Czwartek – Polityka lub Ezoteryka
…pędem przez święta…
Śpieszmy się na święta, bo tak szybko przeminą… Święta mają
swoje etapy przedświąteczne, integralnie ze sobą powiązane… Pierwszy „etap” to
porządki, drugi etap to przygotowanie jedzenia, trzeci to bieganie po sklepach
w celu zakupowym (prezenty i tona jedzenia, które wyrzucimy), czwarty to
choinka, a piąty wedle uznania. Rezultat zawsze taki sam: zmęczenie jeszcze
przed wigilią, kredyty do spłacenia… a to dopiero początek… bo w planach
Sylwester…
Aleeee…. Można też inaczej… jak kto woli.
Przypomnijmy sobie, skąd te tradycje, które teraz tak nami „manipulują”
od pokoleń, o których mówią w szkole dzieciom, przez które sklepy zarabiają
krocie…
Według wielu znawców tematu korzenie tradycji i obrzędów
bożonarodzeniowych sięgają czasów pogan i to od nich zostały zaczerpnięte, czy
raczej kontynuowane, a tylko nieliczne zostały „dołożone” do repertuaru, który
dzisiaj towarzyszy nam podczas obchodów świąt.
Reformator religijny Marcin Luter rozpropagował zwyczaj
dekorowania świerku lub jodły, który narodził
się w VIII wieku, ale dopiero tysiąc lat później na dobre zadomowił się w
świecie. Pomysłodawcą
choinki w chrześcijaństwie był podobno święty Bonifacy, wybrał on sosnę jako
symbol narodzin Jezusa Chrystusa podczas próby chrystianizacji Germanów. Tak więc zwyczaj ubierania choinki dotarł do nas z Niemiec.
Wcześniej w polskich domach dekorowano domy gałązkami lub zbiorami z pól. Prawdopodobnie pierwsze
choinki ubierano pod koniec XVIII wieku (na początku w miastach, później na
wsiach). Warto wspomnieć, że zarówno drzewko jak i ozdoby na nim to
pozostałości po pogańskich zwyczajach. Lampki i bombki na choince to symbol
dawnych pogańskich narzędzi do ochrony przed urokami rzucanymi przez
nieżyczliwych ludzi. Rody te czciły drzewa, bowiem według ich wierzeń w
drzewach tkwiła moc i siła, stanowiły magiczny symbol.
Według badaczy w dalekiej przeszłości jeszcze przed narodzeniem Chrystusa,
na terenach należących dzisiaj do Szwecji i Norwegii zielone drzewa
iglaste służyły za święte symbole. Dlaczego? ponieważ tylko drzewa iglaste
(właśnie świerki, jodły czy sosny) zostają „żywe” także zimą, w przeciwieństwie
do drzew liściastych. Logiczne zatem wydaje się, że
aby przekonać pogan do nowej wiary jako symbol Bożego Narodzenia również
wybrano drzewo. Podobnie jest z wyznaczoną datą świąt na 25 grudnia… aby
dostosować się do wierzeń pogan, którzy w tym okresie obchodzili swoje święta: przesilenie
zimowe (21,22 grudnia do 6 stycznia), Saturnalia (święto boga Saturna, święto pojednania i radości, zamykano
wówczas sklepy i urzędy, a przez miasta maszerowały wesołe orszaki zmierzające
na zabawy i uczty, obdarowywano się także prezentami), święto urodzin boga Mitry (boga Słońca, który przyszedł na świat w ubogiej grocie, obchodzony 25
grudnia) i święto narodzin boga Jule u plemion germańskich. W ten oto sposób by zjednoczyć wszystkie plemiona w
jednej wierze - ustalono Boże Narodzenie w grudniu. Zabiegi te miały ułatwić
chrystianizację. Ewangelie przecież nie
wspominają dokładnej daty narodzin Chrystusa.
Co do samych tradycji wigilijnych, to mają one tak że swoje źródło
w obrzędach pogańskich. Na przykład jedno wolne miejsce przy stole popularne u
dawnych Słowian. Różnica jest taka, że Słowianie kultywowali wolne miejsce dla
zmarłego przodka, którzy w ten sposób mieli możliwość kontaktu ze światem
żywych, a świąteczne ucztowanie miało sprawić, że wszyscy członkowie rodziny
(ci żywi i zmarli) mogli połączyć się ze sobą. Obdarowywanie się prezentami to zwyczaj
także zaczerpnięty od pogan, a właściwie kontynuacja zwyczaju. W pogańskiej
Europie w tych dniach składano podarki zmarłym i bogom. W czasie Saturnalii elita rzymska obdarowywała
się podarkami między sobą, i rozdawała datki służbie
i biedocie… Zwyczaj całowania się „pod jemiołą” pochodzi od druidów ze
starożytnej Brytanii. Wierzyli oni w magiczną moc jemioły, używali jej do
ochrony przed demonami, zaklęciami i innymi złymi mocami. Zrodził się
przesąd, że pocałunek pod jemiołą doprowadzi do małżeństwa. Śpiewanie kolęd to „kontynuacja” pogańskiego zwyczaju
śpiewania pieśni podczas odwiedzin rodziny i znajomych.
Jakiej filozofii by nie wymyślono na potrzeby zbudowania otoczki
Świąt Bożego Narodzenia w chrześcijaństwie, to tak naprawdę zdecydowana większość
tradycji wzięła się z dostosowania do pogan w celu przekonania ich do
kultywowania nowej religii. Nie brzmi to romantycznie, wzniośle i duchowo jakby
się oczekiwało, a raczej praktycznie i przyziemnie… ale niestety tak to wygląda. Każdy przecież zna historię i
orientuje się w poczynaniach nawracania pogan mieczem (jeśli ci dobrowolnie nie
chcieli uznać nowej wiary)… to też romantyczne nie było… ani duchowe i
miłosierne…
Nie zmienia to jednak faktu, że czas świąt jest magicznym czasem i
aby je autentycznie przeżyć nie trzeba wpadać w sidła komercji, zaciągać kredytów i dzielić szał z tymi, którzy taki amok lubią…


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz