Piątek – Książka lub
Film
Najlepszy, najwyższej jakości thriller
szpiegowski jaki czytałam… "Pielgrzym"
Debiut literacki Terrego Hayes’a.
(Autor książki kiedy ją wydał miał ponad 60 lat).
(Autor książki kiedy ją wydał miał ponad 60 lat).
"Pielgrzym" to bardzo dobrze przemyślany
i napisany thriller, wzbudzający w czytelniku czynne zainteresowanie - od
pierwszych stron do ostatnich. Nie można tu mówić o „trzymaniu w napięciu” ale
warto podkreślić, że sposób przedstawienia fabuły nie pozwala na oderwanie się od
lektury.
Główny bohater to tytułowy Pielgrzym
(o czym nie wiemy na początku, dowiadujemy się dużo później). Jest samotnikiem
posługującym się fałszywą tożsamością w związku z tym, że pracował dla
amerykańskiego wywiadu tropiącego zdrajców we własnych szeregach. Jego praca
dla tajnych służb miała zakończyć się, a on sam służył wsparciem nowojorskiej
policji… Jednak okazuje się, że jego umiejętności będą musiały być dalej
wykorzystane, bowiem popełnione morderstwo (od którego zaczyna się książka) to
tylko wierzchołek góry lodowej. Nasz bohater po wycofaniu się ze służb napisał
podręcznik o technikach śledczych, która stała się pomocna wielu ludziom
zajmującym się sprawami kryminalnymi. Okazuje się, że mimo tego, że Pielgrzym
jest nieuchwytny dla realnego świata, zakamuflowany, to przez owy podręcznik ktoś
go odnalazł i prowadzi z nim „rozmowę”.
Tym kimś jest prawdopodobnie zabójca… ale czy na pewno?
Główny bohater musi uporać się z
wieloma zadaniami i problemami, bo oprócz pomocy policji w odnalezieniu
mordercy (który ewidentnie kontaktuje się z nim przez karty podręcznika), ma jeszcze
uratować Stany Zjednoczone przez atakiem bioterrorystycznym, planowanym przez
fanatyka religijnego, wyznawcę Islamu, Saracena. A do tego jeszcze dochodzi on sam z jego
problemami osobistymi…
Opisy krajobrazu, kultury czy religii są
szczegółowe i autentyczne, widać, że autor zna się na rzeczy. Analiza psychiki
i wydarzeń życiowych, które doprowadziły do religijnego fanatyzmu Saracena,
jest tak wciągająca i przekonująca, że w pewnym momencie współczuje się przyszłemu
terroryście. Zaczyna się rozumieć jego postępowanie, choć wiadomo, że kibicuje
się Pielgrzymowi, który depcze po piętach bioterroryście nie chcąc dopuścić do
zagłady… Ale czy mu się uda?
Autor książki w trakcie swojego życia
miał okazję mieszkać na trzech kontynentach, a jego wiedza o kulturze krajów i
miejscach uwidacznia się w opisach w powieści, co czyni ją jeszcze bardziej
wciągającą (bowiem staje się niejako autentyczna)…
Książka ma 768 stron, ale tak dobrze się ją czyta,
że niewiadomo kiedy zostaje połknięta… a potem długo, długo szuka się kolejnej
równie dobrzej napisanej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz