Czwartek – Polityka lub Ezoteryka
„Wszyscy przebywamy w głębokiej jaskini skuci naszą niewiedzą i
uprzedzeniami, a nasze zawodne zmysły rejestrują tylko cienie. Kiedy próbujemy
spojrzeć dalej, dezorientuje nas własna ignorancja”.
Carlo Rovelli (fizyk)
Człowiek ma obsesję na własnym punkcie. A przecież to nie nasz
gatunek ani nawet nie nasza planeta są najważniejsze we Wszechświecie… Tak
naprawdę stanowimy cząstkę tegoż Wszechświata, równie ważną (czytaj: nie
najważniejszą jak się człowiekowi wydaje) jak cała reszta w nim zawierająca się. Stanowimy
ułamek rzeczywistości, której… nie pojmujemy. Mimo tak bardzo rozwiniętej nauki
nadal nie potrafimy ogarnąć tajemnicy istnienia… Nie panujemy nad żywiołami, co
natura udowadnia nam co jakiś czas… Nie panujemy nad chorobami (które zresztą
sami powodujemy). Ba! Nie panujemy już nawet nad tym co sami czynimy szkodami
dla tego świata! Tak więc skąd ta ignorancja i zadufanie w sobie? Czasy
ciemnoty ludu powinny odejść w zapomnienie, bo mamy naukę, Internet… Jednak,
widocznie w podświadomości zbiorowej nadal istnieje przeświadczenie, że
jesteśmy jedyną planetą w Kosmosie, na której istnieje życie istot myślących
(choć z tym myśleniem - okazuje się, że
niekoniecznie), wyjątkowych, wspaniałych… mających prawo decydować o wszystkim,
ingerować w naturę, decydować o gatunkach, itd. Człowiek zapomina, że wszystkie
istoty żywe na tej planecie zwanej Ziemią, a wśród nich i on sam, mają wspólnych
przodków. Mówiąc ogólnie i w dużym uproszczeniu – wszyscy jesteśmy jedną
rodziną… Człowiek jako istota „myśląca” (bo sam się tak nazwał) unicestwia
siebie poprzez niszczenie środowiska, w którym żyje. A wyspecjalizował się w
tym perfekcyjnie… Pewnie…. Zawsze po apokalipsie można zaludnić Marsa… ale czy
to świadczy o myśleniu?
Ale… zostawmy analizę ignorancji całej populacji ludzkiej, a
przejdźmy do konkretów – zajrzyjmy na podwórko swoje i naszych sąsiadów… Pora
roku – zima skłania zawsze do refleksji odnośnie tzw. świeżego powietrza… Może
sto lat temu było ono świeże… Czy ktoś słyszał o smogu? Uwielbiam odpowiedzi
ludzi „nie zbawię świata sam/a”… dlatego palą w piecu śmieciami, oponami i
innymi chemicznymi atrakcjami, co by umilić życie obecnemu i kolejnym
pokoleniom… tylko chwila… czy on/ona nie oddycha tym samym powietrzem? Bingo! Oddychasz człowieku tym powietrzem
co i ci, których nieodpowiedzialnie trujesz! Do tego dochodzą samochody
(niektórzy mają ich po kilka), wyrzucanie śmieci gdzie popadnie,
zanieczyszczone morza i oceany, plastik na każdym kroku! Człowieku, istoto
myśląca (jak mniemasz o sobie) zabijasz sam siebie! Wymiana w domu mebli co dwa
lata, nowy telewizor czy komputer co kilka lat… czy mam nadal wyliczać ludzkie
zasługi dla świata? O ile bardziej nasza planeta byłaby szczęśliwa, gdyby linia
ewolucji poszła w innym kierunku i człowiek nigdy nie postawiłby stopy na Ziemi?
Pytanie do każdego z osobna…
Człowiek
roztkliwia się nad sobą jakby był pępkiem świata. Ustalono, że nie jest. Doszliśmy do niewyobrażalnego poziomu wiedzy i nauki z
dziedziny psychologii, fizyki, chemii czy medycyny… I to jest plus i duże
osiągnięcie… Tylko po co to wszystko, skoro tej wiedzy nie wykorzystujemy do
poprawy warunków środowiska, którego jesteśmy częścią? Skoro psychologia o
człowieku wie wszystko, to skąd coraz więcej chorób psychicznych? Skoro
medycyna może prawie wszystko, to skąd coraz więcej nowotworów i innych
dramatycznych diagnoz? To proste… bo
jesteśmy częścią środowiska, które zatruwamy… cóż… pępek świata okazał się
pryszczem.
Osobiście nie rozumiem podejścia większości ludzi. Środowisko
życia traktują jak śmietnik. Żyją dewizą, że „każdy kiedyś na coś musi umrzeć”…
Okeeeej… ale pozwolisz człowieku, że to nie ty będziesz decydować na co ja mam
umrzeć? Brak szacunku dla natury odbija się czkawką… jest to czkawka zbiorowa, bo świadome jednostki nie mają szans z lawiną głupoty niszczącej nasz świat...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz