dzień dobry.

Przerażające jest to, że coraz częściej słyszy się o zupełnie przypadkowo odkrywanych dramatach dzieci, które często doprowadzają do ich śmierci. Okazuje się, że matka piła, ojciec wykorzystywał, a dziecko leżało w swoich wymiocinach. Ale  to nie tamte matki, tylko my kupujemy książki i czytamy jakie nie jesteśmy idealne i nigdy nie będziemy bo kolejny psycholog wymyślił tysiąc setną „koncepcję cud” na wychowanie dziecka. 

Ok. rozumiem, że nie należy porównywać się z tak skrajną patologią i wymagać uznania, że im nie dorównujemy…. że jesteśmy lepsze… Ale kto powiedział, że chcemy się porównywać? Po prostu czasem czara goryczy przelewa się. Bo wychodzi na to, że co by się nie zrobiło to i tak wg nowych teorii przecież idealne nie będziemy. A bo to nie rozmawiamy z dzieckiem tak jak należy, a bo to za dużo pracujemy, a bo to nie poświęcamy dziecku czasu, a bo to nie czytamy bajek tyle ile trzeba, a bo krzyczymy, a bo jesteśmy zbyt emocjonalne, a bo nie jesteśmy emocjonalne, a bo dziecko za dużo ogląda telewizji, a bo nie powinno dotykać smartfona, a bo to, a bo tamto. Jesteśmy partnerem dziecka według
nowej koncepcji... ale okazuje się że to źle, bo kolejna, najnowsza mówi, że nie trzeba partnerować dziecku… i tak w koło. Można dostać obłędu…

Sytuacja z matkami kojarzy mi się z kontrolerami biletów w pociągach na trasie Tłuszcz – Warszawa, z tak zwanymi kanarami (jeździłam codziennie przez cztery lata pociągami do pracy). Czepiają się tylko tych pasażerów, którzy wyglądają przyzwoicie i nie będą do nich pyskować…  i zawsze znajdą powód, żeby ich ukarać (np. niepodpisany bilet). Natomiast ci, którzy są pijani, bezdomni, podejrzanie wyglądający, agresywni, to mogą jechać bez biletu, bo takich się nie zaczepia… Podobnie z nami matkami… te przyzwoite ciągle muszą udowadniać, że są przyzwoite, a te, które ewidentnie przyzwoite nie są, to nikt ich nie zaczepia…

Według mnie należy robić wszystko najlepiej jak się potrafi, i tak, żeby móc patrzeć w lustro…



Idealny porządek u idealnej matki z idealnymi dziećmi 😁

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bułki śniadaniowe.

Bułki śniadaniowe   Składniki: 250g mąki orkiszowej typ550 250g mąki żytniej typ720 300g wody 70g oliwy z oliwek 25g świeżych ...