czwartek, 6 grudnia 2018

Po co nam święty Mikołaj... ?


 Po co nam Święty Mikołaj... ?


fot. zbiory własne




„Ofiarować coś komuś to ofiarować coś z siebie (…) przyjęcie czegoś od kogoś jest przyjęciem czegoś z jego istoty duchowej, z jego duszy".”.

socjolog i antropolog Marcel Mauss



„To, co otrzymałem od ciebie, dałem komuś trzeciemu. Od niego otrzymuję dar w rewanżu. Teraz muszę go dać tobie, bo to właściwie twój dar, tkwi w nim bowiem hau (duch) twego daru. Tak więc otrzymana rzecz nie jest martwym przedmiotem, bo nawet przekazana w inne ręce zatrzymuje zawsze coś z tego, który ją ofiarował".

antropolog prof. Wojciech Burszta



Kilka dni temu dowiedziałam się, że mało kto wie, o istnieniu prawdziwego Mikołaja, który był altruistą, biskupem a po śmierci… jest świętym… Zdziwiło mnie to, bo ja chyba od zawsze wiedziałam o biskupie Mikołaju, który urodził się ok. 270 roku w bogatej kupieckiej rodzinie zamieszkałej w mieście Patara w Licji (prowincja Azji Mniejszej) należącej do Cesarstwa Rzymskiego. Podczas swego życia miał wiele zasług, między innymi uratował trzech niewinnie skazanych na śmierć rycerzy, ocalił tonących żeglarzy, pomógł ubogiemu mieszkańcowi miasta (jego córki nie mogły wyjść za mąż, gdyż nie było go stać na posag). Mikołaj w tajemnicy podrzucił pieniądze biednej rodzinie, aby ojciec mógł wydać córkę (po śmierci rodziców chętnie dzielił się z potrzebującymi swoim odziedziczonym po rodzicach majątkiem). Jako biskup Miry był gorliwym duszpasterzem i dobroczyńcą. Święty Mikołaj zatem jest przykładem bezinteresownej dobroci. Pomagał i czynił dobro nie dla zaszczytów ale z potrzeby serca. Jego miłość do ludzi była bezinteresowna a i jego osoba stała się symbolem dobroci. Mikołaj zmarł 6 grudnia, 352 roku. Stąd wzięła się tradycja Mikołajek.

Pierwsze Mikołajki urządzono 6 grudnia 1804 roku. Zwyczaj wręczania sobie podarunków przyjął się bardzo szybko. W tekstach z XVIII wspomina się o tej tradycji w Polsce. Podarki w tamtych czasach były skromne, dzieci dostawały jabłka, orzechy, pierniki i drewniane krzyżyki. No i nagle wkroczyły Stany Zjednoczone, które stworzyły wizerunek św. Mikołaja jako grubszego, starszego pana w czerwonym stroju, z brodą i w czapce… Był to efekt kampanii reklamowej Coca Coli w 1932 roku. Wizerunek ten przetrwał do dzisiaj i mało kto pamięta o prawdziwym Mikołaju, biskupie z Miry. Teraz Mikołaj jest elementem kultury masowej. Stał się skomercjalizowaną postacią, bajkową, wręcz surrealistyczną obdarowującą dzieci (i nie tylko) a rodzice mają dylemat zgoła zahaczający o moralność… mianowicie co powiedzieć dzieciom na temat świętego Mikołaja rzekomo roznoszącego prezenty milionom dzieci i to tylko w jedną noc! Okay… ktoś powie, że istnieją strefy czasowe i Mikołaj ma trochę więcej czasu… ale to nie rozwiązuje problemu tych rodziców. Ponadto z szóstego grudnia Mikołaj przerzucił się na dwudziestego czwartego. albo jeszcze lepiej: bo rozdaje prezenty i szóstego, i dwudziestego czwartego… trudno połapać się w tym wszystkim… ale czego nie zrobią korporacje, żeby zarobić więcej pieniędzy przy okazji świąt… Forma 24 grudnia jest bardziej popularna…

Bo co się dzieje tej magicznej nocy? Ano Mikołaj wbrew prawom fizyki pędzi w zaprzęgu reniferów, odwiedza wszystkie dzieci na świecie, aby dostarczyć każdemu z osobna wyjątkowy prezent. Najczęściej wciska się przez komin, aby ów upominek umieścić zgodnie z kulturą danego kraju to pod choinką, to w skarpecie, to w worku… O poszczególnych marzeniach i preferencjach co do prezentów dowiaduje się z listów, które przeczytali jego pomocnicy… itd., itp. w zależności od wyobraźni rodziców i danego obszaru kulturowego.

I teraz pytanie: czy jest nam potrzebna taka iluzja, mit, baśń, czy jak to zwał odnośnie istnienia św. Mikołaja? Może wyda się to śmieszne, ale tak. Jako dzieci (i nie tylko) podobno potrzebujemy wiary w Mikołaja roznoszącego ludziom prezenty. Motorem naszego życia jest nadzieja, miłość, uznanie, hojność i altruizm. Ludzie posiadający te cechy lub obdarowywani nimi żyją dłużej w zdrowiu i szczęściu. Mikołaj wszystko to uosabia. Jest wzorem darczyńcy. Obdarowuje ludzi, poświęca swój czas i wybiera indywidualny prezent… dziecko czuje się wyjątkowe i wartościowe… ktoś poświęcił się dla niego, to znaczy że dziecko jest ważne, bo ktoś o nim myśli. Etnolog Anna Zadrożyńska pisze, że „na darze opierają się wszelkie znane w kulturze kreacje więzi międzyludzkich”. Wzajemne obdarowywanie wzmacnia społeczne więzi. Do tego dochodzi element baśni, magii, tajemniczości kiedy to dziecko czy człowiek dorosły zatapia się w świętach, zapomina o troskach, jest dla wszystkich miły, a wszyscy są mili dla niego… to wszystko składa się na niesamowitą atmosferę przenikającą nas wskroś i sprawiającą, że czekamy na kolejne święta… z utęsknieniem. Przecież dzieci co roku czekają na Mikołaja i choinkę…

Faktem jest też to, że święta zanadto zostały skomercjalizowane a producenci i kredytodawcy zarabiają krocie na tej „atmosferze ludzkiego umysłu” przed świętami, ale to już każdy powinien stawić czoło samemu sobie, bowiem święta to nie wydatek pieniędzy ponad swój stan… to coś więcej, ponad to.

Wracając do Mikołaja… to już czteroletnie dzieci zaczynają podejrzewać, że coś jest nie tak z tym Mikołajem, że nie jest możliwe, żeby sam obskoczył wszystkich ludzi na całym świecie w zaledwie jedną wigilijną noc. W przedszkolu czy szkole „uświadomione dzieci” także nie omieszkają wspomnieć o naiwniakach wierzących w „takie bajki”…  wtedy szybko dziecko wychodzi z ułudy co do świętego Mikołaja a rodzice stają przed dylematem czy brnąć w to dalej czy powiedzieć prawdę. Oczywiście do rodziców od samego początku należy wybór czy w ogóle kiedykolwiek w życiu dziecka będą tworzyć wizerunek Mikołaja rozdającego prezenty. Ale jeśli taki mit stworzyli, to z zderzeniu z rzeczywistością i kolegami z klasy dziecka mogą mieć problem…. J Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują.

Według psychologów jeśli dziecko nie daje żadnych sygnałów, że nie wierzy w Mikołaja, nie należy mu na siłę przedstawiać prawdy. Dziecko czuje się dumne, że ktoś tak wyjątkowy pamięta o nim, uczy się, że bycie dobrym i hojnym dla innych to bardzo cenne wartości. Powiedzieć prawdę można wtedy, kiedy dziecko samo zaneguje istnienie św. Mikołaja. Wtedy nie ma już sensu podtrzymywać fikcji bowiem dziecko może poczuć się oszukiwane i straci zaufanie do rodziców. Dzieci odkrycie prawdy zwykle przyjmują naturalnie. Podczas demaskującej Mikołaja rozmowy można powołać się na istnienie prawdziwego Mikołaja, pierwowzoru obecnego, który swoimi darami uszczęśliwiał innych a teraz to rodzice i bliscy przejęli tę inicjatywę i sami zajmują się obdarowywaniem.

Należy podkreślić, że jakiej rodzice nie podjęliby decyzji czyli kultywują mit Mikołaja i mówią, że to On przynosi prezenty, czy też jawnie sami dają upominki pod choinkę, to magia obdarowywania siebie nawzajem w święta Bożego Narodzenia ma wielką moc.

Zatem obdarowujmy się i niekoniecznie hojnymi prezentami. Tak naprawdę chodzi o pamięć, gest i bycie z kimś. Tyle i aż.





fot. Internet

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bułki śniadaniowe.

Bułki śniadaniowe   Składniki: 250g mąki orkiszowej typ550 250g mąki żytniej typ720 300g wody 70g oliwy z oliwek 25g świeżych ...